“Tysiące palestyńskich kobiet, mężczyzn i dzieci to nie ujęte w statystyki ofiary okupacji, umierające bądź trwale okaleczone z powodu braku dostępu do opieki zdrowotnej”. (Żydowski Głos Pokoju – www.jewishvoiceforpeace.org)

 

 

 

Derek Summerfield*

 

Zbrodnie przeciw ochronie zdrowia w Palestynie

 

* dr Derek Summerfield jest wykładowcą Londyńskiego Instytutu Psychiatrycznego. Jego artykuł opublikowany w rubryce “Punkt widzenia” prestiżowego British Medical Journal wywołał prawdziwą burzę…

 

Czy śmierć Araba ma tę samą wagę co śmierć obywatela amerykańskiego bądź izraelskiego?

Całkowita liczba nieuzbrojonych palestyńskich cywilów zabitych (zupełnie bezkarnie) przez armię izraelską od września 2000 przekroczyła liczbę zabitych 11 września 2001. Wojsko zabiło też 186 przechodniów (w tym 26 kobiet i 39 dzieci) w czasie pozaprawnych egzekucji. [1]

Dwie trzecie z 621 dzieci (z czego dwie trzecie miało mniej niż 15 lat) zabitych na check-pointach, na ulicach, w drodze ze szkoły czy w domach zginęło od snajperskich kul wycelowanych – w połowie przypadków – w głowę, szyję lub serce. Jest oczywiste, że izraelscy żołnierze mają stałe zezwolenie na zabijanie dzieci w sytuacjach gdy nie stanowią żadnego zagrożenia. Te statystyki przyciągają dużo mniej uwagi niż równie mordercze zamachy samobójcze.

Amnesty International zwróciła się o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci szesnastoletniej Asmy Al Mughayr i jej trzynastoletniego brata Ahmada, którzy zginęli 18 maja na dachu swego domu w Refah (Strefa Gazy), oboje od strzałów w głowę. Asma zdejmowała właśnie pranie ze sznurka a Ahmed karmił gołębie. Według Amnesty oba strzały padły najprawdopodobniej z wyższego piętra sąsiedniego domu, zajętego nieco wcześniej przez żołnierzy izraelskich. Amnesty podejrzewa, że nie chodzi o przypadkowe ofiary “strzelaniny”, tylko o morderstwo.

Ponowna okupacja Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy przez armię izraelską (system wojskowych check-pointów przecinających miasta i wsie zmieniający je w getta, godziny policyjne, blokady, zbrojne najazdy, masowe wyburzanie domów – już ponad 60 tysięcy, konfiskaty ziem) sprawiła, że normalne życie stało się niemożliwe prowadząc społeczeństwo palestyńskie i jego instytucje do kompletnego rozpadu.

Ponadto Izrael buduje groteskową barierę, która – kiedy zostanie już całkiem zbudowana - będzie miała 644 kilometry (czterokrotnie dłuższa od Muru Berlińskiego). Wchodzi na głębokość średnio 24 kilometrów w głąb terytorium palestyńskiego - jego celem jest przyłączenie do Izraela ponad pięćdziesięciu nielegalnych kolonii żydowskich. Chodzi o agresywną i gorączkową kolonizację prowadzoną z pogardą wobec decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze i lipcowej rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

W ubiegłym raport ONZ stwierdził, że Strefa Gazy i Zachodni Brzeg Jordanu były “na krawędzi katastrofy humanitarnej”. Bank Światowy szacuje, że już 60% Palestyńczyków żyje na poziomie ubóstwa niższym niż dwa dolary amerykańskie dziennie. Liczba tak ubogich skoczyła trzykrotnie w ciągu ostatnich trzech lat. W tej chwili życie pół miliona osób całkowicie zależy od pomocy żywnościowej. Amnesty International wyraziła zaniepokojenie faktem wprowadzenia przez wojsko izraelskie przeszkód w dystrybucji tej pomocy w Strefie Gazy.

Ponad połowa gospodarstw domowych spożywa tylko jeden posiłek dziennie. Według badań uniwersytetów Johna Hopkinsa i Al Quds 20% palestyńskich dzieci ma anemię, 9,3% dzieci jest skrajnie niedożywionych i 13% chronicznie niedożywionych. Lekarze, których spotkałem w czasie mojej wizyty zawodowej w marcu sygnalizowali wzrost anemii u (ponad 50%) kobiet w ciąży jak też podobny wzrost narodzin dzieci o zaniżonej wadze.

Trwa destrukcja palestyńskiego systemu ochrony zdrowia. Mur odseparuje 97 przychodni podstawowej opieki zdrowotnej i 11 szpitali od ludności, której mają służyć. Szpital w Kalkilii (Zachodni Brzeg Jordanu), który leczył głównie uchodźców, stracił 40% pacjentów, gdyż nie są oni w stanie dotrzeć do zamkniętego miasta. Istnieje 87 udokumentowanych przypadków (w tym trzydzieścioro dzieci), w których uniemożliwienie dostępu do opieki zdrowotnej był bezpośrednią przyczyną śmierci (…). W niektórych [okolicznych] wsiach armia zamyka check-pointy o 19.00 i po tej godzinie nawet karetki pogotowia nie mogą przejechać.

Niedawny przykład: mężczyzna z “zamurowanej” wsi koło Kalkilii zbliżył się do bramy w Murze niosąc na ramionach ciężko chorą córkę; błagał żołnierzy by pozwolili mu zanieść ją do szpitala. Żołnierze odmówili, tak samo jak odmówili przejścia wezwanemu lekarzowi z drugiej strony bariery. Lekarz był zmuszony do próby fizycznego zbadania dziecka i zrobienia zastrzyku przez kraty.

Jest coraz więcej raportów mówiących o karetkach pogotowia transportujących ciężko chorych, które są ostrzeliwane bądź zatrzymywane na check-pointach. Kierowcy i pielęgniarze są przesłuchiwani, przeszukiwani, upokarzani i bici. Na tych blokadach ranni od kul są wyciągani z karetek i zabierani bezpośrednio do więzienia. Wyraźnie oznaczone przychodnie są ostrzeliwane, lekarze i inne osoby z personelu ochrony zdrowia są zabijani w trakcie ratowania życia.

“Physicians for Human Rights” (Fizycy na rzecz praw człowieka) z Izraela skrytykowali Israeli Medical Association (Izraelski Związek Lekarski - IMA) za milczenie wobec systematycznego gwałcenia Czwartej Konwencji Genewskiej gwarantującej prawo do opieki zdrowotnej i ochronę personelu medycznego. Zadziwiające, że przewodniczący IMA doktor Y Blachar kieruje Radą Światowego Związku Lekarskiego (WMA), która jest międzynarodowym strażnikiem etyki lekarskiej. Ospały BMA (Brytyjski Związek Lekarski) wydaje się wspólnikiem tej farsy w łonie WMA. Inni milczą obawiając się oskarżenia o “antysemityzm”. Chodzi o wyrażenie używane przez moralnie skorumpowane lobby pro-izraelskie w celu zmuszenia ludzi do milczenia. Jak więc reagować na tę skandaliczną sytuację, którą, jako lekarz urodzony w Afryce Południowej, uważam za gorszą niż w epoce apartheidu?

Derek Summerfield

“British Medical Journal” 16/10/2004

http://bmj.bmjjournals.com

www.jewishvoiceforpeace.org

tłum:j.s.a

[1] “pozaprawne egzekucje”: oficjalnie polityka prewencyjnej, fizycznej likwidacji osób podejrzanych o branie udziału w zbrojnym ruchu oporu przeciw okupacji, prowadzona systematycznie przez Izrael zarówno w czasie pierwszej jak i obecnej Intifady. Polski czytelnik może dowiedzieć się o niektórych egzekucjach z prasy oficjalnej kopiującej komunikaty rządu izraelskiego; mówią one najczęściej o likwidacji “liderów Hamasu przygotowujących krwawe zamachy w Izraelu”. Jeśli wierzyć międzynarodowym organizacjom pozarządowym jak też statystykom ONZ jest to tzw. “częściowa prawda”, gdyż już dawno zbrojne ramię Hamasu nie ma żadnego znanego żyjącego “lidera”. Do “pozaprawnych egzekucji” dochodzi raz - dwa razy na tydzień, choć izraelska armia okupacyjna mogłaby każdego “wyznaczonego” bez problemu aresztować i sądzić. Egzekucje te są wykonywane poprzez nocne wdzieranie się do domów i zabijanie na miejscu bądź na odległość przez wyspecjalizowanych snajperów. Częściej brygady “likwidatorów” (grupy izraelskich sił specjalnych ucharakteryzowanych na Palestyńczyków) organizują zamachy bombowe w palestyńskich gettach albo wystrzeliwują rakiety ze śmigłowców bojowych w czasie gdy “skazany” idzie lub jedzie ulicą – stąd taka liczba ofiar “ubocznych”. Według izraelskich i palestyńskich organizacji praw człowieka celem tych egzekucji są nie tylko “liderzy” ugrupowań islamskich, ale ogólnie rzecz biorąc cywilni “liderzy społeczni” tj. osoby próbujące organizować samopomocowe życie lokalnych społeczności: lekarze, nauczyciele, dziennikarze i inni przedstawiciele inteligencji. Według sondaży z wiosny tego roku blisko 80% dorosłych Izraelczyków popiera politykę “prewencyjnych egzekucji” sądząc, że skutecznie poprawia ona bezpieczeństwo Izraela. Jest to procent wyższy niż popierających politykę generała Ariela Szarona. (j.s.a)