Dzisiaj
tak, dzisiaj nie, dziś otwieram twoją torbę, dziś cię upokorzę, dziś każę ci
długo czekać, dzisiaj nie zdążysz na twój egzamin, dzisiaj zrozumiesz, że ziemia
jest nasza i albo wyjedziesz na zawsze z własnej woli albo zwariujesz w tych
swoich zapchanych, brudnych miastach bez drzew, bez ziemi, bez pracy i bez
świadków.
Istico Battistoni*
Checkpoints w
Palestynie
*Istico
Battistoni – włoski doradca polityczny Partii Zielonych w Parlamencie
Europejskim, zamieszkały obecnie na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Raaed jest dzieckiem niebezpiecznym. Dlatego każdego ranka musi stać w
kolejce, czekać na swoją szansę, poddać się kontroli wykrywaczy metalu i -
obserwowany przez żołnierzy - przejść labiryntem z bloków betonu. Kiedy wraca
mogłoby się wydawać, że stoi przed wejściem na stadion albo do metra; żeby wejść
do swego miasta pcha stalowe drzwi obrotowe, dużo większe i cięższe od niego.
Kiedy towarzyszą mu koledzy z klasy, kiedy ich matki idą z nimi by odwiedzić krewnych rozproszonych po innych bantustanach, albo po prostu zmuszone pracować, tworzy się wielki korek sukni, chust, kartonowych pudełek i teczek, które trzeba szczegółowo przeszukać by zdemaskować potencjalnych terrorystów.
Potencjalnymi terrorystami są wszyscy ci Semici, których grzech
pierworodny polega na braku żydowskiej krwi. Potencjalni terroryści to ludzie,
którzy podczas przesłuchania muszą szczegółowo opowiadać o swoim życiu
prywatnym, muszą tłumaczyć dokąd, kiedy, jak i po co chcą wychodzić ze swoich
nędznych, ciągle zmniejszających się dzielnic. Zresztą w imię czego mieliby
dostawać pozwolenia na wyjście? Czego jeszcze oni chcą? Włóczędzy grożący
porządkowi publicznemu…
Checkpointy są zamknięte z powodu odgórnego rozkazu a ty zostajesz w
środku, albo są zamknięte gdy jesteś na zewnątrz, albo nie są zamknięte, ale
idziesz do więzienia bo nie usłuchałeś rozkazów dwudziestoletnich dzieciaków z
karabinami ciężkimi jak ideologia, której służą. Dzisiaj tak, dzisiaj nie,
dziś otwieram twoją torbę, dziś cię upokorzę, dziś każę ci długo czekać, dzisiaj nie
zdążysz na twój
egzamin, dzisiaj zrozumiesz, że ziemia jest nasza i albo
wyjedziesz na zawsze z własnej woli albo
zwariujesz w tych swoich zapchanych,
brudnych miastach bez drzew, bez ziemi, bez pracy i bez świadków.
Rzeźne zwierzęta na zakurzonych ulicach czekające godzinami na werdykt wojskowych decydentów. Dzisiaj tak, dzisiaj nie… Więźniowie na własnej ziemi, bez protektorów, bez świętych, bez krzyku w gardle by przekląć kolonistów rozdrapujących ich pola, spychających ich do miast.
Nas, cudzoziemców, żołnierze nie chcą widzieć w rezerwatach, w których polują na bizony; jeśli chcemy dotrzeć do obleganych miast zostaje nam, jak jakimś przemytnikom, ciche przemykanie się po wzgórzach. A potem słuchanie świstu kul, dudnienia śmigieł helikopterów Apache, które nocą unoszą się nad wiekowym miastem by dorwać byłych i przyszłych terrorystów, winnych wiary, że kradzież ziemi jest zbrodnią, albo nawet grzechem.
Checkpointy, beton, żelazo i kurz - kurz, żelazo i beton. I nastolatkowie
przebrani za żołnierzy, zmuszeni tracić czas dla kilku starych, półzdechłych
muzułmanów, podczas gdy w Tel Avivie pulsują modne dyskoteki. Może te dzieciaki
w mimetycznym komplecie opuściłyby okopy na granicy między
cywilizacją a
barbarzyństwem gdyby – zamiast amerykańskich karabinów maszynowych M-130 –
musiały
zadowolić się tymi samymi kamieniami, którymi rzucają w nich dzieci z
tamtej strony. Kamieniami ze
zniszczonych domów, kamieniami rozbitych losów,
kamieniami codziennie miażdżonej nadziei.
Na checkpointach ludzie stoją i czekają na swoją kolej do pogoni za normalnym życiem, aż do dnia kiedy jak wiatr przez kolczasty drut przeniknie dziewczynka bez domu, bez życia i bez nadziei, ale po szyję opasana dynamitem. I niemal wszyscy płacą: dziewczynka, jej rodzina, jej dzielnica, jej miasto, jej naród, jej ofiary. Wszyscy, oprócz wyznawców wojskowej okupacji.
Istico Battistoni
12 grudnia 2004
tłum.
Jerzy Szygiel
www.irak.pl - Inicjatywa STOP WOJNIE