Ataki na agentów CIA, żołnierzy USA i koalicji. Demonstracje solidarności szyitów i sunnitów


17.10.2003 (IAR/PAP) 14:42 Groźnie w polskiej strefie W Karbali, jednym z większych miast w polskiej strefie stabilizacyjnej w Iraku, jest nadal niespokojnie. Po nocnej strzelaninie, w której zginęło 3 Amerykanów i 2 irackich policjantów, w centrum miasta nadal słychać strzały.

Karbala/AFP Na jednej z ulic zabarykadowali się członkowie religijnej grupy Mohameda Al Hassaniego, podejrzani o ostrzelanie w nocy patrolu. Grupa ta jest określana nawet przez miejscowych mianem bandytów. Miejscowi policjanci mówią, że Hassani przygotowują się do ataku na siły koalicyjne wieczorem lub w nocy.

Zaprzecza temu dowódca wielonarodowej dywizji generał Andrzej Tyszkiewicz, który był Karbali i miał okazję zapoznać się z sytuacją. Zdaniem generała ci ludzie przygotowują się jedynie do obrony. Andrzej Tyszkiewicz zapewnił jednak, że siły koalicji będą nadal prowadzić działania by przywrócić spokój, porządek publiczny i kontrolę nad każdym zakątkiem w tym mieście. Korespondent Polskiego Radia uzyskał zapewnienie, że ani w nocnej strzelaninie, ani w obecnych zajściach nie biorą udziału Polacy. Trzech amerykańskich żołnierzy i dwóch irackich policjantów zginęło w nocy z czwartku na piątek w Karbali, mieście w polskiej strefie w Iraku, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Bagdadu - poinformowało w piątek dowództwo międzynarodowej dywizji w Obozie Babilon. Potwierdziły się w ten sposób wcześniejsze informacje PAP ze źródeł nieoficjalnych, nie potwierdziły natomiast pierwsze relacje policji irackiej, cytowanej przez Associated Press, według których w Karbali zginęli Polacy. "Zginęło trzech amerykańskich funkcjonariuszy żandarmerii wojskowej i dwóch irackich policjantów - zakomunikował p.o. rzecznika dywizji, węgierski major Dezsoe Kiss. - Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że nie ma zabitych ani rannych w szeregach polskich żołnierzy". Czterech Amerykanów i dwóch Irakijczyków zostało rannych. Zostali odwiezieni do szpitali w Karbali i Bagdadzie.

Minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński potwierdził w piątek w rozmowie z Polską Agencją Prasową prawdziwość informacji podanej przez PAP z Obozu Babilon, że poza Irakijczykami w Karbali zginęło trzech żołnierzy USA, a nie trzech polskich żołnierzy. "Jestem w stałym kontakcie z polskim dowództwem w Iraku. Podana przez PAP informacja jest prawdziwa" - powiedział szef resortu obrony. Dodał, że ma całkowite do niej zaufanie. Również rzecznik prasowy MSZ Bogusław Majewski powiedział PAP, że "w ataku w Karbali nie zginął ani nie został ranny żaden polski żołnierz".

W Karbali stacjonuje polska brygada pod dowództwem gen. Marka Ojrzanowskiego. Do miasta, gdzie po niedawnych starciach atmosfera jest napięta, wcześnie rano poleciał śmigłowcem dowódca wielonarodowej dywizji gen. Andrzej Tyszkiewicz. Po powrocie do Obozu Babilon określił napastników jako "terrorystów i kryminalistów". Powiedział, że należą do grupy jednego z miejscowych szejków, Mohammeda al-Hasaniego, dobrze znanej policji w Karbali.

Napastnicy ostrzelali z dachu budynku rutynowy patrol na jednej z ulic w centrum Karbali, niedaleko meczetu al-Abbasa. Doszło do tego w czwartek, pół godziny przed północą. Patrol był mieszany, złożony z irackich policjantów i żołnierzy USA. Nastąpiła wymiana ognia, ale nie ma informacji o zabitych wśród napastników. Do zamachu na patrol w świętym mieście szyitów doszło w końcu tygodnia, który przebiegał pod znakiem uroczystych obchodów urodzin Mohammeda Mahdiego, ostatniego z 12 szyickich imamów. Zmarł on w IX wieku, ale według wiernych muzułmanów powróci, by rządzić światem. Z okazji święta do Karbali przybyła ponadmilionowa rzesza pielgrzymów. Z kolei w nocy z poniedziałku na wtorek doszło w mieście do starć na dużą skalę. Szyiccy radykałowie, związani z wojowniczym duchownym Muktadą Sadrem, usiłowali zająć święty meczet w Karbali. Przeciwko nim wystąpili zwolennicy umiarkowanego przywódcy duchowego szyitów - ajatollaha Alego Sistaniego. Obie strony były uzbrojone w kałasznikowy. Zginęły trzy osoby, a kilkadziesiąt odniosło obrażenia.

17.10.2003 (CET) W polskiej strefie zginęło w nocy 5 osób

W Karbali w polskiej strefie w Iraku zginęło 3 amerykańskich żołnierzy i dwóch irackich policjantów. Rannych zostało siedem osób. W nocy doszło tam do strzelaniny w pobliżu meczetu al Abbas. Według doniesień ogień otworzyli ochroniarze radykalnego immama szyickiego - Mahmuda al-Hassaniego, kiedy iracka policja wspierana przez amerykańskich żandarmów próbowała ich rozbroić. Rzecznik dowodzonej przez Polaków międzynarodowej dywizji , major Pezsoe Kiss powiedział BBC, że na miejsce zostały wysłane siły szybkiego reagowania z 1-szej polskiej brygady dywizji. Jednak rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej twierdzi, że Polacy w ogóle nie brali udziału w zajściach w Karbali. Według majora Kissa teraz sytuacja w Karbali ustabilizowała się.

Immam Mahmud al-Hassani, należy do zwolenników skrajnego przywódcy szyickiego, ajatollaha Muktada Al-Sadra, który zapowiedział utworzenie własnego rządu i jest szczególnie wrogo nastawiony do Amerykanów. W tym tygodniu jego uzbrojeni zwolennicy starli się w Karbali ze zwolennikami politycznie umiarkowanego ajatollaha Ali Hassana Al-Sistaniego.

13.10.03 (AFP) Jeden z najbardziej szanowanych duchownych 61-letni Szejk Nazzal z Faludży, nawołujący w kazaniach wiernych, by unikali kontaktów z siłami koalicji wraz z uczniami został aresztowany przez Amerykanów. Żołnierze weszli do meczetu w nocy - w akcji uczestniczyły śmigłowce.

12-10-03 (CET) Ok.10 osób zginęło w wyniku zamachu bombowego na kwaterę CIA w hotelu "Bagdad" w stolicy. Irak po cichu opuszczają pracownicy organizacji pozarządowych.

12.10.(AP) W Karbali, świętym mieście szyitów ok. milion pielgrzymów wzięło udział w wielkim święcie religijnym, traktowanym też jako wyzwanie wobec okupanta - tuż przed Ramadanem, w naładowanej emocjami atmosferze, podsycanej przez wystąpienia mułły Muktady al-Sadra, który coraz otwarciej rzuca wyzwanie siłom koalicji i irackiej Radzie Zarządzającej. Al-Sadr, syn popularnego ajatollaha Mohameda Al-Sadra zamordowanego w 1999 przez agentów Husajna, ma w całym Iraku licznych zwolenników. Był przeciwny powołaniu irackiej Rady pod protektoratem USA. Po krwawych starciach jego zwolenników z żołnierzami USA w Bagdadzie, ogłosił w Kufie utworzenie własnego, "równoległego" rządu: "Powołałem nowych ministrów w służbie naszego nowego państwa, państwa godności, dumy i wolności". 11.10.03 (AP) 5 tys. szyitów demonstrowało w Bagdadzie, by udzielić poparcia "rządowi paralelnemu". W nocy doszło do starć między bojownikami al-Sadra a żołnierzami US.

10.10.03 (CET) Ok. 10 tys. irackich Szyitów protestuje przeciw obecności USA i terrorystycznym praktykom stosowanym przez Amerykanów w Iraku, oskarżając o podżeganie do nienawiści między Szyitami a innymi muzułmańskimi ugrupowaniami. "Amerykanie udają piewców wolności i demokracji, ale zachowują się tak jak członkowie terrorystycznych organizacji" - mówił szejk Hadi al-Daraji. Skandowano: "Nie Ameryce, tak bohaterom!". "Być może Amerykanie zapomnieli, że o losach świata decyduje Bóg, a nie żałosna Ameryka". "Dziś przyszliśmy z transparentami, jutro weźmiemy ze sobą broń".

31.08. (Reuters) Na demonstracji i pochodzie żałobnym w Nadżaf skupiło się ok.400 000 osób; zarówno sunnici, jak i zwolennicy Sadra, potępiali stanowczo zamach, twierdząc, że nie był dziełem Irakijczyków, tylko służb specjalnych okupanta. Wołano "Zemsta! Śmierć Ameryce! Śmierć Izraelowi!". W każdy piątek setki tysiący pokojowych demonstrantów maszerują ulicami irackich miast, żądając, by wojska agresora opuściły kraj jak najszybciej, zanim usuną je sami oraz nawołując do solidarności między sunitami i szyitami w staraniach o uzyskanie niepodległości.

Szyici i sunnici w geście solidarności i pojednania przeciw okupantowi

Komunikat końcowy Zjazdu Irackich Intelektualistów Demokratycznych Mieszkających w Polsce: "Wyrażamy swoje poparcie dla utworzenia rządu demokratycznego reprezentującego interesy całego narodu irackiego: Arabów, Kurdów i innych mniejszości etnicznych i religijnych. Postulujemy jak najszybszą organizację wolnych, demokratycznych i uczciwych wyborów pod egidą ONZ-u. Wierzymy, że nie ma takich podziałów między nami, które uzasadniałyby obecność obcych sił w naszym kraju" .

Amerykanie wciąż nazywają powstańców "siepaczami" Saddama lub "zbrodniczymi elementami" (jak onegdaj Goebbels powstańców AK). W rzeczywistości obserwujemy rozwój zorganizowanego ruchu oporu, który bynajmniej nie składa się tylko z b. członków partii Baas czy fedainów. Propagandowe bzdury o "tchórzliwych terrorystach, niedobitkach Saddama" wymagają weryfikacji. Więcej

Powstańcy, dawniej członkowie opozycji przeciw Husseinowi: "Can you describe a man who defends his country as a terrorist? Iraq is the land of prophets and the birthplace of civilization. We will fight until we shed the last drop of our blood for this country." We thought U.S. forces orchestrated the Najaf bombing to divide Sunni and Shiite Muslims by assassinating Ayatollah Baqir al Hakim. Uważają, że za zamachem na ONZ również stały "siły specjalne" obcych wywiadów.


18.10.2003 (CET) Bin Laden grozi Polsce?

TV Al Jazeera opublikowała 2 nagrania, które rzekomo zawierają przesłanie od Osamy bin Ladena. Głos z taśmy wzywa młodych muzułmanów do walki w Iraku, zapowiada ataki samobójcze - także poza USA oraz grozi rewanżem sojusznikom Stanów Zjednoczonych:

"Powiadam narodowi amerykańskiemu, że będziemy kontynuować nasze operacje samobójcze wewnątrz USA i na zewnątrz, abyście zaprzestali waszej niesprawiedliwości. Teraz, kiedy nastał dzień i wszystkie kłamstwa zostały obnażone, wasz pobyt w Iraku jest niesprawiedliwy i stanowi wielka głupotę. Krew żołnierzy jest przelewana, by gangsterzy z Białego Domu mogli się bogacić, podobnie jak handlarze bronią i wielkie koncerny. Ta wojna to nowa krucjata przeciwko światowi muzułmańskiemu. Ale Ameryka już ugrzęzła w bagnach Tygrysu i Eufratu'. Ma teraz naprawdę duży problem. Już teraz skamle o pomoc (...)

Zastrzegamy sobie prawo uderzania w dogodnym czasie i miejscu we wszystkie kraje uczestniczące w tej niesprawiedliwej wojnie, zwłaszcza w Wielką Brytanię, Hiszpanię, Australię, Polskę, Japonię i Włochy. Los ten spotka również kraje świata islamskiego, które uczestniczą w wojnie, zwłaszcza Kuwejt, który stanowi bazę wojny lądowej prowadzonej przez siły krzyżowców. Nawołuję do udziału w świętej wojnie młodych muzułmanów na całym świecie, zwłaszcza w krajach sąsiadujących z Irakiem i w Jemenie. Nie da się pertraktować pokojowo i demokratycznie z najeźdźcami żydowskimi oraz z krzyżowcami. Nie śmiejcie wspierać Amerykanów i tych, którzy z nimi współpracują i z jakimkolwiek rządem utworzonym przez Amerykanów. Z szacunkiem patrzę na świętą wojnę ludu irackiego".