Analizy

Irak - Depesze



Irak - Depesze

Civilian casualties update
Ilość ofiar - cywili

Napalm i 40000p mat.wybuch.
Pierwsi męczennicy Iraku



Org. Reporterzy bez Granic
potępia bombardowanie
irackiej TV; PL, Irak i wojna

RSF - Śledztwo w spr.
śmierci dziennikarzy

Robert Fisk z Bagdadu


HUMAN RIGHTS WATCH
US Crime - bomby kasetonowe


Sytuacja w Iraku - dokumenty

Petycja Amnesty pw użyciu
broni o niekontr. działaniu

Ulotki propag. CIA w Iraku


Pentagon; Plan zabijania
niezależnych dziennikarzy

Analizy wstępne

Dlaczego atak na Irak?

Dlaczego wojna?

Dlaczego rząd służalczy
v.US- Niemczycki, Kulczyk


Nowa strategia Imperium

12 mitów Busha nt. Iraku

Cynizm USA wobec Kurdów
Halabdża - udział USA, Iranu
Rumsfeld - sprzedaż broni chem.


Pytania o Irak - N.Chomsky

Wojna w Zatoce Perskiej

Wojna sprzeczna z prawem


Dlaczego dymisja Busha -
Carlyle Co. & Bin Ladin Gr.


Militarne interwencje US

Monthy Python o Iraku

Wojna o rope naftową


Wojna o ropę Esso BP

Cel - kontrola nad ropą



Searle Rumsfelda; sprzedaż
broni chem.dla Iraku


Info

Gubernator Franks;
inwazja 17.3.?


3000 bomb w 48 godz.

Rezolucja US, GB

USA fabrykuje dowody
przeciw Irakowi 8.3.


UN-Gate - podsłuch USA

Kasety Ben Ladena -
kolejne fabrykacje CIA


Fabrykacje Powella -
casus belli?


Irak nie ma zakaz.broni
Blix, Baradei - ONZ

Powtórka Hiroshimy?

Bush zbrodniarzem woj.?

Orędzie Busha à la Hitler

Zb.Brzeziński, J.Carter
przeciw wojnie


Aspekt izraelski


Izrael, Irak- rezolucje ONZ

Izrael, Irak- rezolucje (pdf)

Izrael - broń biologiczna

Izrael - broń biologiczna (pdf)

Download - teksty PDF w Zip



Aspekt watykański

Wywiad watyk.- 100 tys.
worków pośmiertnych


Papież, Schroeder,
Chirac - przeciw wojnie

Papież przeciw wojnie
a "sprawa polska"


Aspekt polski

Wojna polsko-iracka?

Parada bandyckich(?)
8 państw-wasali


Rozłam w NATO
a "sprawa polska"


Kuroń przeciw wojnie!

Michnik - podżegaczem
wojennym z CFR


Aspekt francuski


Stanowisko Francji

L'Irak, la situation d.
le Golfe arabo-persique


Prawne aspekty agresji

Prawnicy - to wojna
sprzeczna z prawem


Bush wojennym
zbrodniarzem?


D.do prokuratury o popełn.
przestępstwa p. Prezydenta RP
i Prezesa RM wciągnięcia
Polski w wojnę napastniczą -
a.117 KDK, a.26 Konstytucji RP


Głosuj za dymisją dla
Busha votetoimpeach.org


Preemptive Impeachment -
vote online; R.I.S.E.


Sąd Federalny Kanady:
Atak na Irak będzie
sądzony jako a.bezprawny


Call to the members of the
German Feder. Parliament
to vote against War


U.S. War Crimes in the
Gulf War by Ramsey Clark,
Form. US Attorney General


Międzynar. Trybunał
Karny - presja na US




Mniej poważnie

Polska atakuje Irak
Bush, Powell dowodzą


Monthy Python o Iraku

Debata Bush - Hussein

English articles

12 mitów o Iraku (pdf)

Żaden z porywaczy nie
był Irakijczykiem (pdf)


Przeciw wojnie

Irakijczycy
na uchodztwie !!!


Irakijczycy
& Iraq Peace Team


Rodziny ofiar
ataku - WTC 9.11


"Żywe tarcze" US GB

Weterani USA

Lekarze Świata

Lekarze bez granic

Collateral Damage - prz.
katastrofie humanitarnej

Laureaci Nagrody
Nobla - USA


Naukowcy Cambridge

Naukowcy US - American
Studies Association


Związkowcy USA

Watykan

Kościoły

Wolontariusze
w Polsce - Caritas


Caritas Internationalis

CAFOD - oddział Caritas

Middle East
Children's Alliance


Not in our name
Intelektualiści


Poeci USA

Aktorzy USA

[ amnesty international ]

Greenpeace

Stop the WarCoalition

A.N.S.W.E.R.

Greenpeace

United for Peace &Justice

Peace Incorporated

Food Not Bombs

World Peace Song -
Muzyka dla Pokoju

AntiWar World

AntiWar Links

Active Resistance
to the Roots of War

Campaign for
Nuclear Disarmament

Campaign Against
the Arms Trade

Europa odrzuca wojnę
jako drogę do pokoju

Miasta i Rady miejskie
w akcji dla pokoju

Wszystkie kraje przeciw
wojnie - petycja on-line
people-against-the-war

Global Movement to End
the War against Iraq

National Network To
End The War Ag. Iraq

Irlandczycy przeciw
wojnie w Iraku

Amerykanie w Rosji -
8 przeciw Imperium

SOS! Ratujmy dzieci
irackie; Iracko-Belg.
Tow. przeciw wojnie

Pomóc kobietom w
Iraku i ich rodzinom

Żydzi w Wlk Brytanii
przeciw wojnie w Iraku
w ram. Stop War Coal.

Nie dla apertheidu
w Izraelu - Żydzi dla
pokoju, Shalom Ahshaw

Żydzi przeciwko
okupacji Palestyny

Żołnierze izraelscy
odmawiający udziału
w masakrowaniu ludności
i okupacji Palestyny



Żydzi dla uwolnienia
Azmi Bishara i praw palest.

Żydzi przeciw zbrodniom
wobec Palestyńczyków
i wojnie w Iraku


Civilian casualties update

Tutaj będziemy liczyć
liczbę ofiar ataku na Irak;
gen.Franks US Command:
"We don't do body counts"



O nas

Home

Kontakt

Okupacja



M O T T O

Kawaleria na czołgach: Podpułkownik Woody Radcliff :

Bitwa w Nadżaf: "Po jednej fali przychodziła następna, oni wychodzili po kolei z jednej fabryki i biegali ku nas z karabinami AK-47 w rękach i wszyscy po kolei byli zabici od razu. Nasz komendant powiedział: 'to niesprawiedliwe, to wariactwo. Uderzmy przynajmniej jednym razem naszym lotnictwem i likwidujmy ich od razu' ... Ja nie mam lepszych słów, żeby określić to co odczuwam, ale czuję się prawie odpowiedzialny za tę rzeź. Myśmy zmasakrowali masę ludzi i zastanawiam się, ilu wśrod nich było niewinnych. Teraz nie jesteśmy już tacy dumni z siebie. Myśmy wygrali, ale za jaką cenę... ?"



Prof. Shaker Aziz:

"Słyszałem, co się stało w muzeach, w bibliotekach, w szpitalach, w admnistracjach. ale mogę powiedziec że wlasnymi oczami widziałem jak wojska USA namawiali ludzie do plądrowania i do podpalenia Uniwersytetu Technologicznego w Bagdadzie. Co za chore ambicje geopolityczne, co za kultura nienawiści wobec wszystkiego, co arabskie i muzulmanskie, co za zachłanność do nafty i do rentownych kontraktow odbudowy. To właśnie pchało (US)-Amerykanow do tej orgii zniszczenia"

May Muzzafar (iracka poetka): "To była agresja przeciwko cywilizacji. Niszcząc dziedzictwo Iraku, jego naród, jego architekturę, wysprzątnieto za jednym zamachem kilka tysiaclecia kultury ludzkosci. Siły napastnicze najpotężniejszego kraju swiata przeszły przez Oceany, deptali trupy dzieci, kobiet, młodych mezczyzn, starcow, używajac przy tym najbardziej rozwinietą technologię wojskowa żeby zdobyć irackie pola naftowe. Niestety, siły koalicji nie tylko zabiły i upokorzyły naród i kulture iracką, oni też uderzyli w cywilizację. Bo to co Irak stracił w tej wojnie, to dziedzictwo które należało do całej ludzkości"

Partyzantka iracka. Walka z okupantem o prawa pracownicze.


P.ESCOBAR - Szerzy się wojna partyzancka
Zb.M.KOWALEWSKI - Dyżurna Al-Kaida
Jorge MARIRRODRIGA - Spotkanie z komendantem partyzanckim
Zaki SZEHAB - Kto walczy z Amerykanami
Iracki ruch oporu - Wywiad z Awni al Kalemji z Irackiej Koalicji Patriotycznej
10 Euro dla irackiego ruchu oporu - odezwa Austriackiej Koalicji Antyimperialistycznej
David BACON - Wojna okupantów z robotnikami
David BACON - Dramatyczna sytuacja robotnikow irackich
Ewa JASIEWICZ - Walka z okupantem o prawa pracownicze Ewa Jasiewicz w Iraku. Głoduje za wygnanych. Najpierw było głośno w Iraku o polskich żołnierzach. Potem o prof. Belce. Teraz mówi się tam o 25-letniej Ewie. Więcej



Zdobywanie serc Irakijczyków. Al-Khafaji stracił troje ukochanych dzieci. Pożegnanie młodej żony i synka.

Kurdowie po raz kolejny zdradzeni

Turcy wkroczą do Iraku? 11. 09. 2003
Minister spraw zagranicznych Turcji Abdullah Gul stwierdził, że nastąpił postęp w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi dotyczących wysłania wojsk tureckich do Iraku. Stwierdził ednocześnie, że Ankara jest zaniepokojona becnością w Iraku rebeliantów z tureckiego Krdystanu raz negatywnym stosunkiem miejscowych Kurdów obec Turcji. Amerykańscy i tureccy wojskowi zgodzili się, że armia turecka powinna posiadać oddzielny sektor pod własnym dowództwem. Pytany na ten temat przez agencję prasową Anatolia minister Gul stwierdził m.in, że jest zgoda strony amerykańskiej na posiadanie przez Turcję sektora pod własnym dowództwem. Gul stwierdził również, że USA zaproponowały Turcji kilka możliwych regionów w których mogliby stacjonować tureccy żołnierzy i to do tego kraju należałaby decyzja odnośnie wyboru miejsca stacjonowania armii. Turecki rząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ale planuje wysłać o Iraku około 10 tysięcy żołnierzy.

Ankarze zależy, aby Waszyngton walczył ze znajdującymi się na terenie północnego Iraku partyzantami kurdyjskimi z Turcji, których jest tam około 5 tysięcy. "Oczekuje, że USA okaże partyzantom z PKK zero tolerancji" stwierdził turecki minister. Podczas gdy Turcja i Stany Zjednoczone są coraz bliżej porozumienia w Bagdadzie pojawiły się głosy krytykujące ewentualne tureckie zaangażowanie w sprawy Iraku. Minister spraw zagranicznych w rzadzie irackim Hoshyar Zebari, sam Kurd z narodowości, powiedział, że armia turecka nie bedzie mile widzianym gościem na terenie północnego Iraku.

USA i Turcja dyskutują nad środkami przeciwko kurdyjskim rebeliantom w płn. Iraku

[2003-07-19 19:16] Stany Zjednoczone i Turcja dyskutują nad sposobami pozbycia się około 5 tys. kurdyjskich bojowników, którzy okopali się w północnym Iraku - podały w sobotę tureckie źródła wojskowe.

Nie wiadomo jeszcze, czy oddziały amerykańskie wesprą tureckie operacje militarne przeciwko kryjówkom kurdyjskich rebeliantów, którzy od 15 lat prowadzą walkę o uzyskanie autonomii na graniczącym z północnym Irakiem obszarze południowo-wschodniej Turcji.

W komunikacie wydanym po rozmowach w Ankarze nowego szefa Centralnego Dowództwa USA na Bliskim Wschodzie gen. Johna Abizaida i naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie gen. Jamesa L.Jonesa ze sztabem generalnym armii tureckiej podkreśla się, że omawiano "możliwości wspólnych poczynań przeciwko akcjom terrorystycznej organizacji PKK-KADEK w północnej Turcji".

Zdaniem ambasadora USA w Turcji Roberta Pearsona rozmowy w Ankarze pozwoliły umocnić ścisłe związki wojskowe między obu państwami, dla których kolejnym ciosem, po rozdźwiękach wokół wojny irackiej, było aresztowanie na początku lipca 11 żołnierzy tureckich w północnym Iraku. Wchodzili oni w skład stacjonowanego od wojny w Zatoce w 1991 r. na północy Iraku kilkutysięcznego kontyngentu wojskowego Turcji. Według Ankary, oddziały te wysłano w celu udaremnienia ataków bojowników z PKK-KADEK na cele tureckie. 11 żołnierzy zatrzymano w lipcu w mieście Sulejmanija w północnym Iraku pod zarzutem przygotowywania zamachu na jednego z kurdyjskich działaczy. Turcja zaprzeczyła tym oskarżeniom.

Reuter przypomina, że Turcja prowadzi od kilkunastu lat wojnę przeciwko kurdyjskim bojownikom w południowo-wschodniej części kraju, która kosztowała już życie ponad 30 tys. osób. Ostatnio Ankara wyrażała obawy, że ścisłe kontakty administracji kurdyjskiej, kontrolującej północne obszary Iraku, ze Stanami Zjednoczonymi mogą utorować drogę do utworzenia niepodległego państwa kurdyjskiego. Państwo takie, według Ankary, stworzyłoby zagrożenie dla irackich Turkmenów, z którymi Turcja utrzymuje bliskie związki. Waszyngton zapewnia jednak, że do tego nie dopuści.

W czasie obecnych rozmów w Ankarze omawiano także możliwości współpracy wojskowej w celu umocnienia stabilności i bezpieczeństwa w Iraku - podały tureckie źródła wojskowe.

Według ministra spraw zagranicznych Turcji Abdullaha Gula, który w przyszłym tygodniu udaje się z wizytą do Waszyngtonu, USA zwrócą się do Ankary o wysłanie sił pokojowych do Iraku. "Armia Wyzwolenia Iraku" ostrzega, że zachowa się z "odpowiednią godnością" i apeluje do społeczności międzynarodowej o wysłanie obserwatorów.


Partyzantka iracka

  Amerykanie wciąż nazywają powstańców "siepaczami" Saddama lub terrorystami. Ale w rzeczywistości obserwujemy rozwój zorganizowanego ruchu oporu, który bynajmniej nie składa się tylko z byłych członków partii Baas czy saddamowych fedainów.

Opór przeciwko wojskom koalicji pochodzi z wielu źródeł - religijnych szyitów, sunnitów, komunistów.

Demonstracje szyitów w Bagdadzie, Nadżafie i Basrze

15.07.2003 20:12 Nieznana dotąd organizacja, określająca się jako "Armia Wyzwolenia Iraku", wydała dzisiaj oświadczenie, w którym ostrzega przed wysyłaniem żołnierzy z innych państw do Iraku.

"Zdecydowanie odrzucamy i odeprzemy zbrojnie jakąkolwiek interwencję wojskową o jakimkolwiek statusie - czy to Rady Bezpieczeństwa, czy też NATO bądź krajów islamskich i arabskich" - głosi oświadczenie nadane we wtorek przez telewizję satelitarną Al-Arabija z siedzibą w Dubaju. Adresatem oświadczenia jest sekretarz generalny ONZ Kofi Annan. Według autorów deklaracji, wejście wojsk innych państw do Iraku "służyłoby amerykańskim i brytyjskim siłom okupacyjnym, zmniejszałoby ich wielkie straty i legitymizowałoby okupację".

Jak czytamy w oświadczeniu, Armia Wyzwolenia Iraku grupuje irackich Arabów, Kurdów i Turkmenów, zarówno sunnitów, jak i szyitów, którzy w maju podjęli działania przeciwko wojskom okupacyjnym "z jednym jednoczącym celem - wyzwolenia Iraku". Oświadczenie ostrzega, że wszyscy cudzoziemcy, jacy po obaleniu Saddama Husajna "pod jakimkolwiek pretekstem" weszli do Iraku, "staną się otwartymi celami w naszych nadchodzących operacjach". Indagowany przez agencję AP wydawca telewizji Al-Arabija powiedział, iż dokument otrzymało ich biuro w Bagdadzie. Edytor nie podał żadnych dalszych szczegółów.(PAP)


Yankees Go Home!1. Grupy szyitów i sunnitów w geście solidarności i pojednania przeciw okupantowi USA; 2. "Wyzwolone" dzieci; wiele z nich umiera w męczarniach, bez środków przeciwbólowych. Rany po bombach kasetonowych praktycznie nie nadają sie do leczenia - twierdzą lekarze. Na nowotwory tysiące ludzi będzie umierać w najbliższych latach na skutek użycia przez wojska US w amunicji zubożonego uranu.



(PAP) 20-07-2003,16:30
Nadżaf (PAP/Reuters) - Grupa radykalnych irackich szyitów zagroziła w niedzielę aktami przemocy wobec żołnierzy amerykańskich, z "powstaniem" włącznie, jeśli nie wycofają się ze świętego miasta Nadżaf. Dzień wcześniej wiadomość o rzekomych represjach wobec radykalnego duchownego Moktady al-Sadra stała się zarzewiem demonstracji, które, z udziałem ponad 10 tys. osób, trwały także w niedzielę Dowódca wojsk USA w Nadżafie ppłk Chris Conlin zaprzeczył wprawdzie informacjom, jakoby jego oddziały otoczyły dom szyickiego duchownego, a także próbowały rozpędzać demonstrantów z bronią gotową do strzału Nie zadowoliło to jednak zwolenników zaciekle antyamerykańskiego duchownego. Ostrzegli oni Amerykanów, że jeśli w ciągu trzech dni nie wycofają się z Nadżafu, w mieście dojdzie do "powstania"

"Jeśli nie wyjdą, będą mieli do czynienia z ludowym powstaniem" - powiedział jeden z najbliższych współpracowników al-Sadra, Sajed Razak al-Musawi, po tym gdy protestujący wręczyli żołnierzom USA listę ze swoimi postulatami Dowódca wojsk USA w Nadżafie starał się pomniejszyć znaczenie ostatnich demonstracji, twierdząc, że al-Sadr może liczyć raczej na niewielkie poparcie w świętym mieście, gdzie rezyduje wielu wyższych i cieszących się większym autorytetem dostojników szyickich. Jego zdaniem, al-Sadr, "młody, niedojrzały człowiek, szybko tracący poparcie w mieście", usiłuje "wprowadzić przemoc do tego najbardziej pokojowego miasta [w Iraku], ale ludzie w Nadżafie go nie chcą". Przyznał jednak, że ostatnie pogróżki niepokoją go, gdyż "ludzie al-Sadra to banda chuliganów"

Po sobotnich demonstracjach, wywołanych przez wieści o okrążeniu domu al-Sadra przez żołnierzy USA, w niedzielę ponad 10 tys szyickich demonstrantów podjęło marsz w kierunku siedziby amerykańskiej administracji Nadżafu. Uzbrojone oddziały i zasieki z drutu kolczastego zatrzymały demonstrantów w odległości kilometra od budynku, którego strzegło także kilka wozów pancernych. Demonstranci, obserwowani przez żołnierzy rozlokowanych na dachach pobliskich domów, trzymali transparent z angielskim napisem" "To jest ostrzeżenie dla Ameryki" Niezależnie od bezpośrednich konsekwencji ostatnich wydarzeń - pisze Reuter - gwałtowność emocji wywołanych przez niejasny i raczej błahy incydent świadczy o problemach, jakie mogą czekać Amerykanów także ze strony długo uciskanej szyickiej większości w Iraku. Dotychczasowe częste ataki na żołnierzy USA po upadku reżimu Saddama Husajna zdarzały się głównie na obszarach zamieszkanych przez sympatyzujących z Saddamem sunnitów. (PAP) wk/ mc/ dym/ 1886

10 tys. szyitów protestowało w Nadżafie przeciw okupacji USA

Tymczasem na zamieszkałych przez sunnitów terenach na północy Iraku wciąż dochodzi do ataków na wojska USA. W niedzielę dwóch żołnierzy ze 101. Brygady Desantowej zginęło pod ostrzałem z granatników. Pod Bagdadem został również ostrzelany konwój ONZ; zginął lokalny kierowca.



ap, afp, mj 20-07-2003 16:37 Ponad 10 tys. szyitów protestowało w niedzielę w Nadżafie, domagając się opuszczenia świętego miasta przez wojska USA.

Demonstrowali zwolennicy 22-letniego Moktady al Sadra, syna zamordowanego przez ludzi Saddama popularnego ajatollaha i bezkompromisowego krytyka amerykańskiej okupacji. Krzycząc: "Nie Ameryce! Nie arogantowi!", zgromadzili się przed wejściem do meczetu imama Alego, jednego z najświętszych miejsc szyizmu. Zaatakowali kamieniami żołnierzy USA broniących dowództwa swojego garnizonu. Rozeszli się dopiero, gdy marines zagrozili im użyciem siły. Wcześniej przedstawiciele protestujących rozmawiali z dowódcą garnizonu, domagając się wycofania piechoty morskiej z Nadżafu i przejęcia kontroli nad miejscową stacją telewizyjną.

Manifestację sprowokował młody Sadr, który w chaosie po upadku Saddama zdobył sobie wielką popularność wśród irackich szyitów, oskarżając w sobotę Amerykanów o to, że otoczyli jego dom. Amerykanie temu zaprzeczają. Iraccy szyici do tej pory nie posunęli się do przemocy wobec wojsk amerykańskich, ale w sobotę al Sadr rozpoczął w Bagdadzie werbowanie własnej milicji nazwanej armią Mahdiego. Jednak według jego rzecznika Mustafy Jakubiego wciąż jest czas na pokojowe rozwiązanie sprawy: - Nie chcemy przelewać krwi. Jeśli chcą tu zostać z przyczyn bezpieczeństwa i nie będą się mieszać w politykę, nie mamy nic przeciwko temu - tłumaczy Jakubi. Inni doradcy Sadra ostrzegają jednak, że jeśli Amerykanie nie wycofają się z Nadżafu w ciągu trzech dni, w mieście wybuchnie powstanie.

Zwolennicy młodego Moktady al Sadra rekrutują się głównie ze zdesperowanej szyickiej biedoty. W piątkowym kazaniu duchowny potępił utworzenie Rady Zarządzającej złożonej z Irakijczyków gotowych do współpracy z Waszyngtonem. Zdaniem obserwatorów takimi manifestacjami siły, jak niedziela demonstracja w Nadżafie, chce zapewnić sobie miejsce na irackiej scenie politycznej, poza nawias której chcą go wyrzucić Amerykanie. Nadżaf, podobnie jak drugie święte miasto szyitów Karbala, będzie się znajdował w polskiej strefie okupacyjnej.



Przeciw amerykańskiej okupacji demonstrują zarówno komuniści, jak i religijni sunnici, a nawet szyici, których rzekomo miano za pomocą tomahawków "wyzwalać"

Zraniono trzech pokojowych demonstrantów w Basrze.
Kilka tysięcy osób demonstrowało w sobotę wieczorem w Bagdadzie przeciwko armii amerykańskiej, która wcześniej otoczyła dom szyickiego dostojnika Sajeda Moktady al- Sadra w świętym mieście Nadżafie. Do protestów doszło także na południu kraju, w Nadżafie i Basrze, gdzie trzech demonstrantów zostało rannych w wyniku ostrzału z auta należącego do brytyjskiej administracji cywilnej "Precz ze Stanami Zjednoczonymi", "Jesteśmy wszyscy żołnierzami Sadra" - skandowali manifestanci w Bagdadzie, na moście nad Tygrysem, niedaleko kwatery głównej wojsk koalicji, wznosząc flagi Iraku i portrety dostojników szyickich W Nadżafie i Basrze kilkuset demonstrantów zebrało się pod biurem fundacji Sadra, wyrażając oburzenie z powodu sobotniej akcji żołnierzy amerykańskich. W Basrze demonstranci, kierujący się w stronę kwatery głównej wojsk brytyjskich w dawnym pałacu Saddama Husajna, zaczęli obrzucać kamieniami przejeżdżający samochód brytyjskiej administracji cywilnej. Z auta padły strzały, raniąc trzech demonstrantów, wśród nich szejka Ali al-Assadiego, szefa biura Sajeda al-Sadra w Basrze Dzień wcześniej Sajed Moktada al-Sadr, którego ojciec i dziadek byli wielkimi osobistościami szyickimi, zamordowanymi przez reżim Saddama Husajna, napiętnował w Nadżafie obecność wojsk amerykańskich w Iraku Według rzecznika al-Sadra, Mustafy Jacubiego, przed południową modlitwą w sobotę silne oddziały amerykańskie otoczyły siedzibę szyickiego dostojnika, nad domem krążył też helikopter. Wywołało to furię licznych rzesz wiernych, którzy zaczęli protestować przeciwko amerykańskiej interwencji. Demonstracje poparcia dla al- Sadra trwały jeszcze w sobotę wieczorem

W czasie piątkowego kazania w meczecie Kufa w Nadżafie Sajed al- Sadr, uchodzący za wpływową osobistość we wspólnocie szyickiej w Iraku, wystąpił z gwałtownym atakiem na Stany Zjednoczone i na "nielegalną Radę [Rządzącą] stworzoną przez Stany Zjednoczone i ich sługusów". Zapowiedział też utworzenie ochotniczej "armii Mehdiego" (aluzja do imama, którego przyjścia oczekują szyici) Rekrutację do niej rozpoczęto w sobotę na obszarach gęsto zamieszkanych przez szyitów. (PAP) wk/ mc/ dym/ 2917 3269



On the 45th anniversary of the 14th July 1958 Revolution, the Iraqi Communist Party organised a mass demonstration in central Baghdad. Thousands of Communists and their supporters joined the march on Monday 14 July 2003, openly celebrating this Iraqi National Day which commemorates the overthrow of the monarchy


(PAP) 18-07-2003 17:51 Bagdad (PAP/AFP) - Tysiące irackich sunnitów manifestowały po piątkowych modlitwach w Bagdadzie, protestując przeciwko utworzonej za przyzwoleniem USA Radzie Rządzącej oraz przeciwko okupacji ich kraju


Demonstranci, zebrani przed meczetem Um Al-Kura, na wezwanie Zgromadzenia ulemów (uczonych muzułmańskich) sunnickich Iraku, wznosili transparenty z napisami: "Rada Rządząca została mianowana przez dyktaturę", "9 kwietnia to data zniewolenia, a nie wyzwolenia", a także "Nie dla podziałów między sunnitami i szyitami" i "Hańba tym, którzy godzą się uznawać upadek Bagdadu za święto narodowe" Ubrani na biało protestujący skandowali też okrzyki w rodzaju "Cierpliwości, Bagdadzie, armia niewiernych zostanie zgładzona" czy "Zbuntuj się Bagdadzie, aby [administratora amerykańskiego] Bremera spotkał ten sam los co Nuriego" (Nuri Sadd, były premier Iraku, zamordowany w zamachu stanu w 1958 r.)

Jeden z sunnickich dygnitarzy odczytał oświadczenie, w którym Zgromadzenie ulemów sunnickich Iraku uznaje Radę Rządzącą za organ "dzielący naród iracki na bazie wyznaniowej". Oświadczenie określa też jako "ohydną" decyzję o "uznaniu dnia okupacji za święto narodowe" Podczas kazania w meczecie Um Al-Kura sunnicki imam Hari Al-Dhari wezwał wiernych do "oporu" przeciwko oddziałom amerykańskim, nazywając Radę Rządzącą "potworem nie do zaakceptowania".

Proces pasterza przeciwko Rumsfeldowi

Sąd w Ramadi niedaleko Bagdadu rozpoczął w niedzielę rozpatrywanie pozwu pewnego irackiego pasterza przeciwko ministrowi obrony USA Donaldowi Rumsfeldowi. Irakijczyk obwinia ministra o odpowiedzialność za zabicie podczas wojny 17 członków jego rodziny, a także 200 baranów. 4 kwietnia amerykański samolot wystrzelił rakietę w kierunku rozbitego na pustyni namiotu. Na miejscu zginęło 17 osób z rodziny Abuda Sarhana. Trzy osoby przeżyły. Winą za masakrę pasterz obarcza zarówno Rumsfelda, jak i dowódcę wojsk USA z czasów wojny gen. Tommy'ego Franksa. Żąda wypłaty odszkodowania. Niedzielna rozprawa nie odbyła z powodu braku na sali pełnomocników pozwanych. Zdziwienie z tego powodu wyrazili adwokaci 71-letniego pasterza. Zauważyli, że taka postawa źle świadczy o Amerykanach, którzy często zaznaczają, że nie chcą być w Iraku ponad prawem. Wyrazili nadzieję, że jacyś przedstawiciele z USA stawią się na najbliższej rozprawie 10 sierpnia.


Elusive Saddam Issues Another Tape, So US Troops Blow Up Another Saddam Statue

Nowa grupa grozi Amerykanom i współpracującym z nimi Irakijczykom

[2003-07-21 19:38] Nieznana dotąd grupa, używająca nazwy "Brygady Dżihadu w Iraku", wezwała w poniedziałek do "wojny partyzanckiej" przeciwko oddziałom amerykańskim, a także zagroziła śmiercią Irakijczykom współpracującym z wojskami okupacyjnymi. Apel i ostrzeżenia zawarte są w 4-minutowym nagraniu wideo, przekazanym w poniedziałek przez katarską telewizję Al-Dżazira.

"Postanowiliśmy poświęcić się dla religii [muzułmańskiej] i dla ojczyzny... a wy [Irakijczycy] powinniście prowadzić wojnę partyzancką w celu wyzwolenia Iraku" - odczytywało kolejno komunikat nowej grupy sześciu ubranych na biało mężczyzn, z zamaskowanymi twarzami i pistoletami Kałasznikowa w ręku, siedzących pod portretem obalonego dyktatora Saddama Husajna.

"Będziemy zabijać irackich szpiegów i zdrajców, zanim zabijemy niewiernych Amerykanów, którzy szerzą korupcję i masakrują naszą młodzież. Zabijemy każdego żołnierza wysłanego do naszego kraju przez jakikolwiek kraj arabski czy inne obce państwo. Zemścimy się na nich tak, że ziemia zatrzęsie się pod ich stopami" - głosił komunikat, opatrzony datą 21 lipca 2003.



Reuter pisze, że tego samego dnia inna grupa nieznanych bojowników irackich w wywiadzie dla telewizji Abu Zabi oświadczyła, że ataki na żołnierzy amerykańskich w ostatnich tygodniach są dziełem islamistów, a nie zwolenników Saddama. "Wszystkie są dokonywane w imieniu Boga, ale żaden nie ma związku z poprzednim reżimem... Poprzedni reżim wyrządził szkody wszystkim Irakijczykom" - mówił w telewizji zamaskowany mężczyzna z Iraku.

Grupa "Brygady irackiego oporu" bierze na siebie odpowiedzialność za "wszelkie operacje bojowe" prowadzone przeciwko wojskom amerykańskim w Iraku. Poinformowała o tym w komunikacie przesłanym do telewizji Al Dżazira w Katarze. "Brygady irackiego oporu ponoszą odpowiedzialność za wszelkie operacje represyjne i bojowe przeciwko wojskom okupacyjnym" - głosi komunikat. "Operacje te zostały zaplanowane i przeprowadzone przez formacje Brygad irackiego oporu". Dementuje się również pogłoski, że za akcjami tymi kraje się były dyktator Saddam Husajn. "Saddam Husajn i jego zwolennicy są wrogami, którzy przyczynili się do utraty ojczyzny i pogłębili jej rany" - mówi się w komunikacie. "Operacje te nie są sprawą prezydenta dawnego reżimu, jego zwolenników, jednostek lub grup ekstremistów islamskich, jak twierdzą media. Jest to dzieło grupy młodych Irakijczyków i Arabów, którzy wierzą w jedność, wolność i arabskość Iraku".




1. Znak "V" w Iraku nie oznacza zwycięstwa nad Husajnem, lecz nad amerykańskim agresorem - demonstracje 23.7. szyitów przeciw okupantowi. Więcej +++



Śmierć synów Saddama Husajna nie stanowi zasadniczego zwrotu w sytuacji w Iraku

Szmajdziński zapowiada budowę "nowego reżimu" w Iraku






Śmierć synów Saddama poprawi atmosferę w Iraku - uważa Szmajdziński Polowania Amerykanów na ludzi w gangsterskich rajdach, by uniknąć procesu za współudział w sponsorowaniu Husseina

Wozy opancerzone, 18 rakiet przeciwpancernych i 6 godzinny atak by pokonać 2 synów Hussaina, ochroniarza i 14 latka uzbrojonych w kałasze i sprzedanych za 30 mln$... Gdy trzej dorośli byli już zabici, 14-letni chłopczyk, Mustafa, wnuczek Husseina - który wcześniej bronił się przez 6 godzin sam podjął bohatersko walkę przeciw zmasowanemu atakowi 101. dywizji powietrzno-desantowej wspieranej przez śmigłowce bojowe, które ostrzelały budynek ponad 20 rakietami, prawie całkowicie niszcząc willę. Uzbrojony po zęby siepacz "delty" zamordował w końcu dziecko, bo nie umiał pochwycić żywego.

Gdy marines dotarli do łazienki w willi, jeden z synów Husseina jeszcze żył. Ale siepacz Delty zamiast doprowadzić na proces, wbił mu ostatnia kulę w głowę.

Tego samego dnia zginęło 5 żołnierzy 101 dyw. w wyniku ataków.



IAR, 2003-07-23 15:07:30 Szef resortu obrony Jerzy Szmajdziński, uważa że śmierć synów Saddama Husajna może przyczynić się do poprawy atmosfery w Iraku. "To będzie sprzyjać włączaniu się Irakijczyków w odbudowę struktur państwa" - powiedział Szmajdziński. Według niego mieszkańcy Iraku zobaczyli, że ci, którzy przez lata budowali reżim, odchodzą i tworzy się warunki do budowania nowego.

Co za freudowski lapsus! "Tworzy się warunki do budowania nowego - reżimu" - ma się rozumieć ;)

"To może mieć psychologiczne znaczenie dla bezpieczeństwa w Iraku, zwiększyć gotowość do wzięcia odpowiedzialności za odbudowę służb porządkowych, policji, za ochronę granic i odtwarzanie zweryfikowanej armii" - powiedział szef resortu obrony.

Szmajdziński nie jest chyba najlepszym taktykiem i strategiem wojskowym, albowiem ataki guerilli przybrały na sile, i to bynajmniej nie wyłącznie zwolenników Husseina.

Opór przeciwko wojskom koalicji pochodzi z wielu źródeł - religjnych szyitów, sunnitów, komunistów; nie wiadomo ponadto, czy synowie Husajna byli w stanie na większą skalę koordynować działania i organizować opór. To znaczenie tylko chwilowe, głównie propagandowe, mające na celu podnieść bardzo już niskie morale armii amerykańskiej, która w Iraku jest obiektem średnio 12 ataków guerilli dziennie.

2 gangi - rząd USA i gang Husseinów - wiele lat współpracujące ze sobą, (a rząd USA mimo tej samy wiedzy o reżimie w Iraku, co obecnie) w sposób gangsterski wyrównały porachunki. Irakijczycy chcieli powołać Trybunał, ale wtedy trzeba by było również sądzić wieloletnich sponsorów Husseina z Białego Domu, dlatego Amerykanie szybko sięgneli po prawo buszu. Międzynarodowy Trybunał istnieje, lecz USA go nie respektują (identycznie jak nie respektował Hussein :) Oba gangi niczym się niemal nie różnią, tyle że rząd USA posiada broń masowego rażenia i na całym świecie robi z niej użytek, natomiast reżim Husseina jej nie posiadał.

"Bloodthirst" polityków USA i Wlk Brytanii oraz większości mediów po tym gangsterskim akcie jest odrażająca. Nawet Eichmana sądzono, a rodziny ofiar holocaustu nie byłyby zadowolone z bomardowania zbrodniarza. Irakijczycy chcieli sami przeprowadzic procesy, ale administracja USA stwierdziła, "że do tego nie dorośli".

Udaj i Kusaj zginęli wczoraj, podczas 6-godzinnego ataku wojska USA na willę w Mosulu, gdzie ukrywały się 4 osoby: dwaj synowie Hussajna, jego 14-letni wnuk i ochroniarz. Gdy trzej dorośli byli już zabici, chłopczyk sam podjął walkę z Amerykanami. Amerykańskie śmigłowce bojowe ostrzelały budynek ponad 20 rakietami, prawie całkowicie niszcząc willę, gdzie ukrywałą się rodzina Husajna.

Zemsta nadeszła jeszcze tego samego dnia: trzej amerykańscy żołnierze zginęli w wyniku ataku w północnym Iraku. "Trzech żołnierzy 101. dywizji powietrzno-desantowej zostało ostrzelanych z broni i rakietowego granatnika przeciwpancernego" - powiedział Reuterowi przez telefon rzecznik amerykańskiego dowództwa w Bagdadzie.

Jest to już drugi



1.Przybywa rannych żołnierzy USA. "Ranny" - to określenie kryje za sobą najczęściej oznacza utratę obu nóg lub o wiele poważniejsze uszkodzenia ciała. Ten żołnierz utracił właśnie obie nogi. Bardzo poważne operacje przeprowadza się w szpitalach w Niemczech; ranni Irakijczycy pozostają natomiast w zdewastowanych szpitalach - bez możliwości przeprowadzenia skomplikowanych operacji, środków znieczulających, opatrunków, elektryczności, wody. 2. Na manifestacji przeciw okpantowi: " Nie przyszliście tu, by dać nam wolność, lecz jedynie rabowac ropę naftową!


Zabicie synów Husajna nie przerwie ataków na wojska okupanta: tylko mała część partyzantki to dawni członkowie partii Baas; a nawet oni walczą wyłącznie o swe własne interesy, a nie o przywrócenie do władzy Husajna. Reżim okupanta amerykańskiego jest tu jeszcze bardziej znienawidzony od dawnego reżimu: poza tym wielu Irakijczyków wie o wyniesieniu do władzy w coup d'etat przez CIA i wieloletnim wsparciu rządu USA dla dyktatora, a także o wpólnie stłumionym przez Husseina i seniora Busha powstaniu szyickim w 1991r.



Manifestacje tysięcy sunnitów, szyitów i komunistów przeciw Radzie Rządzącej i amerykańskiej okupacji
Radykalni szyici ostrzegają USA przed "powstaniem". Dają 3 dni na wycofanie się okupantów
Amerykańskie wojska znów strzelały do pokojowych manifestantów, poważnie raniąc kilka osób



Na niesionych transparentach można przeczytać: "Hussein i Ameryka to dwie strony tego samego medalu". Jak łatwo można było przewidzieć, zapanowała nowa dyktatura, też wspierana przez CIA, tyle że tym razem "czysto amerykańska". Wojska USA torturują więźniów, strzelają do pokojowych manifestantów, prowokują grabieże, by móc uzasadnić obecność coraz to większych oddziałów okupacyjnych, ignorują dramatyczną sytuację humanitarną po zniszczeniu przez Pentagon ujęć wody i elektryczności.

Są traktowani powszechnie jako znienawidzony agresor, niedawny sponsor Husseina.

Irak: Nieznana grupa bierze odpowiedzialność za ataki


18.06.2003 06:06 Nieznana do tej pory grupa "Brygady irackiego oporu" wzięła na siebie wczoraj odpowiedzialność za "wszelkie operacje bojowe" prowadzone przeciwko wojskom amerykańskim w Iraku. Poinformowała o tym w komunikacie przesłanym do telewizji Al Dżazira w Katarze. "Brygady irackiego oporu ponoszą odpowiedzialność za wszelkie operacje represyjne i bojowe przeciwko wojskom okupacyjnym" - głosi komunikat. "Operacje te zostały zaplanowane i przeprowadzone przez formacje Brygad irackiego oporu". Dementuje się również pogłoski, że za akcjami tymi kraje się były dyktator Saddam Husajn. "Saddam Husajn i jego zwolennicy są wrogami, którzy przyczynili się do utraty ojczyzny i pogłębili jej rany" - mówi się w komunikacie. "Operacje te nie są sprawą prezydenta dawnego reżimu, jego zwolenników, jednostek lub grup ekstremistów islamskich, jak twierdzą media. Jest to dzieło grupy młodych Irakijczyków i Arabów, którzy wierzą w jedność, wolność i arabskość Iraku".

Opór i głęboka wrogość narasta w społecznościach szyickich, które zawsze były najbardziej opozycyjne w stosunku do Husseina. Obecny ruch oporu składa sie większości z przeciwników Husseina, twierdzących iż wspólnie z Pentagonem doprowadził on do masowych prześladowań Szyitów (w obliczu próżni politycznej Bush senior pozwolił w 1991 Husseinowi krwawo z helikopterów stłumić szyickie powstanie ludowe, do którego wcześniej namawiał). /Independent, 22.06.2003/

Irak: Atak na dowództwo sił USA

2003-06-15 09:10:00 Nieznani sprawcy dokonali ataku moździerzowego na kwaterę dowództwa sił USA w irackim mieście Ramadi, na zachód od Bagdadu - podała arabska telewizja Al-Dżazira. Budynek stanął w płomieniach. Mająca siedzibę w Katarze telewizja podała, że jej korespondenci bagdadzcy donoszą o udających się w stronę miasta Ramadi karetkach pogotowia. Za czasów Saddama Husajna zaatakowany kompleks służył za siedzibę Irackiego Wywiadu Wojskowego - podała Al-Dżazira.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni kilku żołnierzy amerykańskich zostało zabitych bądź rannych w zasadzkach na terytorium Iraku. Najbardziej niebezpieczne są dwa regiony - na zachód od Bagdadu, wokół Ramadi i Falludży oraz na północ, wokół Baladu, Bakuby i Tikritu, rodzinnego miasta Saddama Husajna. W minionym tygodniu siły amerykańskie w Iraku stoczyły najkrwawsze walki od czasu ogłoszenia przez prezydenta USA George'a W. Busha 1 maja zakończenia kampanii irackiej. Dowództwo amerykańskie podało, że oddziały USA zabiły w czwartek 70 osób w trakcie połączonego uderzenia z ziemi i z powietrza na "terrorystyczny obóz szkoleniowy" (czytaj: partyzantka iracka) w zachodnim Iraku, a w piątek 27 osób, które w ocenie amerykańskich wojskowych uczestniczyły w zasadzce na amerykański patrol czołgowy na północ od Bagdadu.




Amerykanie strzelają nieustannie do cywili

Amerykanie brutalnie atakuja cywili. Ludzi w agonii pozostawiają w męczarniach, bo - jak twierdzą - "nienawidzą Irakiczyków i brzydzą się im pomóc." "I just pulled the trigger"(eng, rtf)


 

Są ofiary śmiertelne i dziesiątki rannych pośród pokojowych manifestantów



Robert Fisk (Independent, 22.06.2003): obserwujemy teraz wrzenie w wielu społecznościach - u szyitów, którzy zostali pozbawieni złudzeń, którzy nie wierzą w to, że zostali wyzwoleni; u tych, którzy są związani z Iranem, u sunnitów, którzy czują się zagrożeni przez szyitów, dawnych wasali Saddama, którzy stracili pracę, Kurdów, którzy są rozczarowani. To dopiero początek prawdziwego oporu i wielkiego zagrożenia dla Amerykanów.

Amerykańscy żołnierze są w irackich miastach nocami atak owani przez anonimowych wrogów" Jeden z żołnierzy powiedział mi, że zawsze, kiedy schodzi nad rzekę (niedaleko Faludży) czuje się jak w Somalii. Jeśli tylko Amerykanie zostaną atakowani, Biały Dom zrzuci to na niedobitki Saddama, tak samo jak na niedobitki Talibanu zrzuca się winę za brak stabilizacji w Afganistanie. Można także oskarżyć Al Kaidę, tak że Ameryka znów będzie walczyć ze swoimi starym wrogiem. Sugeruje się, że to ruch oporu przekonuje ludzi, żeby nie wierzyli w wyzwolenie, a wszyscy miłujący pokój mają oczywiście wierzyć, że zostali przez Amerykanów wyzwoleni, a nie że są przez nich okupowani.

6 żołnierzy brytyjskich - to odwet za śmierć 4 cywilów irackich

Świadkowie potwierdzają, że brytyjscy żołnierze prowokowali Irakijczyków. Wtorkowy atak w rejonie Al-Amarah pod Basrą, w którym zginęło sześciu żołnierzy brytyjskich, stanowił odwet za śmier ć 4 cywilów irackich oraz prowadzone przez Brytyjczyków rewizje w domach - podały agencje, powołując się na relacje samych Irakijczyków. Mieszkańcy wsi Al-Madżdżar al-Kabir, 30 kilometrów na południe od Al-Amarah, twierdzą, że Brytyjczycy zostali zabici przez miejscowych działaczy szyickich, rozwścieczonych brutalnie prowadzoną przez żołnierzy operacją poszukiwania broni. Akcja przeczesywania domów we wsi rozpoczęła się w ubiegłą sobotę. Po protestach wiejskiej starszyzny brytyjskie dowództwo przerwało rewizje; dwa dni później jednak wznowiono je, nie rezygnując z psów szkolonych do wykrywania materiałów wybuchowych. To rozjuszyło mieszkańców wioski, którzy rzekomo mieli już obiecać Brytyjczykom zdanie całej posiadanej broni w ciągu dwu miesięcy.

Wznowienie rewizji wywołało uliczne protesty - żołnierze zareagowali brutalnie. Jeden z mieszkańców opowiada, iż gdy zwrócił uwagę jednemu z żołnierzy, by nie mierzył karabinem w małą dziewczynkę, oberwał kolbą w twarz. "Zaczęła się strzelanina" - mówi świadek, cytowany przez agencję Reutera. Irakijczycy, przekonani, że żołnierze używają ostrej amunicji, odpowiedzieli seriami z kałasznikowów, zabijając sześciu cudzoziemców. Ostrzelany został także przysłany z odsieczą i po ciała zabitych brytyjski śmigłowiec Chinook - rannych zostało siedmiu żołnierzy, znajdujących się na pokładzie.

Mieszkańcy zapowiadają, że nie wpuszczą już żołnierzy brytyjskich do wsi. "Zrobimy to samo, gdy tylko się tu pokażą. Nie pozwolimy, by wrócili" - powiada jeden z chłopów.

 
Śmierć 6 żołnierzy brytyjskich

2003-06-14 16:01/AFP Indyjskie dzienniki anglojęzyczne zamieszczają informacje o liście podpisanym przez Saddama Husseina, przesłanym do londyńskiej gazety 'Al-Quds Al-Arabi' i agencji 'Associated Press'. wzywa on wszystkich obcokrajowców, m.in. Polaków i Duńczyków, do opuszczenia Iraku. List zawiera ostrzeżenie, iż w Iraku tworzy się ruch oporu przeciwko amerykańskim okupantom. Przygotowywane są ataki na stacjonujące w Iraku siły różnych krajów, w tym Polski i Danii. "Wzywamy kraje świata aby wycofały swoich obywateli z Iraku, gdyż podejmujemy walkę narodowowyzwoleńczą. Jeśli tego nie zrobią, będzie na nich ciążyła odpowiedzialność za życie ich obywateli" - ostrzega list z 12 czerwca 2003 r.

Husajn daje cudzoziemcom czas do 17.06. na opuszczenie kraju. Oświadcza, że pierwszy etap wyzwalania Iraku spod jarzma okupantów obejmie Duńczyków i Polaków. Zamachy mają objąć zarówno terytorium Iraku, jak i przenieść się na teren państw biorących udział w wojnie.

Rzecznik MON pułkownik Eugeniusz Mleczak: "choć żadne rozkazy w tej sprawie nie zostały jeszcze wydane, to jednak list tej treści wyostrza czujność nie tylko polskich, ale wszystkich kontyngentów wojskowych w Iraku. Główne polskie siły jeszcze nie rozpoczęły jeszcze misji w tym kraju". Nie wyklucza, że żołnierze przejdą dodatkowe szkolenie mające poprawić ich bezpieczeństwo w Iraku.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec: "Jest dosć duże prawdopodobieństwo terrorystycznego ataku w Europie. Ostatnio w Niemczech i we Włoszech zostały wykryte i udaremnione próby bardzo poważnych zamachów w samolotach i pociągach - wyjaśnił minister Siwiec. Dodał, że to są bardzo poważne sygnały i tak polskie władze je traktują".


Kopia listu Husseina (AL Jazeera)

Demonstranci żądają zakończenia okupacji

Tysiace Irakijczyków demonstruje niemal codziennie przeciwko amerykańskiej okupacji. Żądają, by wojska agresora opuscily kraj jak najszybciej, zanim Irakijczycy usuną je sami. W ostatni piątek kilkadziesiat tysiecy pokojowych demonstrantów przemaszerowalo ulicami stolicy Iraku, nawolujac do solidarności miedzy sunitami i szyitami w staraniach o usunięcie wojsk koalicji z terenu ich ojczyzny.

Zamieszki wybuchły również na skutek protestów wobec obsadzania na stanowiskach urzedników z partii BAAS przez okupanta i unieważnianie demokratycznie przeprowadzanych wyborów, a nawet aresztowania nowo wybranych irackich przdstawicieli władz!

"USA wspierają się ludźmi Husseina"

(PAP) 24.06.2003 20:26

Amerykanie powołują do tymczasowej administracji Iraku byłych oficerów armii Saddama Husajna, bo sami nie radzą sobie z utrzymywaniem ładu w tym kraju, wciąż ogarniętym powojennym chaosem - podaje brytyjski "Financial Times". Husajn Dżassem Idżbara, były generał saddamowskiej elitarnej Gwardii Republikańskiej, jest od kilku tygodni gubernatorem ważnej prowincji Salahaddin, gdzie Saddama Husajn i jego partia Baas mieli szczególnie silne wpływy. Stolicą prowincji jest Tikrit, rodzinne miasto Saddama. W Nadżafie, świętym mieście szyitów, burmistrzem jest mianowany przez Amerykanów Abdul Min''im Amer Abud, były pułkownik irackiej artylerii. Na początku czerwca miał go zastąpić burmistrz powołany w głosowaniu ludności, ale wybory odwołano. Wybory odwołano także w mieście Samarra w prowincji Salahaddin. Uczynił to sam generał Idżbara. "Nie mogli dojść do zgody między sobą, musiałem więc interweniować" - wyjaśnił dziennikarzowi "Financial Times". Idżbara mianował burmistrzem Szakira Mahmuda, byłego działacza partii Baas.

Amerykanie zdelegalizowali Baas 16 maja, a 22 maja rozwiązali armię iracką. "Jednak, jak się zdaje, siły amerykańskie w coraz większym stopniu polegają na takich wybranych dowódcach jak Idżbara, i powierzają im zarządzanie miastami i prowincjami na terenach pod swoją kontrolą" - pisze "Financial Times". Idżbara powiedział, że kilka tygodni temu, kiedy wracał z podróży do domu, spotkany po drodze przyjaciel ostrzegł go, iż jego dom otoczyli żołnierze amerykańscy. Generał myślał, że chcą go aresztować, ale ponieważ nie zamierzał się ukrywać, pojechał do domu, aby oddać się w ręce Amerykanów. Był zdumiony, gdy zaproponowali mu urząd gubernatora prowincji. Major Josslyn Aberle z 4. Dywizji Piechoty USA stacjonującej w Tikricie powiedziała, że Idżbarę wyselekcjonowano "nader starannie", na podstawie danych wywiadu i rozmów z przedstawicielami miejscowej ludności. Dodała, że generał "natychmiast podpisał oświadczenie o zerwaniu z partią Baas". Idżbara twierdzi, że ataki na Amerykanów w prowincji Salahaddin praktycznie ustały, głównie dzięki temu, iż zatrudnił zdemobilizowanych żołnierzy jako policjantów i nadal płaci pensje byłym baasistom. Według generała, w podlegającej mu prowincji jest około 90 tysięcy aktywistów partii Baas. "Gdybym ich wszystkich zwolnił z pracy, mielibyśmy 10 tysięcy rewolucjonistów - tłumaczy. - (Ponieważ tego nie zrobiłem), wnoszą istotny wkład w dzieło budowy nowego systemu". Część mieszkańców prowincji chwali Idżbarę za to, że doprowadził do spadku przestępczości. Inni skarżą się, że rządzi ciężką ręką. Kiedy zaś dwa tygodnie temu odwiedził miasto Balad, napotkał wrogą gromadę demonstrantów, zmobilizowanych przez mułłę, który wołał przez głośniki w meczecie: "Dżihad! Dżihad! Nadchodzą baasiści!".


"Agresorzy powinni opuścić nasz kraj. Pozwólcie nam samym utworzyć własny rząd!"

15.06.2003 17:11 Kilka tysięcy Irakijczyków uczestniczyło dzisiaj w demonstracji na ulicach Basry (południowy Irak), domagając się zakończenia obcej okupacji kraju. Demonstrantom towarzyszyły podczas przemarszu przez miasto silne patrole wojsk brytyjskich. Uczestnicy protestu przeciwko okupacji nieśli transparenty z hasłami, które domagały się przekazania administracji kraju w ręce Irakijczyków. "Sami świetnie potrafimy administrować naszym krajem" - głosił jeden z nich. Demonstracja obyła się bez incydentów. Od zakończenia głównych działań wojennych, tj. od 9 kwietnia, wojska brytyjskie kontrolują południe Iraku.

Okupacja Iraku wbrew woli jego mieszkańców. Strzelanie do pokojowych manifestantów
Tortury i represje US gorsze niż Husseina - twierdzą Szyici
Grabieże dokonywane i prowokowane przez wojska USA oraz gang handlarzy sztuki
Współdziałanie wojsk USA z reżimową partią BAAS, od której miano rzekomo "uwalniać"




1.Policjant BAAS zabezpiecza obiekty przed grabieżami; US marines "trenują" na jego plecach;
2.Plakat "Bush=Saddam" na demonstracji w Bagdadzie




Bilans trzech dni "Pustynnego skorpiona" to 412 zatrzymanych, a także skonfiskowana broń w rejonie Bagdadu: 121 karabinów, dwa pistolety maszynowe, 19 pistoletów, 18 pocisków przeciwpancernych, cztery karabiny maszynowe i kilkanaście kilo materiałów wybuchowych - poinformowały we wtorek siły amerykańskie. Kilku sunnickich przywódców plemiennych w Ramadi, 100 kilometrów na zachód od Bagdadu, potępiło operację amerykańską, zapowiadając "reakcję na każdą akcję". Jeden z takich przywódców ostrzegł Amerykanów, że ataki na ich żołnierzy "są oznaką, iż kończy się tolerowanie poniżania" Irakijczyków. W Faludży ostrzelano we wtorek biuro burmistrza i budynek sądu; AP pisze w tym kontekście, że "powstańcy podnieśli ruch oporu na nowy poziom", i zwraca uwagę, że ostrzelano instytucje współpracujące z siłami okupacyjnymi.(PAP) Obecnie Irakijczycy chcą pozbyć się amerykańskiego okupanta, który przez tyle lat wspierał reżim Husseina i krwawo stłumił wraz z nim powstanie ludowe z 1991r. Nie chcieli byc wyzwalani za pomocą bombowców, przez współzbrodniarzy i współsprawców wieloletnich opresji ze strony rezimu. Potrafią rządzić sami i zawierać odpowiadające im handlowe kontrakty.

Na niesionych transparentach można przeczytać: "Hussein i Ameryka to dwie strony tego samego medalu". Jak łatwo można było przewidzieć, zapanowała nowa dyktatura, też wspierana przez CIA, tyle że tym razem "czysto amerykańska". Wojska USA torturują więźniów, strzelają do pokojowych manifestantów, prowokują grabieże, by móc uzasadnić obecność coraz to większych oddziałów okupacyjnych, ignorują dramatyczną sytuację humanitarną po zniszczeniu przez Pentagon ujęć wody i elektryczności.

Są traktowani powszechnie jako znienawidzony agresor, niedawny sponsor Husseina.


Akcje sabotażowe w Iraku niedziela, 22. 06. 2003, pap W niedzielę rano dowództwo armii amerykańskiej w stolicy Iraku informowało, że na północny zachód od Bagdadu, w rejonie miejscowości Hit, miała miejsce potężna eksplozja w rejonie strategicznego naftociągu. Jakkolwiek nadal nie wyjaśniono przyczyny wybuchu, przedstawiciele irackiego przemysłu petrochemicznego zasugerowali, że incydent doprowadzi do wstrzymania przesyłu ropy z pól naftowych Kirkuku do centrum kraju. Uszkodzony naftociąg dostarcza ropę przede wszystkim do rafinerii al-Dura, zaopatrującej sam Bagdad. Rafineria przerabia dziennie 80 tysięcy baryłek ropy. Miejscowość Hit położona jest w odległości 140 kilometrów na północny zachód od Bagdadu. Także w niedzielę rano agencja Reutera informowała, iż w tym samym mieście Hit w sobotę wieczorem dwu amerykańskich żołnierzy zostało rannych w wybuchu miny, podłożonej na trasie patrolu. Jest to kolejny przykład nasilających się ostatnio akcji przeciwko wojskom koalicyjnym.

Komunikat końcowy Zjazdu Irackich Intelektualistów Demokratycznych Mieszkających w Polsce

"Wyrażamy swoje poparcie dla utworzenia rządu demokratycznego reprezentującego interesy
całego narodu irackiego: Arabów, Kurdów i innych mniejszości etnicznych i religijnych.
Postulujemy jak najszybszą organizację wolnych, demokratycznych i uczciwych wyborów pod egidą ONZ-u.
Wierzymy, że nie ma takich podziałów między nami, które uzasadniałyby obecność obcych sił w naszym kraju".
Cały dokument:   OPOZYCJA IRACKA o przyszłości kraju (rtf)

Pierwsza wielka piątkowa modlitwa w meczetach Bagdadu od kiedy wojska amerykańskie kontrolują miasto zakończyła się manifestacjami wrogimi obecności Stanów Zjednoczonych w Iraku. Dziesiątki tysięcy wiernych przeszło ulicami miasta z egzemplarzami Koranu w rękach i z transparentami domagającymi się wycofania Amerykanów oraz wprowadzenia państwa islamskiego.

Więcej: Okupacja




Amerykańskie wojska pozostaną w Iraku "tak długo, jak będzie potrzeba", i może to potrwać do dwóch lat - powiedział w piątek prezydent USA George W. Bush w wywiadzie dla telewizji NBC. Demokratyczny wybór Irakijczyków może doprowadzić do objęcia władzy przez rząd fundamentalistyczny i nieprzychylny Stanom Zjednoczonym. Minister obrony USA Donald Rumsfeld kategorycznie wykluczył 26.4. możliwość powstania w Iraku rządu "wyznaniowego", czy - jak to określił - "samozwańczego".


Ponowne instalowanie policji i urzędników partii Husseina Baas na szeroką skalę przez wojska US w Bagdadzie i innych miastach jest kolejnym dowodem na to, że inwazja na Irak nie miała nic wspólnego z "wyzwalaniem" czy demokracją. Po prostu w celu ochrony i eksploatacji szybów naftowych administracja Busha zamierza wzmocnić okupację kraju z wydajną pomocą elementów represyjnego aparatu władzy Saddama Husseina.


Tortury i represje US gorsze niż Husseina - mówią Szyici  Milicja Chalabiego dokonuje grabieży (rtf)  Więcej: Okupacja


 

W Faludży żołnierze USA strzelali do pokojowych demonstrantów, bo zamierzali za darmo stacjonować w miejscowej szkole - uniemożliwiając w ten sposób dzieciom rozpoczęcie nauki.


Ostatni raport Amnesty Int. AI wzywa: do wszczęcia bezstronnego śledztwa w spr. ofiar wśród ludności cywilnej, a siły USA i GB do natychmiastowego zaprzestania używania bomb kasetowych (stosowanie bomb rozpryskowych, benzynowych oraz amunicji ze zubożonym uranem stanowi zbrodnię wojenną) więcej: Amnesty Reports


PS. Wojska USA ukradły transport ONZ z żywnością, zakupiony wcześniej przez Irak, i rozdają jako pomoc ameryk. "To akt piractwa" - ONZ.


Powszechnie już także wiadomo, że Amerykanie prowokowują grabieże

i oskarżeni są o rabowanie antyków w Iraku





Sejf w irackim banku. Muzeum w Bagdadzie. Kto naprawdę rabuje i w tym celu prowokuje do rabowania? Oto jak wygląda "szerzenie demokracji" w wydaniu amerykańskim...

W programie I Polskiego Radia 24.04 ok. godz. 7.45 została nadana relacja Jacka Kaczmarka, wysłannika PR do Bagdadu. Wypowiadali się w niej Irakijczycy, pracownicy Muzeum Narodowego, którzy twierdzili, ze rozgrabienie muzeum nie było ubocznym skutkiem chaosu i amerykańskiego zaniedbania, ale by?o ZAMIERZONYM DZIALANIEM Amerykanow! Naoczni swiadkowie opowiadali, ze to amerykanski czołg oddał strzały w bramę muzeum, a następnie amerykańscy żołnierze zachęcali tłum do rabunku.



Reuters: "USA go home!" w Bagdadzie
J.S.A 19.04.2003 12:56
Dziesiątki tysięcy ludzi w Bagdadzie krzyczą "USA go home!", Saddam znowu w telewizji.
Reuters Bagdad


Pierwsza wielka piątkowa modlitwa w meczetach Bagdadu od kiedy wojska amerykańskie kontrolują miasto zakończyła się manifestacjami wrogimi obecności Stanów Zjednoczonych w Iraku. Dziesiątki tysięcy wiernych przeszło ulicami miasta z egzemplarzami Koranu w rękach i z transparentami domagającymi się wycofania Amerykanów oraz wprowadzenia państwa islamskiego.

"Wyjeżdżajcie z naszego kraju!", "Nie dla Busha, nie dla Saddama, tak dla islamu!" - pod takimi hasłami podpisuje się "Zjednoczony Iracki Ruch Narodowy", który utrzymuje, że reprezentuje zarówno większościowych szyitów jak i sunnitów.

Manifestanci napłynęli do centrum miasta z różnych meczetów, w tym z Abi Hanifah Noumane, którego kopuła została zbombardowana przez Amerykanów. Demonstranci szli do centralnej dzielnicy Aadhamiya. Imam Abi Hanifah Noumane Ahmed al. Kubaissi ogłosił, tak jak wcześniej Saddam Hussajn, że Irak nie posiada broni masowego rażenia w przeciwieństwie do tego co utrzymywały Stany Zjednoczone. Według niego prawdziwym motywem wojny było dalsze wzmocnienie Izraela. "Prawo do manifestacji".

Zaraz po wyjściu z meczetów wierni zaczęli skandować hasła jak "Nie państwu świeckiemu, tak dla państwa islamskiego!" albo "Sprzeciwiamy się amerykańskiej hegemonii!". Taka manifestacja była nie do pomyślenia za czasów Saddama Husajna, którego państwo było świeckie. Sunnicka nomenklatura nie dopuszczała szyitów do miejsca należnego ich demograficznej większości. W turbanach i często z brodami według ścisłych, islamskich zaleceń, manifestanci powtarzali "Sunnici i szyici, jesteśmy braćmi, nie dzielmy kraju". W Teheranie, aktualnej "Mekce" szyizmu, ajatollah Mohamed Emadi Kachani wzywał przez radio: „Zjednoczcie się by przegonić z kraju Amerykę i Wielką Brytanię. To obowiązek narodu irackiego”. "Ludzie mają prawo manifestować w wyzwolonym Iraku" - powiedział generał Vincent Brooks, rzecznik dowództwa amerykańskiego w Katarze przypominając jednocześnie, że na razie Irakiem administrować będzie Waszyngton, ale wojsko nie pozostanie dłużej niż to będzie konieczne.

Saddam Hussajn znowu w telewizji.

Jednocześnie telewizja Abu Dhabi pokazała zdjęcia Saddama Hussajna z 9 kwietnia, a więc już po zdobyciu miasta przez Amerykanów, po bombardowaniu, w którym miał zginąć i po symbolicznym obaleniu jego pomnika. Według Abu Dhabi TV zdjęcia wykonano w centralnej dzielnicy Aadhamiya.

Saddam Hussajn, albo jego sobowtór, najwyraźniej w dobrej formie fizycznej , przeciska się przez wiwatujący tłum około setki osób. Wdrapuje się na maskę samochodu, stamtąd pozdrawia i dziękuje. Na ścieżce dźwiękowej można usłyszeć: "Nieważne jak długo przyjdzie czekać na zwycięstwo, nieważne są formy jakie przybierze walka, nieważne jak długa będzie okupacja, najbardziej liczy się wyzwolenie narodowe." Podobnie opisuje to wydarzenie Al. Hayat z Londynu, według gazety scena miała miejsce niedaleko meczetu Azamia. Reuters również zetknął się z podobnymi świadectwami.
Opr: J.S.A 19/04/2003





Sąsiedzi Iraku za jego prawem do ropy
19.04.2003 07:14
Saud al-Fajsal przekonuje, że USA nie mają prawa do irackiej ropy / AP

Wojska USA, które najechały Irak, nie mają prawa do jego ropy, a ONZ powinien znieść sankcje wobec kraju, jak tylko w Bagdadzie powstanie prawomocny rząd - przekazał wczoraj saudyjski minister spraw zagranicznych, książę Saud al-Fajsal. Al-Fajsal zabrał głos po regionalnym spotkaniu szefów dyplomacji ośmiu krajów bliskowschodnich, którzy dyskutowali o sytuacji w regionie po zakończeniu wojny w Iraku. Książę zaapelował, aby wojska USA zaprowadziły w pokonanym kraju ład i jak najszybciej się z niego wycofały. - Teraz Irak jest pod okupacją i jakiekolwiek żądania zniesienia sankcji muszą pojawić się, kiedy powstanie prawomocny rząd, reprezentujący obywateli i radzący sobie ze swoimi obowiązkami - powiedział al-Fajsal dziennikarzom.

Stanom Zjednoczonym zależy na szybkim zniesieniu sankcji nałożonych 12 lat temu na Irak, aby ten kraj mógł sprzedawać ropę i zdobyć w ten sposób fundusze na odbudowę kraju.

Według al-Fajsala, ONZ-owskie embargo powinno być zniesione, jak tylko powstanie nowy rząd. - (Ministrowie) sądzą, że Irakijczycy powinni zarządzać i administrować swoim krajem sami, a wszelkie wydobycie ich surowców naturalnych powinno odbywać się za zgodą prawomocnego irackiego rządu oraz obywateli - oświadczył al-Fajsal.

Wcześniej w ty dniu szefowie dyplomacji państw regionu bliskowschodniego wezwali Stany Zjednoczone, by zaprzestały nacisków na Syrię oraz jak najszybciej utworzyły konstytucyjny rząd Iraku. "Absolutnie odrzucamy obecne groźby wobec Syrii, które mogą jedynie zwiększyć prawdopodobieństwo nowego kręgu wojny i nienawiści, szczególnie w świetle pogarszającej się sytuacji Palestyńczyków. Wzywamy Stany Zjednoczone do wykorzystania dialogu z Syrią i zaktywizowania (bliskowschodniego) procesu pokojowego" - głosi wspólna deklaracja uczestników spotkania, odczytana na początku obrad przez gospodarza, księcia al-Fajsala.

Waszyngton oskarża Syrię o ukrywanie czołowych funkcjonariuszy obalonego reżymu irackiego oraz o prace nad bronią chemiczną. Damaszek zdecydowanie zaprzecza tym zarzutom. Deklaracja wzywa również do wzmocnienia roli ONZ w Iraku i możliwie jak najszybszego zakończenia okupacji. "Narodom Zjednoczonym powinna przypaść centralna rola nie tylko w kwestiach humanitarnych i ekonomicznych, ale także w budowaniu powojennego Iraku. W celu wycofania sił USA tak szybko, jak to możliwe, wzywamy władze okupacyjne do szybkiego utworzenia rządu przejściowego i uczynienia wszelkich wysiłków na rzecz utworzenia konstytucyjnego rządu Iraku o szerokiej podstawie (politycznej)" - czytamy w dokumencie. (PAP)




W oczach bagdadczyków Amerykanie to okupanci

16.04.2003 08:58 (aktualizacja 09:54)

Wsród mieszkańców Bagdadu przeważa opcja, że Amerykanie są okupantami / RMF

Po entuzjazmie i obalaniu pomników Saddama, Irakijczycy z napięciem oczekują teraz co będzie dalej, czy Amerykanie okażą się wyzwolicielami, czy okupantami - donoszą specjalni wysłannicy RMF do Bagdadu. Wydaje się jednak, że większość Irakijczyków widzi w wojskach koalicji okupantów.

Jak donoszą Przemysław Marzec i Jan Mikruta, obalenie Saddama Husajna było dla Irakijczyków niewyobrażalną wizją. Duża część Irakijczyków na pewno miała dość jego rządów, ale nie nikt nie planował jak go zastąpić. Irakijczycy nie wiedzą teraz, czy obce wojsko, które obaliło dyktatora, zrobiło to dla ich wolności, czy ze względu na swoje liczne interesy. Na razie, przynajmniej wśród mieszkańców Bagdadu, przeważa opcja, że Amerykanie są okupantami.

Samych wojsk koalicji w irackiej stolicy jest wciąż zbyt mało, by zaprowadzić porządek. Po falach grabieży marines okopali się w centrum miasta i nawet jeżeli chcieliby, to nie mogą pomagać cywilom, a to cały czas wzmaga antyamerykańskie nastroje. Według wysłanników RMF przywracanie choćby podstaw normalności w Bagdadzie i całym Iraku potrwa - optymistycznie zakładając - miesiące, ponieważ w tym kraju niemal wszystko trzeba będzie budować od podstaw.

Ludzie nie znają tam demokracji w europejskim rozumieniu, nie wiedzą nawet co oznaczają zwyczajne wybory. Poza tym zabliźnienie ran po latach krwawego terroru będzie naprawdę trudne. Patrząc na Irak, trzeba pamiętać, że już niemal rok minął od obalenia reżimu talibów w Afganistanie, a kraj ten wciąż trudno uznać za spokojny. Irak to co prawda nie Afganistan, a ropa naftowa, której w Iraku jest w bród, to żywa gotówka, ale kłótnie i spory pretendentów do władzy mogą być podobne. Tym bardziej, że dotąd zawsze Irak był rządzony żelazną ręką. (RMF)



AI: Szyby naftowe ważniejsze niż ludzie
16.04.2003 06:49
AI zarzuca koalicji brak troski o cywilów / AP

Amnesty International - organizacja obrony praw człowieka - zarzuciła Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym, że bardziej troszczą się o ochronę szybów naftowych, niż o bezpieczeństwo Irakijczyków i podstawowych służb publicznych. - Wydaje się, że lepiej przygotowano się do ochrony szybów naftowych niż szpitali, systemów dystrybucji wody pitnej, a także bezpieczeństwa ludności cywilnej - powiedziała na wczorajszej konferencji prasowej w Londynie sekretarz generalna AI Irene Khan.

Według AI koalicja powinna dotrzymać swych wcześniejszych zapewnień, że jednym z głównych celów wojny przeciwko Saddamowi Husajnowi jest poprawa sytuacji w zakresie praw człowieka w Iraku. W tym kontekście organizacja zwróciła uwagę na zastanawiający brak planowania w zakresie zapobiegania aktom grabieży i przywrócenia porządku publicznego.

Według Irene Khan Londyn i Waszyngton powinny teraz stawić czoło odpowiedzialności i - jako kraje okupujące Irak - wysłać do tego państwa siły policyjne, które położą kres panującemu tam chaosowi. Równocześnie AI ostrzegła Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, że mają tylko ograniczone pełnomocnictwa do zmiany systemu rządów w Iraku. Zażądała też szybkiego wysłania do tego kraju obserwatorów monitorujących przestrzeganie praw człowieka. (RMF)



Konferencja w Ur pokrzyżowała plany USA
16.04.2003 06:47

Jeszcze przedwczoraj przedstawiciele amerykańskiej administracji przewidywali, że w ciągu 2 tygodni uda się wyłonić rząd tymczasowy w Iraku. Miała do tego doprowadzić seria spotkań irackich przywódców oraz delegacji z krajów koalicji. Jednak inauguracyjna konferencja w Ur koło An Nassiriyi okazała się - łagodnie mówiąc - niewypałem.

Na konferencję nie przyjechali najważniejsi gracze nowej sceny politycznej w Iraku: Ahmed Szalabi, przywódca Irackiego Kongresu Narodowego oraz Abdul Aziz Hakim, reprezentujący największe ugrupowanie irackich szyitów.

W wydanym oświadczeniu zadeklarowano m.in., że Irak ma być jednolitym demokratycznym państwem prawa, szanującym różnorodność swych obywateli i prawa kobiet. Innym ustaleniem przyjętym przez wszystkich uczestników szczytu, jest to, że następna konferencja odbędzie się za 10 dni.

Ze swej strony Amerykanie powtórzyli, że nie zamierzają okupować Iraku. Waszyngton zdaje sobie sprawę z licznych podziałów, które ujawnią się na drodze do demokratyzacji: między szyitami, sunnitami i Kurdami, między rządzącymi a uciskanymi, a także między Irakijczykami z kraju a emigracją. Administracja amerykańska tych różnic nie bagatelizuje, dlatego sam fakt, że spotkanie się odbyło - i prawdopodobnie odbędą się kolejne - jest uważany w USA za sukces.



Balcerowicz za "kuracją wstrząsową" dla Iraku
16.04.2003 06:03

Przebywający z wizytą w USA prezes NBP, Leszek Balcerowicz, wyraził przekonanie, że transformacja gospodarcza w Iraku po wojnie powinna przebiegać podobnie jak w Europie Środkowowschodniej po obaleniu komunizmu.

W wystąpieniu w waszyngtońskim American Enterprise Institute, znanym konserwatywnym truście mózgów, były wicepremier zwrócił uwagę, że Irak ma pewne atuty w porównaniu z krajami postkomunistycznymi, jak znajomość ich doświadczeń z reformami rynkowymi, ogromne zasoby ropy naftowej, a także zewnętrzną kontrolę, która powinna mobilizować do reform.

Architekt polskiej "kuracji wstrząsowej" zalecił Irakowi odejście od ekonomicznego etatyzmu reżimu Saddama Husajna i "budowanie bardzo małego państwa", szybką ekonomiczną liberalizację i prywatyzację - w tym także irackich złóż naftowych - rozwiązanie instytucji regulujących gospodarkę za poprzednich rządów, wprowadzenie jak najprostszego systemu podatkowego i jak najszybsze utworzenie demokratycznych instytucji prawnych. - System etatystyczny nie sprawdza się w żadnej kulturze, także w krajach takich jak Chiny czy Japonia. Dlaczego muzułmanie mieli by być inni? Ludzie wszędzie są dostatecznie podobni pod względem reagowania na bodźce, aby jedne systemy się nie sprawdzały we wszystkich kulturach, a inne się sprawdzały też we wszystkich kulturach - powiedział Leszek Balcerowicz.


Amerykanie sprowokowali grabieże?


m. 15.04.2003 23:36

Khaled Bayome, mieszkaniec Malmoe w Szwecji przybył do Bagdadu dnia kiedy wybuchła wojna jako żywa tarcza.

Nieco go zdziwiło, kiedy zobaczył w telewizji amerykanskiego oficera mówiącego, że armia zrobiła wszystko co mogła by powstrzymać grabieże. Oto jego sprawozdanie z wydarzeń z początku zajęcia Bagdadu: "Odwiedziłem paru przyjaciół żyjących w zniszczonym obszarze zaraz za Aleją Haifa, na zachodnim brzegu rzeki Tygrys. Był 8 kwietnia i walki były tak ostre, że nie mogłem przedostać się na drugi brzeg. Popołudniu wszystko kompletnie ucichło i cztery amerykańskie czołgi stanęły na obrzeżach dzielnicy slumsów. Z tych czołgów usłyszeliśmy wezwania po arabsku, które wzywały ludność do podejścia bliżej.

Rankiem, strzelano do każdego kto próbował przejść ulicę. Ale podczas tej dziwnej ciszy ludzie zaczęli być zaciekawieni. Po 45 minutach pierwsi obywatele Bagdadu odważyli się podejść. W tej samej chwili amerykańscy żołnierze zastrzelili dwóch sudańskich strażników, którzy stali przed budynkiem lokalnej administracji, po drugiej stronie Alei Haifa. Byłem tylko 300 metrów dalej, gdy strażnicy zostali zamordowani. Następnie zniszczyli wejście do budynku strzałami, a arabscy tłumacze w czołgach powiedzieli ludziom, żeby biegli po zdobycz w budynku. Wieści szybko się rozniosły i budynek opróżniono. Chwile później czołgi zniszczyły wejście do Departementu Sprawiedliwości w sąsiednim budynku i tam równie zaczęto grabieże. Stałem w wielkim tłumie cywilów, którzy widzieli to wszystko ze mną. Nie wzięli udziału w grabieniu ale bali się mu przeciwstawić. Wielu miało łzy wstydu w oczach. Następnego dnia grabieże rozszerzyły się do Muzeum Współczesnej Sztuki, 500 metrów dalej na północ. Tam też były dwa tłumy - jeden grabiący i jeden obserwujący to ze wstydem."

Khaled Bayomi robi doktorat na uniwersytecie Lund. Jego sprawozdanie znalazło się najpierw w szwedzkiej gazecie Dagens Nyheter (11 kwietnia), następnie angielskie tłumaczenie na stronach Center for Research on Globalisation (




Reportaż sprzed irackiego Min. Nafty
AFP 15.04.2003 20:34
Ministerstwo Ropy Naftowej: największa forteca Bagdadu.
AFP Bagdad 15/04/2003 19:13


W Bagdadzie, od momentu wejścia wojsk amerykańskich, najlepiej strzeżonym miejscem jest byłe irackie Ministerstwo Ropy Naftowej, jedyny budynek publiczny, który nie ucierpiał ani od bomb, ani szabrowników. Olbrzymia budowla w ceglastym kolorze w dzielnicy Al.-Moustarissiya jest pilnowana przez pięćdziesiąt amerykańskich czołgów. Stoją przed każdym z wejść; na dachu i w oknach, za workami z piaskiem, żołnierze z karabinami maszynowymi. Ciekawscy nie są pożądani i każdy samochód, który próbuje zatrzymać się niedaleko głównego wejścia jest natychmiast oddalany.

Od kilku dni mieszkańcy Bagdadu bezsilnie patrzą na degradację swego miasta, wystawionego na brak bezpieczeństwa, rabunki i pożary banków, muzeów, bibliotek i innych budynków użyteczności publicznej. Ale Ministerstwo Ropy Naftowej, w kierunku którego ruszyły pierwsze amerykańskie czołgi, pozostaje nienaruszoną fortecą.

„Przyjechali tu z drugiego końca świata. Myśli pan, że dla mnie? Przyjechali po ropę, to szaber wyższego rzędu” – narzeka Salam Mohammed Hassen iracki lekarz mieszkający w sąsiedztwie. Ten pogląd zdaje się podzielać reszta mieszkańców, patrząca z mieszaniną oburzenia i bezsilności na Ministerstwo Nawadniania, które zostało spalone choć znajduje się dokładnie obok Ministerstwa Ropy Naftowej. „Słyszeliśmy, że nowy rząd będzie oddawał 40% naszej ropy Ameryce” – mówi grupa młodych ludzi z ulicy.

„Ten, który twierdzi, że ochraniamy to ministerstwo żeby ukraść iracką ropę nie ma pojęcia co naprawdę dzieje się w tym kraju” – mówi kapitan Scott Mc Donalds, który dowodzi posterunkiem przed budynkiem - „Stany Zjednoczone chronią po prostu największy potencjał narodu irackiego przed szabrownikami i wandalami. Nafta należy do narodu irackiego, pośrednio będzie służyć do budowy szkół i szpitali”.

Przed wojną dzienna produkcja irackiej ropy wynosiła około 2,5 miliona baryłek, z czego prawie 2 miliony były eksportowane w ramach oenzetowskiego programu „ropa za żywność”. Przed wejściem głównym do ministerstwa siada młody Irakijczyk, chce sprzedawać papierosy. „Przedtem wielu ludzi zatrzymywało się by coś u mnie kupić, dlatego ciągle tu przychodzę, ale od paru dni nikogo już nie ma. Nawet żołnierze już nie kupują” – mówi do reportera i kilka sekund później zostaje wyrzucony stąd przez marines.
Tłum: J.S.A





Szyici chcą rządzić sami
IAR 15.04.2003 18:45

Około 20 tysięcy szyitów protestowało w Nasiriji przeciwko odbywającej się tam konferencji w sprawie przyszłości Iraku. Szyiccy demonstranci domagali się, by to ich przedstawiciele decydowali o wyborze władz Iraku, a nie USA czy Wielka Brytania. "Tak dla wolności, tak dla islamu, nie dla Ameryki, nie dla Saddama" - skandowali demonstranci. Protestujący podkreślali, że chcą podporządkować się władzy szyickiej szkoły religijnej El Hausa El Ilmija z miasta Nadżaf.

W konferencji w Nasiriji bierze udział około stu Irakijczyków i przedstawiele państw, które uczestniczyły w działaniach zbrojnych, a więc Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii i Polski. W rozmowach w Nasiriji nie uczestniczy jednak największe ugrupowanie irackich szyitów, podkreślając, że nie zgadza się na dominująca rolę Stanów Zjednoczonychw procesie odbudowy Iraku.

Szyici, mimo iż stanowią większość irackiego społeczeństwa, byli marginalizowani w życiu społecznym podczas rządów Husajna. Reżim prześladował ich i krwawo tłumił wszelkie próby protestu.




PAP, MD /2003-04-15 17:48:00
Próba stworzenia marionetkowego rządu z udziałem Zalmaya Khalilzada, doradcy firmy naftowej "unocal" George'a Busha

Kilkudziesięciu przedstawicieli podzielonych ugrupowań irackich z kraju i zagranicy zebrało się na pierwszej z serii konferencji, które mają wyłonić przyszłych tymczasowych przywódców Iraku.

Po kilku godzinach obrad postanowili spotkać się ponownie za dziesięć dni. Uczestnicy oznajmili we wtorek, że Irak "musi być demokratyczny" i mieć "demokratyczny system federalny".

Przedstawiciele ugrupowań dotychczasowej opozycji irackiej, którzy obradowali w bazie Tallil na południu Iraku, zażądali też rozwiązania partii Baas, która była jednym z filarów reżimu Saddama Husajna, i "usunięcia następstw (jej działalności) dla społeczeństwa".

Trzynastopunktowe oświadczenie wydane po zakończeniu konferencji podkreśla w punkcie drugim, że podstawą wyłaniania przyszłego rządu Iraku nie powinny być kryteria "komunalistyczne". Słowo to odnosi się do różnic religijnych i częściowo także etnicznych. Dotychczas w Iraku rządzili tradycyjnie muzułmanie sunnici, choć większość wyznawców islamu stanowią tam szyici. Napięcia na tym tle mogą utrudnić tworzenie nowych władz. Punkt trzeci oświadczenia głosi, że przyszły rząd "powinno się skonstruować jako demokratyczny system federalny, ale na podstawie ogólnokrajowych konsultacji". Przekształcenia Iraku w federację domagają się przede wszystkim Kurdowie, którzy zamieszkują północ kraju i stanowią około 20 procent ludności Iraku. Od 1991 roku mają częściową autonomię, której dotychczas strzegło amerykańskie lotnictwo. Teraz domagają się autonomii znacznie szerszej.

Oświadczenie informuje, że "dyskutowano o zasadzie, iż Irakijczycy muszą (sami) wybrać swoich przywódców, nie zaś mieć ich narzuconych z zewnątrz".

Uczestnicy spotkania podkreślają też, że nowy Irak trzeba oprzeć na "poszanowaniu różnorodności, w tym poszanowaniu roli kobiet".

Spotkanie, zorganizowane przez Stany Zjednoczone wraz z Wielką Brytanią, Australią i Polską, odbyło się w bazie lotniczej Tallil koło Nasiriji i ruin starożytnego Uru w południowym Iraku. Wielki namiot, w którym toczyły się obrady, ustawiono w pobliżu ziguratu, starożytnej budowli sakralnej z czasów III dynastii z Uru.

Wśród uczestników konferencji byli iraccy Kurdowie, sunnici i szyici. Amerykanie wystosowali zaproszenia do poszczególnych ugrupowań, ale każde z nich samo decydowało, kogo wysłać na spotkanie. Polskę reprezentował w gronie organizatorów były szef sekcji interesów USA przy ambasadzie RP w Bagdadzie Ryszard Krystosik. "Dziś zacznie powstawać wolny i demokratyczny Irak" - powiedział na wstępie konferencji amerykański generał w stanie spoczynku Jay Garner, który ma kierować tymczasową administracją cywilną kraju. Wysłannik Białego Domu Zalmay Khalilzad oświadczył delegatom, że Stany Zjednoczone "nie są zainteresowane, absolutnie nie są zainteresowane rządzeniem w Iraku". Tymczasem w odległej o 18 km Nasirii tysiące Irakijczyków protestowały przeciwko rozmowom. Demonstranci wołali, że sami chcą rządzić krajem i skandowali: "Nie - Ameryce, nie - Saddamowi".

Sprawozdawcy arabskich stacji telewizyjnych podawali, że na demonstracji zebrało się do 20 tysięcy ludzi. Jedno z głównych ugrupowań opozycyjnych, Iracki Kongres Narodowy, przysłało na konferencję przedstawicieli niskiej rangi, a wpływowa emigracyjna organizacja szyitów irackich zbojkotowała naradę, bo jest niezadowolona z tego, że na razie przejściową administracją cywilną kraju mają kierować Amerykanie. Amerykańscy organizatorzy spotkania mówią, że Irakijczycy powinni jak najszybciej przejąć władzę od sił koalicyjnych i że narada ma właśnie zapoczątkować tworzenie zrębów irackiej administracji. W bazie Tallil przedstawiciele różnych frakcji irackich mieli sposobność, by się poznać i wymienić poglądy na to, jak rządzić krajem uwolnionym od reżimu Saddama Husajna.




USA oskarżone o rabowanie antyków w Iraku
Liam McDougall 14.04.2003 22:55
IRAK: Stany Zjednoczone oskarżone o przygotowanie rabunku irackich muzeów

Liam Mc Dougall (Sunday Herald, 10/04/2003)

Obawy o masową kradzież dziedzictwa kulturowego Iraku po zakończeniu wojny wzrosły po rozmowach grupy bogatych handlarzy sztuką z administracją Stanów Zjednoczonych.

Koalicja kolekcjonerów antyków i handlarzy sztuką pod nazwą American Council for Cultural Policy (ACCP) na krótko przed rozpoczęciem wojny w Iraku spotkała się w Waszyngtonie z urzędnikami Pentagonu by zaoferować swoją asystę przy „ochronie” tamtejszych bezcennych kolekcji archeologicznych. ACCP przekonywała administrację, że należy zmodyfikować irackie prawo, szczególnie restrykcyjne jeśli chodzi o eksport antyków. Skarbnik ACCP William Pearlstein nazwał prawo irackie „więziennym”, ze względu na zakaz wywozu dawnych dzieł sztuki i podkreślił, że należy poprzeć taki nowy rząd iracki, który ułatwiłby posiadanie i możliwość wywozu do Stanów Zjednoczonych irackich starożytności. ACCP przekonywała rząd prezydenta Busha do takiej zmiany praw narodów podbitych by zminimalizować ich wysiłki zmierzające do zablokowania importu antyków do Ameryki. Nowe spotkanie ACCP z rządem Busha zaniepokoiło środowiska naukowców i archeologów obawiających się, że po zwycięstwie w Iraku administracja tak zliberalizuje przepisy by umożliwić masowy wywóz antyków.

Profesor Lord Renfrew de Kaimsthorn, znany archeolog z Cambridge powiedział “prawa irackie odnoszące się do antyków chronią Irak. Ostatnia rzecz jakiej potrzebujemy to lądowanie tam jakiejś oszalałej z chciwości grupy amerykańskich handlarzy. Każda modyfikacja tych praw byłaby katastrofą”.

Przewodniczący Instytutu Archeologicznego Stanów Zjednoczonych Patty Gerstenblith podkreślił, ze program ACCP to wzbogacanie kolekcji antyków poprzez liberalizację praw krajów bogatych w zasoby archeologiczne i likwidację tamtejszych kolekcji państwowych. ACCP dało się już poznać jako zwolennik „kolekcji wojennych”. Grupa wywołała w 2001 roku zażenowanie środowisk naukowych organizując wielką wystawę dzieł zrabowanych przez wojska niemieckie w czasie II wojny światowej. tłum&adj. J.S.A




Mafia odpowiedzialna za splądrowanie muzeum
19.04.2003 08:49

Złodzieje, którzy splądrowali irackie Muzeum Narodowe, działali z polecenia międzynarodowej mafii handlarzy dzieł sztuki - twierdzi dyrektor Muzeum Islamskiego w Berlinie, Claus-Peter Haase.Złodzieje, którzy splądrowali irackie Muzeum Narodowe, działali z polecenia międzynarodowej mafii handlarzy dzieł sztuki - twierdzi dyrektor Muzeum Islamskiego w Berlinie, Claus-Peter Haase.

Haase uważa za rzecz "niepojętą", że wszystko dokonało się "na oczach żołnierzy amerykańskich". Jego zdaniem, nie można było oczekiwać, że wojskowi obu stron "wykażą szczególną wrażliwość na antyki i dzieła sztuki". - Można jednak było oczekiwać, że zostaną wzięte pod uwagę wypowiadane wcześniej ostrzeżenia, także przez kompetentnych ekspertów amerykańskich, archeologów, którzy dobrze znają Irak i muzeum w Bagdadzie. Jako "katastrofę" określił dyrektor Muzeum Islamskiego w Berlinie możliwość zniszczenia przechowywanej w bagdadzkim muzeum dokładnej dokumentacji wszystkich wykopalisk w Iraku. (PAP)



USA: Protest przeciw rabunkom w Iraku
18.04.2003 06:07

Dwaj doradcy rządu USA do spraw kulturalnych podali się do dymisji w proteście przeciwko dopuszczeniu przez siły USA w Iraku do masowych rabunków w bagdadzkich muzeach. Martin Sullivan, który od ośmiu lat przewodniczył prezydenckiej Komisji Doradczej do spraw Własności Kulturalnej oraz członek tej Komisji Gary Vikan oświadczyli, że rezygnują ze swych funkcji, ponieważ wojskowi amerykańscy zapowiedzieli wzięcie w ochronę irackich skarbów kultury, ale nie spełnili tych zapowiedzi.

Ich zdaniem, nie musiało dojść do spustoszeń w muzeach, w których zgromadzone były bezcenne dobra. - To nie musiało się stać - powiedział Sullivan Reuterowi. - W trakcie wojny prewencyjnej takie rzeczy należy planować. - Znamy wartość ropy naftowej, ale nie znamy wartości historycznych dzieł sztuki - powiedział Vikan, dyrektor Walters Art Gallery w Baltimore, podkreślając różnice w podejściu sił amerykańskich do irackich bogactw.

Na początku irackiej kampanii siły USA i ich sojuszników skutecznie zabezpieczyły przed zniszczeniem irackie pola i urządzenia naftowe. Tymczasem bagdadzkie muzea, galerie i biblioteki zostały dosłownie ogołocone przez nieznanych sprawców już po wkroczeniu Amerykanów. Wśród zrabowanych skarbów kultury są pamiątki sprzed wielu tysięcy lat, z czasów, gdy w Mezopotamii i innych krainach leżących na obszarze obecnego Iraku, kwitły jedne z najstarszych kultur i cywilizacji w historii ludzkości. Z ocen ekspertów wynika, że rabunków dokonali najprawdopodobniej profesjonalni złodzieje na zlecenie międzynarodowych handlarzy, przygotowani z góry na wykorzystanie krótkiego okresu chaosu po wkroczeniu wojsk amerykańskich i sojuszniczych. (PAP)


USA nie poprą zniesienia sankcji na Irak, jeśli ten nie będzie dostarczał ropy Izraelowi - to jest zwykły szantaż. Oto polityka Stanów Zjednoczonych i ich hipokryzja, akcja "Wolność dla Iraku" i troska o losy i bezpieczeństwo świata. "Wolność" Iraku opiera się od początku na dyktacie Ameryki, jest to kraj "wolny" na tyle, że jeśli nie zastosuje się do woli swojego "wybawiciela", ten będzie nadal nękał go sankcjami i sytuacja w zasadzie się nie zmieni, poza tym, że Irak nie będzie stanowił zagrożenia pod względem nieobliczalnego przywódcy i broni masowego rażenia. Czy suwerenny kraj nie ma prawa decydować o przeznaczeniu swej ropy? Czy nie ma prawa uznawać, bądź nie innych państw i samodzielnie gospodarować swymi zasobami? Dlaczego musi sprzedawać ropę Żydom, nikt przecież nie pytał o zdanie samych zainteresowanych? Jeśli tak ma wyglądać ta "wolność", którą niosą z sobą Amerykanie, to Irakijczycy szybko im za nią podziękują. Obiecywano przecież, że po obaleniu Saddama zniesione zostaną sankcje nałożone na Irak, ponieważ nałożono je na reżim Husseina, a nie na naród iracki, jak mówił Bush. Dziś nie powtarza tych słów, ale wykorzystuje sytuację do swoich interesów. Widać już aż nadto dobrze, jaki cel miała ta wojna, jakie zamiary miał rząd USA i kto tam naprawdę rządzi.




Egipscy aktywiści antywojenni ARESZTOWANI I TORTUROWANI! Protestujmy!

e-mail do Prez. Egiptu H. Mubaraka! Amnesty I (rtf)      Apele Amnesty Int.
Apel z oblężonej Palestyny! Pilne! Massive ISM presence is urgently needed! (rtf) Ass. for 1 Democratic State in Palestine/Israel (rtf)   

Polska Generalna Gubernia Kalifatu "D" w Iraku



Vacat (dla bezrobotnych): Poszukiwany Prezydent Iraku



Przyłączcie się do działania Inicjatywy STOP wojnie!

Inicjatywa STOP Wojnie - O nas
Zbieramy podpisy pod petycją przeciw atakowi na Irak "NIE W NASZYM IMIENIU" na placu przed metrem Centrum
- w każdą sobotę od godz. 13.00 do 14.00.
Petycja "NIE W NASZYM IMIENIU" (doc)
JEDZENIE ZAMIAST BOMB - niedziele, Pałac Prezydencki, Warszawa (doc)

IG Farben/Standard Oil=Exxon=Esso, CEO D.Rockefeller










Amnesty International - working to protect human rights worldwide

Amnesty International - Help us tell their stories



Aktivist

"Żywe tarcze" UK O'Keefe



!Action News!

27 września godz.13 pl.Zamkowy Demo przeciw okupacji
i atakom na Syrię, Iran

soboty godz.13 Metro Centrum W-wa
!Action News!

D.do prokuratury o popełn.
przestępstwa p. Prezydenta RP
i Prezesa RM wciągnięcia
Polski w wojnę napastniczą -
a.117 KDK, a.26 Konstytucji RP


M.Trybunał ds.ukarania
rządów państw wsp.Koalicję


International Criminal Court


Impeachment dla Busha -
głosuj online Impeach.org


Iracki apel do Polaków!!!

Podpisz Petycję "Nie!-dla wojny"

W-wa, nd Pałac Prez. 14.00
Jedzenie zamiast bomb


Manif Demo Calender
Poland - Past & Present


Największa centrala związk. PL
Oświadcz.OPZZ - przeciw wojnie


Apel do rządu RP F.M.Unii Pracy

Uchwała III Zjazdu Środm.SLD
przeciw wojnie z Irakiem (rtf)


Związek Nauczycielstwa PL
oświadcz. przeciw wojnie


List otwarty P.Zielonych
nt. militarnej agresji na Irak



Listy otwarte do A.MICHNIKA

Gdzie jesteście? Apel ATTAC PL


TAK DLA POKOJU !
akcja pisania protestów
do Prezydenta, Marszałka Sejmu
Senatu, Posłów i Senatorów

Apel do Cimoszewicza, MSZ

10 akcji dla powstrz. wojny

I Warmińsko-Mazurskie
Forum Społ. - Bezrobotni (pdf)


Irakijczycy, Amnesty,
F. Ziel.& I.Stop Wojnie
razem; List do Michnika


Member of impeachment
Worldwide Coalition
for Impeachment


Preemptive Impeachment -
vote to impeach; RISE net




STOP WWIII BUSH BLITZKRIEG
AND BLOODBATH IN IRAQ
Atak prewencyjny = War Crime
J. NUREMBERG TRIBUNAL, ICC


L'Irak, la situation d.
le Golfe arabo-persique


Osądźmy S.Husseina przed
Międzynar. Trybunałem,
a nie bombardujmy cywili !


Międzynar. Trybunał
Karny - presja na USA,
by ratyfikowały Rome COnv.



US War Crimes (Human R.Watch)



G r e a n p e a c e
Write to Presid. of France,
Russia, China for veto &
to uphold the UN Charter


Direct action Stop the War

Wszystkie kraje przeciw
wojnie - petycja on-line
people-against-war


Kamery w Bagdadzie (doc)

Egipscy aktywiści antywoj.
torturowani! Protestujmy!


Potępiamy zakaz mani-
festacji na Węgrzech!



Manif Demo - Koordynacja
działań światowych


!Watch - Policja polska (?) !

Przemoc i aresztowania NL
działaczy pokojowych -
Oświadczenie - Protest(rtf)



OŚWIADCZENIE - protest
Inicjatywa STOP Wojnie (doc)


Brutalny atak policji na
demonstrację pokoj.W-wa


Watch - buble roku

Michnik za wojną!

Michnik o AlterGlobal
jako protofaszyzmie


Unger o zbrodni w Genui

List "ósemki"

Watch


Handel USA-Nazi

Militarne interwencje US

Izrael - zagłada
Palestyńczyków


Zbrodnie NATO
w Jugosławii


Afganistan

Korporacje

Chevron Texaco


Exxon-Mobil=Esso=Nazi St.Oil

Esso versus Greenpeace

Nazi Criminals

Kissinger

CFR - Rada Stosunków
Zagranicznych


Prawda o 9.11. - prof. M.Chossudovsky

9.11.- Bush



Pentagon - Wytęż zmysły
i znajdz Boeinga!


Say No To Bush !

Biały Dom

Home of the George W.
Bush quote library


Bush's History of Life

Watch Izrael



Rachel Corrie, 23, z Olympii
z Międzyn. Ruch Solidarności
w próbie powstrz. zniszczenia
domu w palest.obozie 16.3.03.
zmiażdżona przez buldożer
sił okupacyjnych Izraela


Cierpienie Palestyny
atrakcją turyst. Izraela


Omar Faris, palest. działacz
pokojowy o wojnie w Iraku

Arabowie a wojna w Iraku

Nie dla apertheidu w Izraelu
Żydzi dla pokoju

Żydzi dla Palestyny
przeciw wojnie w Iraku


Żydzi przeciwko
okupacji Palestyny

Zaprzyjaźnione
Serwisy





Galeria

Plakaty motywacyjne

Plakaty z demo USA


Graficy przeciw wojnie

War, Religions, Disparition

Judaism, Christianity, Islam

1mln Protest Florencja

No Nato - Anarchy, Chilrliders

Anti-War Warsaw b&W

Anti-War Warsaw color

Fotografie 15.2.W-wa
Mały format + Relacja


Fotografie 15.2.W-wa
Duży format - Download


Zdjęcia 15.2.cały świat

29.3. W-wa Relacja @ Photo

W-wa - B&W Photo Blackfish

Manif we Wrocławiu 29.3.

Enklawa The Ishale's Enclave

3 fala polskiego graffiti


Film demo 15.2.
studenta Akad.FiTV


Film z demo 15.2.

Muzyka

Links

Wrocławska Koalicja Antywojenna

Poznańska Koalicja
Anty-Wojenna P.K.A.W.


Krakowska Koalicja Antywojenna

[ amnesty international ]

Reporterzy bez granic

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych

Ogólnopolski Komitet
Protestacyjny


Robotnik Śląski

Związek
Nauczycielstwa Polskiego


Arabia pl

Indymedia Polska

Pracownicza Demokracja

Komitet "ESF 2003"

Europejskie Forum
Społeczne we Florencji

Feder. Młodych Unii Pracy

Nowa Lewica

Lewica pl

Po Prostu - Społeczne
i niezależne medium info


ATTAC Polska

Attac International

Federacja Zielonych

Ośr.Info Środowisk Kobiecych

Mniejszości seksualne
www.gejowo.pl


Pomagamy. Wolontariusze
m.in.Info o OXFAM, Caritas


Pokój TAK! Wojna NIE!

Katolicy i Ewangelicy prz. wojnie


TAK DLA POKOJU !
World Not For Sale

Porto Alegre

Alter Global

Kontakty dzięki spotkaniom



CZECZENIA -
OFIARY WOJNY (doc)


POZNAŃ DLA CZECZENII -
Komitet Wolny Kaukaz,
Teatr Ósmego Dnia(doc)


Kurdowie i Amerykanie
Kraków przeciw wojnie (doc)


Festiwal Kurdyjski

Amerykanie PL antiWar

RADICAL CHEERLEADERS (rtf)   

Białystok prz. faszyzmowi
i wojnie K.Sw.Rocha


Internet przeciw rasizmowi

! Pamiętaj !

Pokojowy Marsz Wielkanocny
POZNAŃ 12 kwietnia g.12.00
Pl. Gen. Andersa - P.K.A.W.

WARSZAWA 12 kwietnia g.13.00
Pl.Zamkowy - Ambasada USA