"Milicja" Ahmada Chalabiego obalała pomnik Husseina!
11/04/2003
Amerykańska reżyseria obalania pomnika Saddama Hussajna w Bagdadzie czyli jak tworzyć spontaniczne
spektakle na żywo za pomocą wynajętych aktorów, paru czołgów, drabiny i jednego dźwigu.
Data: 9 kwietnia 2003
Miejsce: reprezentacyjny plac Bagdadu, służący przedtem jako tło dla licznych korespondentów telewizyjnych zamieszkałych w stojącym obok hotelu Palestyna.
Kamery są więc gotowe. Plac otaczają czołgi, podjeżdżają dwa transportery opancerzone i wojskowy dźwig.
Z transporterów wysiada kilkudziesięciu ubranych po cywilnemu mężczyzn. Jeden z nich od razu wali młotem w podstawę pomnika Saddama.
Żołnierze amerykańscy zachęcają grupę gapiów do wejścia na plac. Cywile z transporterów wznoszą okrzyki, jeden z nich do krzyczy nawet do
kamery "Jesteśmy Amerykanami!". Amerykanie tymczasem uruchamiają dźwig: 23-letni żołnierz wiesza najpierw flagę amerykańską
potem iracką.
Wśród krzyków około 200-osobowej grupy pomnik Saddama zostaje obalony, cywile z transporterów ciągną głowę Saddama po ulicy,
dołącza do nich kilkoro dzieci. Potem cywile wracają do pojazdów i znikają. Zaczyna się ogólny chaos i plądrowanie.
Dopiero nazajutrz dziennikarze orientują się, że już gdzieś widzieli Irakijczyków obalających pomnik i tworzących "historyczną"
scenę dla światowych telewizji. To oddział "milicji" Ahmada Chalabiego, stojącego na czele finansowanej przez Pentagon mikroskopijnej
i nieznanej w Iraku irackiej grupy opozycyjnej, która ma teoretycznie "współrządzić" w czasie okupacji. Część "milicjantów"
szkolono w Wielkiej Brytanii, część w amerykańskiej bazie wojskowej na Węgrzech. "Żołnierze" Chalabiego wylądowali w Umm Kasr
po tygodniu wojny, kilka dni temu byli jeszcze w Nassirji na południu. Człowiek, który w Bagdadzie krzyczał do kamer "Jesteśmy Amerykanami"
został tam sfotografowany w otoczeniu Chalabiego.
Według licznych świadectw "radość" z przyjazdu Amerykanów do Bagdadu trwała jeden dzień i była raczej punktowa;
tak samo notowano płacz nad zwłokami zabitych, strach i wściekłość mieszkańców miasta, ale te obrazy, zmiecione przez "historyczne"
zdjęcia przygotowane przez Pentagon, na ogół nie weszły do dzienników telewizyjnych.
Przykład obalania pomnika Saddama przed hotelem dziennikarzy pozostanie na długo przykładem nowego typu kolonialnej wojny:
całkowicie inscenizowanej w hollywoodzkim stylu. Rok 1984 zaczął się na dobre w dwudziestym pierwszym wieku.
J.S.A

Kiepskie polityczne prognozy pogody według Dawida Warszawskiego
Dawid Warszawski 10-04-2003, ostatnia aktualizacja 10-04-2003 14:45
Trudno jest demonstrować przeciwko zwycięstwu. Szczególnie trudno jest wówczas, kiedy mieszkańcy zbombardowanych przez omyłkę szyickich slumsów Bagdadu powitali
wkraczajšcych do miasta amerykańskich marines z entuzjazmem, na który ci od trzech tygodni daremnie czekali.
IG Farben/Standard Oil=Exxon=Esso, CEO D.Rockefeller