Wojna polsko-iracka?
Politycy na szczycie UE: po marszach antywojennych nie można
ignorować opinii publicznej; Państwa "ósemki" postępuję lekkomyślnie
"Wojna nie jest nieuchronna.
Siła powinna być użyta tylko jako ostateczność"
Wspólna deklaracja UE
03-05-2003 "New York Times" o udziale Polski w siłach stabilizacyjnych
"'New York Times' o udziale Polski w siłach stabilizacyjnych"
"GROM nielegalnie w Iraku?"
"Miller: Polska szykuje się także do innych wariantów niż pokojowe, dyplomatyczne"
"Wałęsa: USA powinny uzyskać zgodę społeczności międzynarodowej na akcję przeciw Irakowi"
"Będzie wojna polsko-iracka?"
"Polska nie jest przygotowana na atak"
"Polska respektuje innych i oczekuje respektu"
"Ostra krytyka państw, które podpisały "lojalkę ósemki"
"Polska zabiega o 'ekonomiczną dywidendę' w Iraku"
"Polska wypowiada wojnę Irakowi"
"Dlaczego aż tak służalczo? - Kulczyk, Niemczycki"
Bronisław Komorowski: "uda się 'sklecić' polską strefę w Iraku"

OPERACJA "IRACKA WOLNOŚĆ" - maj 2003
"To nie będzie stabilizacja roczna czy półroczna, może ona być i 5-letnia. To czasem idzie w dziesięciolecia" - Monitor TVP1, 22.05.03.
"Dywizja sił stabilizacyjnych do Iraku pod polskim dowództwem zostanie skompletowana, ale polski kontyngent będzie miał trudności.
Dalsza perspektywa jest raczej dobra, doraźnie chyba uda się sklecić polską strefę stabilizacyjną.
Obawy wywołuje fakt, że podczas gdy inne kraje wysyłają zwarte związki taktyczne dowodzone przez istniejące struktury dowódcze,
szkolone i ćwiczące w czasie pokoju, my będziemy musieli trochę improwizować
zarówno pod względem składu, jak i dowództwa.
Będziemy musieli jednocześnie wkraczać na teren Iraku i posługiwać się nowymi systemami,
które zostaną nam udostępnione".
Sytuację w administrowanej przez Polskę strefie stabilizacyjnej w Iraku ukształtują zasady użycia broni opracowywane obecnie
przez Amerykanów - powiedział w czwartek PAP ekspert brytyjskiego ośrodka badawczego RUSI (Royal United Services Institute) Mustafa Alani.
Według Alaniego, Amerykanie są w trakcie zmiany zasad użycia broni w Iraku: "Jeszcze do niedawna skłonni byli tolerować działalność
uzbrojonych grup, o ile nie zachowywały się wobec nich wrogo, obecnie chcą rozbroić ludność, położyć kres zorganizowanej przestępczości
i narzucić polityczną kontrolę".
Takie działania, według niego, napotkają na zdecydowany opór.
Polska, Ukraina, Bułgaria i Fidżi wyślą wojska do strefy polskiej w Iraku - oświadczył dzisiaj bułgarski minister obrony Nikołaj Swinarow. Zdaniem ministra, zapadła już decyzja w tej sprawie. Rząd bułgarski postanowił dzisiaj wysłać do
Iraku 500-osobowy kontyngent do udziału w odbudowie tego kraju.
Szmajdziński powiedział, że w Iraku są warunki do działania sił lekkich,
które nie będą działać militarnie, ale "na rzecz zapewnienia porządku, bezpieczeństwa".
"A więc nie podzielam poglądu i nieprawdziwa jest informacja, że padają deklaracje państw, które deklarują udział czołgów" -
podkreślił Szmajdziński.

OPERACJA "IRACKA WOLNOŚĆ" - maj 2003
W Polsce nie ma realnego zagrożenia atakiem terrorystycznym - poinformowała rzeczniczka ABW Magdalena Kluczyńska.
Katarska telewizja Al-Dżazira wyemitowała w środę nagraną wcześniej wypowiedź jednego z szefów al-Qaidy, Ajamana al-Zawahiriego, który nawołuje do ataków na ambasady USA, W. Brytanii,
Australii i Norwegii na "ziemi islamskiej". Obecność na tej liście Norwegii
wywołała konsternację w Oslo. Ten skandynawski kraj nie uczestniczył w wojnie w Iraku, ani jej nie poparł.
Niektórzy obserwatorzy przypuszczają, że mogła się wkraść jakaś pomyłka, bo czwartym krajem, którego żołnierze walczyli w Iraku obok USA,
W. Brytanii i Australii, była Polska.
Wg Tvrdika Polska podejmuje się niezwykle trudnego zadania i stoją przed nią poważne problemy. "Nie zazdroszczę mojemu polskiemu odpowiednikowi", powiedział.
"Märkische Oderzeitung": Polska klasa polityczna jest w ciężkim stanie. Społeczeństwo ze względu na ostatnie afery korupcyjne i
słabą sytuacje gospodarczą nie darzy zaufaniem rządzącej partii, a zapowiedziana groźba odejścia premiera L.Millera,
jeżeli referendum się nie powiedzie, nie jest dla wielu Polaków niczym strasznym. Wielu Polaków również uważa, że to farsa,
iż premier jako były sprzymierzeniec Moskwy teraz umacnia przyjaźń polsko-amerykańską.
Bejrut
"The Daily Star" (20.05) "Co się kryje za intencją Stanów Zjednoczonych, oddania Polsce "potędze trzeciej-kategorii" pod dowództwo
jednej ze stref irackich, celem zaprowadzania bezpieczeństwa.
Losy Polski podobne są smutnych dziejów krajów arabskich,
które również mają świadomość niesprawiedliwości historycznej i przez lata były represjonowane.
Po rozszerzeniu UE na wschód, większość z nowych członków będzie miała - zarówno polityczny, jak i gospodarczy -
profil pro-amerykański. Wojna w Iraku - to grabież irackiej gospodarki i dóbr kultury, a przejmujące jest,
iż Amerykanie oddają część zdobyczy wojennych Polsce, która - jak pisze Azmeh -
jest krajem jednocześnie anonimowym i niewidocznym. "Polska w ostatnich latach odcięła się od swych europejskich
i słowiańskich korzeni i podąża na drugą stronę Atlantyku..."
"Aftenposten", Oslo21.05. Były korespondent norweski w Polsce Dag Halvorsen
podkreśla, że "są też sprawiedliwi. Jacek Kuroń, największy autorytet moralny spośród byłych
dysydentów zdecydowanie opowiedział się przeciwko wojnie w Iraku".
"New York Times" o udziale Polski w siłach stabilizacyjnych
(PAP) 03-05-2003, ostatnia aktualizacja 03-05-2003 20:42
3.5.Waszyngton (PAP) - Informując o planach utworzenia sił stabilizacyjnych w Iraku, sobotni "New York Times" pisze, że "Polska będzie dowodzić jedną z dywizji i zaoferowała przysłanie brygady swoich wojsk"
Brygada w polskiej armii liczy około 2000 żołnierzy
Dyplomaci w Waszyngtonie podkreślają jednak, że ostateczne decyzje w sprawie liczby polskich żołnierzy w Iraku jeszcze nie zapadły.
Mogą one zostać podjęte w wyniku rozmów szefa MON Jerzego Szmajdzińskiego w stolicy USA. W niedzielę weźmie on udział w Pentagonie w telekonferencji z Centralnym Dowództwem wojsk USA w Tampa na Florydzie, a w poniedziałek spotka się z amerykańskim ministrem obrony Donaldem Rumsfeldem
Polska obejmie wojskowe kierownictwo jednego z trzech sektorów w Iraku, obok USA i Wielkiej Brytanii. Oprócz tych trzech krajów na siły stabilizacyjne będą się najprawdopodobniej składać oddziały z Włoch, Hiszpanii, Danii, Holandii, Ukrainy, Bułgarii, Albanii, Filipin, Kataru i Korei Południowej
Według "NYT", z ok. 130 tys. żołnierzy amerykańskich przebywających obecnie w Iraku, do jesieni ma tam pozostać tylko około 30 tys. Większość sił stabilizacyjnych stanowić będą wojska z innych krajów, co pozwoliłoby Waszyngtonowi uniknąć oskarżeń, że "Ameryka okupuje Irak"
Nowojorski dziennik zdaje się wątpić, czy po wycofaniu się większości wojsk amerykańskich siły z innych krajów poradzą sobie z utrzymaniem pokoju i stabilizacji w Iraku
"Jeszcze się okaże, jak skutecznie Amerykanie i ich sojusznicy będą w stanie spełniać to zadanie (stabilizacji Iraku), jeżeli wojska USA będą znacznie zmniejszone i zastąpione oddziałami z Europy Wschodniej i Azji" - pisze gazeta. (PAP)
Plan stabilizacji Iraku
03.05.2003 07:23 (aktualizacja 14:01)
Nowy plan powojennej stabilizacji Iraku przewiduje podział tego kraju na na trzy sektory, patrolowane przez oddziały z co najmniej 10 krajów. Dowództwo sektorów przypadnie USA, W.Brytanii i Polsce - podał wysoki rangą przedstawiciel rządu USA.
Granice trzech sektorów nie zostały jeszcze określone, wiadomo jedynie, że będą one uwzględniały podziały etniczne, religijne, polityczne i plemienne wewnątrz Iraku - podał cytowany przez agencje anonimowy przedstawiciel Waszyngtonu.
Międzynarodowe siły stabilizacyjne mają być wysłane możliwie jak najszybciej, ale konkretny termin nie został jeszcze określony - wyjaśnił. Ich zadaniem będzie przywracanie i utrzymywanie porządku oraz nadzorowanie projektów humanitarnych, takich jak przywracanie dopływu prądu i wody bieżącej, dostawy żywości i zapewnianie pomocy medycznej.
Wśród dziesiątki państw, które zgłosiły swój udział w siłach stabilizacji Iraku jest sześć państw europejskich - Włochy, Hiszpania, Ukraina, Dania, Holandia i Bułgaria. Ich reprezentanci spotkają się z przedstawicielami władz brytyjskich (7 maja) i władz polskich (22 maja), by określić, jakiego rodzaju siły będą reprezentować poszczególne kraje i czy będą one działać pod dowództwem brytyjskim czy polskim.
Zwierzchnie dowództwo nad międzynarodowymi siłami stabilizacyjnymi sprawować będzie naczelny dowódca operacji irackiej, amerykański generał Tommy Franks.
Przynajmniej w pierwszej fazie, koalicyjne siły stabilizacyjne będą uzupełniać raczej niż zastępować obecny już w Iraku korpus amerykański, liczący sobie nadal 135 tysięcy żołnierzy.
Siły stabilizacyjne zajmą się głównie zapewnianiem bezpieczeństwa i pomocą humanitarną, gdy tymczasem obecne już w Iraku siły amerykańskie koncentrować się będą na neutralizowaniu pozostających jeszcze na wolności członków reżimu Saddama Husajna oraz zbrojnych grup.
Straw: decyzje ws. sił stabilizacyjnych jeszcze nie zapadły
Żadne ostateczne decyzje w sprawie planów przyszłych międzynarodowych sił stabilizacyjnych w Iraku jeszcze nie zapadły - zastrzegł dzisiaj po południu rzecznik szefa dyplomacji brytyjskiej Jacka Strawa.
Brytyjski rzecznik skomentował w ten sposób wcześniejsze informacje cytowanych przez agencje anonimowych przedstawicieli rządu USA, że ustalono już nowy plan powojennej stabilizacji Iraku, przewidujący podział tego kraju na trzy sektory, patrolowane przez oddziały z co najmniej 10 krajów. Dowództwo sektorów miałoby przypaść USA, Wielkiej Brytanii i Polsce - podał wysoki rangą przedstawiciel rządu USA.
Rzecznik Strawa oświadczył natomiast w greckim Kastellorizo, że oficjalne stanowisko w sprawie sił stabilizacyjnych w Iraku "zostanie przedstawione w odpowiednim momencie" i ostatecznych decyzji nie podjęto. - Temat był tu poruszany - ustalono jedynie, że (w siłach w Iraku) uczestniczyć będzie wiele państw - powiedział rzecznik Strawa.
W Grecji - przewodniczącej w tym półroczu Unii Europejskiej - odbywa się nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych UE.
Cimoszewicz: Siły stabilizacyjne od końca maja
Dziesięć państw, które zadeklarowały wspólne sformowanie sił stabilizacyjnych w Iraku, ma nadzieję, że ich oddziały znajdą się tam pod koniec maja - oświadczył dzisiaj minister spraw zagranicznych RP Włodzimierz Cimoszewicz.
- Idea jest taka, by wszystkie państwa, gotowe uczestniczyć, były tam pod koniec miesiąca - powiedział Cimoszewicz dziennikarzom podczas odbywającego się w Grecji spotkania szefów dyplomacji 25 obecnych i przyszłych państw członkowskich Unii Europejskiej.
Plan funkcjonowania sił stabilizacyjnych przewiduje, że Irak zostanie podzielony na trzy sektory, patrolowane przez oddziały z co najmniej 10 państw pod kierownictwem Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Polski. Ministrowie obradują na pokładzie jachtu, zacumowanego w porcie na wyspie Kastellorizo - najbardziej na wschód wysuniętej wyspy greckiej.
Szmajdziński: szanse na polską strefę w Iraku
Polskie oddziały mają szanse na zarządzanie jedną ze stref w Iraku - powiedział dzisiaj dziennikarzom minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński.
- W Iraku powstaną prawdopodobnie cztery strefy zarządzane przez państwa, które brały udział w akcji "Iracka Wolność". Niewykluczone, że jedną z tych stref kierowałaby Polska - powiedział Szmajdziński. - Rozstrzygnięcia zapadną w ciągu miesiąca, kiedy odbędą się kolejne konsultacje. Pod koniec maja będą ostateczne w tej sprawie rozmowy w Londynie i w Warszawie - dodał minister.
Szmajdziński zapowiedział, że w najbliższym czasie udaje się do Waszyngtonu na konferencję NATO-Ukraina, podczas której będzie rozmawiał z Donaldem Rumsfeldem w sprawie udzielenia Polsce wsparcia finansowego dla planowanej strefy.
Minister podkreślił, że Polska nie będzie zarządzała strefą w Iraku, jeśli nie otrzyma wsparcia finansowego od swoich sojuszników. Szacowana roczna kwota tego wsparcia to kilkadziesiąt milionów dolarów.
- Wiele wskazuje na to, że strefa północna w Iraku będzie polska. Naszym kandydatem na dowódcę strefy jest generał Andrzej Tyszkiewicz, zastępca dowódcy wojsk lądowych"- powiedział Szmajdziński. Zadaniem miałoby być - według ministra - wspieranie procesu zmian politycznych i ochrona miejsc strategicznie ważnych irackiej gospodarki i życia publicznego.(PAP)
PAP, mat /2003-03-17 08:20:00
GROM nielegalnie w Iraku?
środa, 26. 03. 2003, bbc,
Rząd ma w środę przedstawić Sejmowi informację dotyczącą udziału polskich żołnierzy w operacji przeciwko Irakowi. Prawnicy spierają się na ile legalna jest interwencja sił koalicji i czy polscy żołnierze pojechali w rejon konfliktu zgodnie z prawem.
Ogłaszając decyzję o wysłaniu żołnierzy do Zatoki Perskiej prezydent Aleksander Kwaśniewski mówił, że są prawne podstawy interwencji w Iraku: To nie jest stan wojny. Jest to wykonanie rezolucji najwyższego grona społeczności międzynarodowej, czyli Narodów Zjednoczonych.
Wątpliwości niektórych polskich prawników biorą się z mało konkretnych zapisów w konstytucji. Ustawa zasadnicza tylko Sejmowi daje bowiem prawo podjęcia uchwały o wojnie. Jest to możliwe w razie zbrojnej napaści na Polskę lub zobowiązań wobec sojuszników.
Zdaniem doktora Karola Karskiego, prawnika z Uniwersytetu Warszawskiego, Polska aktywnie uczestniczy w wojnie, której nie wypowiedziała: "Pozostałe strony konfliktu twierdzą, że znajdują się w stanie wojny z Irakiem - m. in. dwa dni temu Dania uznała, że jest w stanie wojny z Irakiem, mimo że wysłała na wody Zatoki Perskiej zaledwie dwa okręty. Trudno powiedzieć, że w tym samym konflikcie, po tej samej stronie znajdują się państwa o różnym statusie.
Do wczoraj polskie władze nie chciały wyjawić, jakie zadania spełniają polscy żołnierze w Iraku. Polskie media wysuwały dużo przypuszczeń, dopóki czeskie gazety nie opublikowały zdjęć zołnierzy GROM-u, którzy prowadzą irackich jeńców.
Miller poinformował, że po całodniowych konsultacjach politycznych, w ramach których on sam i prezydent będą rozmawiać z premierami i prezydentami innych państw, wieczorem zbierze się Rada Ministrów. Dokona oceny sytuacji, z uwzględnieniem rezultatów poniedziałkowej wizyty ministra Cimoszewicza w Paryżu.
"W zależności od oceny sytuacji podejmiemy decyzje. Jest zatem cały dzień na akcję dyplomatyczną. Także i Polska uczestniczy w tej akcji, ale dyplomacja może nie doprowadzić do pomyślnego wyniku, trzeba zatem być przygotowanym na każdy inny wariant" - podkreślił szef rządu.
[2003-03-12 13:29]
USA powinny uzyskać zgodę społeczności międzynarodowej na akcję przeciw Irakowi - napisał Lech Wałęsa
Lech Wałęsa w oświadczeniu wydanym w środę uznał, że Stany Zjednoczone powinny uzyskać zgodę społeczności międzynarodowej na użycie siły dla uregulowania kryzysowej sytuacji w Iraku.
W oświadczeniu prezydent Wałęsa napisał: Wojna nie jest dobrym sposobem rozwiązywania konfliktów i dojść może do niej jedynie w ostateczności, za przyzwoleniem Społeczności Międzynarodowej. Powinniśmy starać się uniknąć wojny. Społeczność Międzynarodowa reprezentowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych ma jednak prawo bronić porządku międzynarodowego i stabilności w świecie.
Argumentów ku temu nie brakuje. Irak stwarza zagrożenie dla stabilności i pokoju w regionie, podejrzewany jest o wspieranie terroryzmu i produkcję broni biologicznej, nie dostosował się do zaleceń przedstawionych przez ONZ po agresji na Kuwejt w 1991 r., a cierpią na tym mieszkańcy tego kraju. Sytuacja wymaga uzdrowienia.
Stany Zjednoczone są jedynym państwem gotowym do szybkiego reagowania i chcą użyć swej siły dla uregulowania kryzysowej sytuacji w Iraku. Tylko dzięki takiej postawie uniknęliśmy eskalacji terroryzmu międzynarodowego po wydarzeniach 11 września 2001 roku.
Wobec nieskuteczności działań ONZ społeczność międzynarodowa musi upoważnić Stany Zjednoczone i sojuszników jako swoich reprezentantów do podjęcia niezbędnych działań. Za przyzwoleniem Rady Bezpieczeństwa ONZ trzeba wykorzystać oferowany potencjał Stanów Zjednoczonych. W przeciwnym razie dojdzie do kolejnych nieporozumień i wzajemnych oskarżeń osłabiających współpracę państw demokratycznego świata. Nie można pozwolić na rozpad koalicji na rzecz przeciwdziałania terroryzmowi i zagrożeniom związanym z destabilizacją porządku globalnego. Międzynarodowa legitymacja dla Stanów Zjednoczonych to dziś jedyny sposób rozwiązania wspólnych problemów, który pozwoli kontynuować współpracę i da nowy impuls do odnowy i przebudowy Organizacji Narodów Zjednoczonych".
Do Kuwejtu wyleciała kolejna grupa komandosów elitarnej jednostki GROM. Mają walczyć razem z komandosami Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdy dojdzie do wojny z Irakiem. Czy wspierany przez polskie jednostki amerykański atak na Irak postawi nas w stan wojny? Zdania ekspertów na ten temat są podzielone.
Prawo o wojnie
Jeśli polscy żołnierze będą walczyć na irackim froncie, to przynajmniej przez Irak będziemy uważani za agresora
Eksperci w dziedzinie prawa międzynarodowego nie udzielają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, czy będziemy w stanie wojny z Irakiem. Są jednak zgodni w innej kwestii - jeśli Polska będzie brać udział w działaniach zbrojnych przeciw Irakowi bez zezwolenia Rady Bezpieczeństwa ONZ - to haski Trybunał ds. Zbrodni Wojennych może to odczytać jako akt agresji.
Jeśli polscy żołnierze będą walczyć na irackim froncie, to przynajmniej przez Irak będziemy uważani za agresora. Zatem posłowie, a nie żołnierze zdecydują, czy formalnie będziemy w stanie wojny. Prezydent, który o zbliżającej się wojnie i związanymi z nią zagrożeniach rozmawiał z przedstawicielami opozycji parlamentarnej, teoretycznie - jako zwierzchnik sił zbrojnych - może ogłosić powszechną mobilizację. Na potrzeby wojny można rekwirować samochody, wprowadzić ograniczenia w poruszaniu się obywateli, wprowadzić nowe formy podatków na wojnę, czy reglamentację benzyny. To tylko hipotetyczny i najbardziej czarny z czarnych scenariuszy, ale pewnie dlatego wielu Polaków obawia się wojny w Iraku.
Czy schrony będą potrzebne?
Warszawskie metro jest największym schronem w Warszawie
Warszawskie metro - jedyne w kraju i do tego zdecydowanie za małe - jest największym w stolicy schronem. Od kilku tygodni - w związku z groźbą wybuchu wojny w Iraku trwają tu intensywne szkolenia - tak na wszelki wypadek, a ściślej na wypadek ataków terrorystycznych. Schronienie znalazłoby tu 70 tys. osób.
W całej Warszawie rolę schronów może pełnić 2200 budynków, w których ukryć mogłoby się 400 tys. ludzi. Przegląd schronów odbywa się też w innych miastach. Ten - pod budynkiem urzędu miasta w Gorzowie może pomieścić 80 osób.
Kto straci, kto zarobi?
Ostatnio świetnie sprzedają się maski przeciwgazowe
Na wojnie, której jeszcze nie ma, zarabiają już właściciele sklepów z militariami. Twierdzą, że ostatnio świetnie sprzedają się maski przeciwgazowe.
Tracą za to właściciele firm turystycznych, bo turyści rezygnują z wyjazdów do krajów arabskich. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja będzie coraz bardziej napięta.
bwl, ktr
Kraj
IAR, JP /2003-03-11 20:27:00
Specjalista w dziedzinie skażenia środowiska doktor Andrzej Dobosz uważa, że Polska nie jest w pełni przygotowana na ewentualny atak terrorystyczny z użyciem broni masowej zagłady.
W Akademii Obrony Narodowej odbyła się konferencja naukowa na temat "Terroryzm a broń masowego rażenia".
Andrzej Dobosz powiedział, że w naszym kraju nie ma na przykład systemu monitoringu skażeń. Brakuje między innymi kompleksowej aparatury pomiaru skażenia powietrza. Istnieją punkty pomiaru skażeń, ale nie rozwija się systemu przekazywania tych informacji i ich centralnego gromadzenia.
Doktor Dobosz zwrócił też uwagę, że nie ma wielu laboratoriów mogących monitorować zagrożenia wynikające z użycia broni biologicznej.
W Puławach znajduje się bardzo dobre laboratorium, z dobrym wyposażeniem i zespołem, który wie, jak postępować w przypadku ataku biologicznego, ale takich laboratoriów powinno być więcej.
Dyrektor Departamentu Polityki Obronnej MON Lech Kościuk powiedział, że nie da się w pełni przewidzieć zagrożenia płynącego z ataku terrorystycznego, dlatego rząd skupia się na budowaniu systemu likwidacji skutków takich ataków.
Odpowiednie służby starają się przygotować na zagrożenie, które jest wyobrażalne, w stopniu, który uważają za prawdopodobny, ale - podkreślił dyrektor Kościuk - nie można przewidzieć wszelkich możliwych wariantów ataku.
Pułkownik Marek Witczak ze Sztabu Generalnego uważa, że problemem nie jest pytanie, czy broń masowego rażenia zostanie użyta przez terrorystów, ale kiedy, gdzie i z jakim skutkiem.
Pułkownik Witczak powiedział, że z punktu widzenia kosztów najtańsze jest użycie broni biologicznej. Skuteczne zniszczenie życia na obszarze kilometra kwadratowego przy użyciu tej broni kosztuje dolara. Użycie broni nuklearnej na tym obszarze kosztuje 800 dolarów, a broni chemicznej 600 dolarów.
Pułkownik Zbigniew Sabak z Wojskowych Służb Informacyjnych uspokajał, że według jego wiedzy, na razie organizacje terrorystyczne nie są w stanie stworzyć broni jądrowej, natomiast wytworzona przez nie broń chemiczna i biologiczna będzie słabej jakości.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo wykradzenia broni masowego rażenia. Najłatwiej - jego zdaniem - tę broń można wykraść z Rosji i byłych republik radzieckich.
Znanych jest 400 miejsc, gdzie taka broń jest magazynowana i słabo chroniona. Są to - jak powiedział pułkownik Sabak - rosyjskie i postradzieckie ośrodki naukowo-badawcze i instytuty medyczne.
Zagrożeniem jest też Pakistan, który posiada broń jądrową. "Tam dostęp do tej broni dla terrtorystów może być dość łatwy, gdyż wielu Pakistańczyków identyfikuje się z niektórymi organizacjami terrorystycznymi" - powiedział pułkownik Sabak.
Ostra krytyka państw, które podpisały "lojalkę ósemki"
Vide:
Parada bandyckich(?) 8 państw-wasali
PAP, mat /2003-02-18 16:07:00
"Polska respektuje innych i oczekuje respektu"
Polska respektuje prawo innych państw do wypowiadania swojego zdania i oczekuje takiego respektu od innych. Nie ma w Europie lepszych ani gorszych - oświadczył we wtorek minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz.
Była to reakcja na krytyczne uwagi prezydenta Francji Jacquesa Chiraca o krajach kandydujących, w tym o Polsce, za to, że przyłączyły się do stanowiska zajmowanego w sprawie Iraku przez proamerykański obóz w Unii Europejskiej.
"W tej rodzinie europejskiej nie ma mamuś, tatusiów i dzieci, tylko to jest rodzina równych. A w szczególności nie ma dzieci jakby nie w pełni dojrzałych do partnerstwa z pozostałymi członkami rodziny. Akceptujemy tę piękną ideę rodziny europejskiej pod warunkiem, że jest to rodzina w najwyższym stopniu partnerska" - oświadczył Cimoszewicz na konferencji prasowej w Brukseli.
Szef polskiego MSZ zwołał ją po zakończeniu kilkugodzinnego "miniszczytu" 13 krajów kandydujących do Unii z jej najwyższymi rangą przedstawicielami. W czasie tego spotkania Polska i inne kraje kandydujące przyłączyły się do wspólnego stanowiska Piętnastki w sprawie Iraku uzgodnionego przez przywódców samej Unii na poniedziałkowym szczycie w Brukseli.
Przyjęcie przez Unię wspólnej deklaracji w sprawie Iraku odczytywano jako pewne ustępstwo Brytyjczyków, przewodzących obozowi proamerykańskiemu w Unii, na rzecz "obozu pokoju", jak sami siebie określają przeciwnicy wojny pod egidą Francji i Niemiec. Dlatego Chirac był po szczycie o wiele bardziej zadowolony niż Blair. Obaj mieli jednak pełną świadomość, że kryzys iracki rozstrzygnie się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku. - Jeśli wspólnota międzynarodowa nie wypracuje wspólnego stanowiska i jeśli dojdzie do jednostronnej interwencji [USA - red.] będzie to ze szkodą dla autorytetu Narodów Zjednoczonych - ostrzegł sekretarz generalny ONZ
Kofi Annan.
Rzecznikom opcji wojennej niewątpliwie nie odpowiada sugestia przedłużenia czasu misji inspektorów,
ale musi ich zadowolić ostrzeżenie pod adresem Iraku, że inspekcja nie może trwać w nieskończoność oraz że wojna stanowi jednak ostateczne rozwiązanie, jeśli Bagdad nie wykona zobowiązań wynikających z rezolucji 1441. Natomiast zwolennicy uniknięcia wojny za wszelką cenę na pewno są usatysfakcjonowani zaakcentowaniem roli dalszej pracy inspektorów i potraktowaniem wojny jako środka ostatecznego. W domyśle jednak dopuszczalnego dopiero wtedy, gdy ukazane zostaną dowody, że Irak posiada i ukrywa broń masowego rażenia. A to jest najbardziej drażliwy punkt, bowiem administracja Busha uważa, że brak dowodów nie oznacza, że ich nie ma, co już może być powodem ataku na Irak.
POCZEKAJMY
Praktyczne znaczenie poniedziałkowej deklaracji Unii Europejskiej będzie więc znane dopiero w trakcie dalszych debat, przede wszystkim w Radzie Bezpieczeństwa. Pierwszą sposobność da kolejny raport inspektorów - już 28 lutego. Kierunki interpretacji tego raportu, podobnie jak tego, który został złożony w ubiegły piątek, przedstawili już w czasie szczytu ministrowie spraw zagranicznych Belgii Louis Michel i Wielkiej Brytanii Jack Straw. Według pierwszego, ostatni raport Hansa Blixa wykazał, że jego misja "popłaca", gdy drugi uznał, że Bagdad nadal nie stosuje się do rezolucji 1441.
CHIRAC OBURZONY LISTEM "ÓSEMKI"
Znamienne też, że po zakończeniu szczytu prezydent Francji Jacques Chirac uznał za stosowne ostro skrytykować przyszłych członków Unii Europejskiej za ich zaangażowanie proamerykańskie, jak to określił. "Stracili dobrą okazję do milczenia" - powiedział Chirac niezbyt dyplomatycznie. Dodał: " Kraje te nie zachowały się najlepiej i raczej zlekceważyły niebezpieczeństwo pospiesznego przyłączenia się do stanowiska amerykańskiego. Kiedy jest się w rodzinie, ma się więcej praw, niż kiedy prosi się o przyjęcie i stuka się do drzwi". Chirac zagroził też: "Nie należy zapominać o opiniach publicznych w państwach członkowskich, które mają ratyfikować poszerzenie. To wywoła uczucie wrogości opinii publicznej", której poparcie będzie potrzebne do ratyfikacji Traktatu Akcesyjnego.
Francuskie środki masowego przekazu komentując słowa krytyki ze strony
prezydenta Francji Jacques'a Chiraca pod adresem państw kandydujących do
Unii za ich poparcie udzielone Stanom Zjednoczonym wobec kryzysu irackiego
podkreślają, iż ratyfikacja decyzji o procesie przyjęcia nowych członków
dopiero nastąpi. Centroprawicowy "Le Figaro", który dokładnie przytacza
słowa prezydenta Francji o dziecinnym i nieprzemyślanym postępowaniu
kandydatów pisze, że przyszli członkowie są bardziej amerykańscy niż obecna
Piętnastka. Chirac jest zdania, że podpisanie się pod hiszpańsko-brytyjskim
apelem z poparciem dla Stanów Zjednoczonych jest gestem bardzo nierozsądnym
jeśli weźmie się pod uwagę, że kandydatów czeka proces ratyfikacji traktatu
o poszerzeniu składu Unii, dlatego mniejsza wina - zdaniem prezydenta
Francji - jest po stronie Brytyjczyków i Hiszpanów, którzy już są w unijnej
rodzinie. Apel ośmiu wywołał wiele komentarzy nad Sekwaną, gdzie uważa się,
że w ten sposób Amerykanie wbili klin w Europę niszcząc jej jedność. Zaczęto
także zastanawiać się nad tym, że po przyjęciu 10 nowych państw Unia stanie
się mniej europejska a bardziej proamerykańska, a taki kierunek nie cieszy
się we Francji sympatią.
18.02.2003 13:30
wtorek, 18 lutego 2003 Bruksela: wojna w ostateczności
"Wojna nie jest nieuchronna. Siła powinna być użyta tylko jako ostateczność" - taką deklarację w sprawie kryzysu irackiego przyjęli przywódcy państw Piętnastki na poniedziałkowym szczycie w Brukseli. Deklaracja nie precyzuje, kiedy i w jakich warunkach można by owej siły użyć.
UE (tak jak Greenpeace...) nie chce wojny
Uznano, że kluczową rolę odgrywa Rada Bezpieczeństwa ONZ, ale nie wykluczono wojny jako ostateczności, gdyby Irak nie podporządkował się ustaleniom zawartym w rezolucji Rady Bezpieczeństwa nr 1441. "Celem Europy - jak powiedział po zakończeniu obrad kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder - jest doprowadzenie do pokojowego rozwiązania konfliktu."
Irak musi się rozbroić i nie powinien sobie robić żadnych złudzeń - to na niego spadnie odpowiedzialność za skutki lekceważenia społeczności międzynarodowej - stwierdzili przedstawiciele państw "Piętnastki". Inspektorzy rozbrojeniowi powinni mieć tyle czasu i takie środki do dyspozycji, jakie uzna za konieczne Rada Bezpieczeństwa. W deklaracji nie znalazły się żadne ograniczenia czasowe. Domagali się ich Brytyjczycy. Na takie sformułowanie nie zgodził się jednak kanclerz Niemiec. Nie ma też mowy o nowej rezolucji, która groziłaby Irakowi użyciem siły. Unia Europejska stawia na pokojowe rozwiązanie kryzysu i bierze pod uwagę głos opinii publicznej, która jest przeciwna wojnie.
Podczas szczytu gorzkie słowa padły pod adresem krajów kandydującym do Unii, w tym Polski. Prezydent Francji Jacques Chirac ostro skrytykował list podpisany przez ośmiu europejskich przywódców - w tym przez premiera Leszka Millera - popierający politykę Waszyngtonu. "Kraje te postąpiły infantylnie i lekkomyślnie" - powiedział Chirac.
Mimo to uczestnicy szczytu oczekują, że do ich stanowiska dołączą premierzy krajów kandydujących do Unii, których zaprosił na wtorek do Brukseli szef greckiego rządu.
2003-03-05 14:24
"FT": Polska zabiega o "ekonomiczną dywidendę" w Iraku
Według środowego wydania dziennika "Financial Times", Polska zabiega w Waszyngtonie o to, by polskie firmy uzyskały kontrakty na odbudowę Iraku po obaleniu Saddama Husajna.
"Polska - jeden z najwierniejszych sojuszników USA w konfrontacji z Irakiem - metodami dyplomatycznymi zabiega o uzyskanie w Waszyngtonie zapewnień, że zostanie uwzględniona w powojennej dywidendzie ekonomicznej" - napisał w środę "Financial Times", powołując się na źródła zbliżone do polskiego rządu.
"Podczas wizyty w lutym w Waszyngtonie premier Leszek Miller przekonywał Amerykanów, że polskie firmy, które od dawna są obecne na Środkowym Wschodzie, powinny uczestniczyć w powojennej odbudowie Iraku" - dodaje gazeta.
"Chcemy, by nasze firmy wzięły udział (w odbudowie Iraku). Mają doświadczenie i będzie im łatwiej poruszać się w tamtejszym otoczeniu niż innym firmom" - cytuje FT swoje źródło.
Polska, według dziennika, zabiega m.in. o odzyskanie ok. 700 mln dol. długów, które Irak jest jej winien. Zależy jej także na zdobyciu nowych rynków zbytu na zboże i mięso.
"Dyskusje (z Amerykanami) odbywają się na wszystkich szczeblach" - powiedziało gazecie anonimowe źródło.
Polska reprezentowała interesy USA w Bagdadzie od 1991 roku. W regionie Zatoki Perskiej znajduje się obecnie polski okręt wsparcia logistycznego i żołnierze sił specjalnych GROM, uczestniczący w operacji antyterrorystycznej. "Financial Times" pisze, że jeszcze w czasach komunistycznych Polska zmontowała na Bliskim i Środkowym Wschodzie siatkę wywiadowczą.
"Stanowisko Polski w konflikcie Waszyngtonu z Irakiem ma polityczną cenę. Niektórzy dyplomaci UE oskarżyli Polskę o to, że jest amerykańskim koniem trojańskim wykorzystywanym w geopolitycznych interesach USA. Prezydent Francji Jacques Chirac zarzucił Polsce i innym krajom kandydującym do UE, że są politycznie niedojrzałe" - zauważa pismo.
Polska wypowiada wojne Irakowi
Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz oświadczył, że Polska rozpocznie wojnę
z Irakiem także w sytuacji, gdy nie da na to zgody ONZ, a nawet gdy do wojny nie przystąpią
Stany Zjednoczone.
Gotowość bojową osiągnęła już wyborowa Podkarpacka Orkiestra Przeciwpancerna,
wyposażona w trąby o średnicy 750 mm (służące do niszczenia umocnień przeciwnika,
np. murów), talerze antyrakietowe i bęben samonaprowadzajacy. W tym tygodniu w
stronę Iraku wypłynie I Eskadra Kajaków Rakietowych (niewykrywalnych dla radarów).
Jeśli nie nastąpią jakieś nieprzewidziane trudności (np. fale), to flotylla powinna
dopłynąć do Iraku około roku 2007.
W najbliższym czasie na Bliski Wschód rusza (autostopem) I Pułk Kawalerii Bezprzewodowej,
znany z rubasznych pieśni i mocnych łbów. Jeśli tylko pojawią się sprzyjające wiatry,
to Bagdad zbombardowany zostanie przez II Szwadron Latawców Strategicznych przy pomocy
pisanek, dzięki czemu będzie można stworzyć 1000 nowych miejsc pracy dla artystek ludowych
(użycia jaj ubiegłorocznych zabraniają konwencje międzynarodowe).
Decydujący atak na pałac Husajna dokona słynna I Wąchocka Dywizja Ciasnych Beretów,
która wyspecjalizowała sie w desantach bez spadochronów. Wynika to nie tyle z braku środków
na sprzęt, ale z zaobserwowanego przez naukowców wojskowych zjawiska, że skoczek bez
spadochronu jest trudniejszy do trafienia. Tymczasem w tajnej bazie wojskowej w Pacanowie
prowadzane są szkolenia emigrantów irackich.
v Gdy zostanie obalony reżim Husajna, zajmą się oni dolewaniem oleju rzepakowego naszej
produkcji bezpośrednio do złóż ropy naftowej. Następnie ten produkt będzie sprzedawany
odbiorcom na całym globie.
Światowa opinia publiczna zamarła w oczekiwaniu na kolejne działania naszego supermocarstwa.
(Z internetu)
Dlaczego aż tak służalczo?
Dlaczego polityka rządu jest tak służalcza wobec USA?
Papugowanie wypowiedzi Busha w wykonaniu Kwaśniewskiego, Millera czy ministra spraw zagranicznych, Cimoszewicza,
oczywiście nic nie tłumaczy ("trzeba walczyć ze złem", "chodzi o walkę z terroryzmem", "Irak jest zagrożeniem dla nas wszystkich").
Dostaliśmy wgląd w prawdziwe przyczyny polskiego poparcia dla USA podczas lutowej wizyty Millera w Waszyngtonie. Z Millerem pojechali czołowi polscy biznesmeni. Zbigniew Niemczycki (Agora) powiedział: "Najważniejszy jest klimat polityczny, bez tego nie ma mowy, by taki gigant jak Ameryka chciał robić prawdziwe interesy z Polską. A ten klimat polityczny jest doskonały. Rozmowy były ciekawe. Zapowiadają się ciekawe rezultaty." Klimat polityczny jest doskonały - czytaj: "popieramy Busha na 120 procent". Najbogatszy Polak, Jan Kulczyk, dodał: "Jest wola współpracy. Rozmawiamy. Rysują się możliwości naprawdę ciekawych przedsięwzięć. Rozmawialiśmy np. z przedstawicielami Bechtela, światowej firmy budowlanej i energetycznej."
(Przypomnijmy, Bechtel chciał zarabiać na prywatyzacji wody w Boliwii. Dopiero wielki ruch protestu powstrzymał tę korporację.)
W globalnym systemie kapitalistycznym konkurencja odbywa się na dwóch połączonych ze sobą płaszczyznach. Istnieje konkurencja ekonomiczna między firmami oraz geopolityczna między państwami. Kulczyk i Niemczycki wyrazili interesy najbogatszych ludzi w Polsce - ludzi, o których rząd się najbardziej troszczy. Ale Kwaśniewski i Miller widzą korzyści geopolityczne. Stawiają na USA ponieważ Stany posiadają najpotężniejszą machinę wojenną w historii. Szefowie firm i państwa liczą na materialne korzyści ze służalczej postawy wobec USA. Reszta społeczeństwa, oczywiście, będzie musiała ponieść koszty. Przykład Turcji jest wymowny w tej kwestii. Turcja ma drugie wojsko w NATO, ale jest bardzo biednym krajem - bynajmniej nie drugim najbogatszym państwem Sojuszu. Kilka tygodni temu USA zaoferowały Turcji 4 miliardy dolarów za poparcie w wojnie z Irakiem. USA chcą używać baz militarnych, ale nowo wybrany rząd martwi się o polityczne skutki takiej decyzji. "Jeśli Turcja pomoże nam w tej wojnie, my chcemy pomóc Turcji w ekonomicznych skutkach tej wojny", jak powiedział wysoki urzędnik USA.
------------ -------------- Papugi prezydenta USA
Leszek Miller (05.02.03): Podpisałem list liderów europejskich z poparciem dla polityki USA wobec Iraku, chciałem z kolegami zamanifestować przywiązanie do pewnych wartości... Saddam Husajn musi być rozbrojony. Uczynimy wszystko, by przestał być zagrożeniem dla świata. Aleksander Kwaśniewski (13.01.03, wykład w Waszyngtonie): Przede wszystkim to my musimy znaleźć nieprzyjaciela, nie czekając, aż on znajdzie nas... (GW 15.01.03): Kwaśniewski powiedział po spotkaniu (z Bushem), że Polacy gotowi są stanąć u boku Amerykanów, jeśli dyplomatyczne i polityczne metody rozbrojenia Iraku zostaną wyczerpane i dojdzie do wojny. Według niego jednostki już znajdujące się w regionie Zatoki Perskiej są gotowe do udziału w ewentualnej inwazji. Włodzimierz Cimoszewicz (21.01.03, przed sejmową komisją spraw zagranicznych).): W sytuacji nadzwyczajnej Polska jest gotowa poprzeć Stany Zjednoczone w akcji wojskowej przeciwko Irakowi nawet bez zgody ONZ.
Jeśli chcesz uczestniczyć w kampaniach antywojennych skontaktuj się
z Inicjatywą "STOP wojnie":
stopwojnie@go2.pl
Każda wojna jest złem (doc)
USA - ŚWIATOWY TERRORYSTA NR.1 (rtf)
Shalom Asalaam Iraq Live in Peace Piosenka (PL)
Plakaty i informacje:
w soboty godz.13.00-14.00 pod stację metra Centrum - trwaja wtedy akcje
informacyjne nt. demonstracji, zapraszamy do udziału w nich!
w środy godz. 12.30-13.30 pod główną bramą UW (Krakowskie Przedmieście)
Inicjatywa STOP wojnie wypracowała tekst antywojenny, pod którym będziemy
zbierać nazwiska znanych ludzi, przedstawicieli różnych organizacji i innych.
Oto treść:
NIE W NASZYM IMIENIU (doc)
Tu możesz podpisać petycję:
 
Podpisz petycję "NIE W NASZYM IMIENIU"
Czerpiąc swój sprzeciw z różnych źródeł światopoglądowych wspólnie mówimy:
NIE W NASZYM IMIENIU.
Oświadczamy, że nie mamy nic wspólnego ze śmiercionośnym pędem ku wojnie
z Irakiem, łącząc się w naszym sprzeciwie z szeregiem intelektualistów, artystów,
działaczy społecznych i religijnych oraz organizacji antywojennych na całym świecie.
Uważamy, że ta wojna nie przyczyni się do zwalczania terroryzmu, lecz spowoduje
śmierć dziesiątek lub setek tysięcy niewinnych ludzi przyczyniając się tym
samym do umocnienia korzeni terroryzmu. Naszym zdaniem nic nie usprawiedliwia
powodowania dodatkowej humanitarnej katastrofy milionów ludzi, którzy
wystarczająco mocno cierpią już z powodu reżimu Saddama Husajna i
ekonomicznych sankcji.
Tu możesz podpisać petycję:
 
Podpisz petycję "NIE W NASZYM IMIENIU"
Apel do Cimoszewicza!!!
Fatma Rakwan, 6, who has leukemia (from uranium weapons), Basra Iraq
IG Farben/Standard Oil=Exxon=Esso, CEO D.Rockefeller