
Irak - depesze agencyjne
Na zdjęciu - demonstracje w Tikricie i innych miastach po aresztowaniu Husajna: "Kochamy go żywego lub umarłego".
Szyici - przeciwnie - na demonstracjach wyrażali swą radość z powodu ujęcia dyktatora,
choć równocześnie 79% nie ufa "wyzwolicielskim" wojskom koalicji i dobrze pamięta powstanie 1991 krwawo stłumione przez Husajna pod egidą seniora Busha. Masowe groby pochodzą głównie właśnie z tego okresu.
Żałoba w Kurdystanie
(IAR, 2004-02-02 12:43:51) W kurdyjskim mieście Irbil w północym Iraku ogłoszono nowy bilans ofiar wczorajszych zamachów samobójczych na siedziby dwóch głownych partii kurdyjskich.
Żrodła medyczne podały, że w eksplozji zginęło 65 osób, czyli o 9 więcej niż sądzono wcześniej. Rannych jest około dwustu osób.
Wśród ofiar są: gubernator prowincji Irbil Akram Mintik, wicepremier w regionalnym rządzie kurdyjskim Sami Abd ar-Rahman, dwóch ministrów - Szawkat Szejk Jazdin i Saad Abd Allah oraz komendant miejscowej policji. Wybuchy zniszczyły biura Demokratycznej Partii Kurdystanu i Patriotycznej Unii Kurdystanu, które dzielą się władzą nad północnym regionem Iraku.
Kurdyjski parlament ogłosił trzydniową żałobę. Obowiązuje ona w w prowincjach Dohuk, Irbil i Sulejmanijji. Od czasu zamachów kurdyjska telewizja nadaje spokojną, smutną muzykę. Rzecznik partii demokratycznej Kamal Kirkukli powiedział, że wzmocniono ochronę w mieście Irbil. Było to do niedawna jedno z najspokojniejszych miast w Iraku od czasu amerykańskiej inwazji w ubiegłym roku.
Demokratyczna Partia Kurdystanu i Patriotyczna Unia Kurdystanu rządzą autonomicznym regionem irackiego Kurdystanem od 1991 roku. W 2002 roku, pod presją Stanów Zjednoczonych, przedstawiciele obu partii przystąpiły do negocjacji pokojowych i doszły do zgody jeszcze przed amerykańską inwazją na Irak.
Zamach w Irbilu: 67 zabitych i 267 rannych
02.02.04 Irbil (PAP) - W dwóch samobójczych zamachach, dokonanych w niedzielę w Irbilu w siedzibach partii kurdyjskich, zginęło 67 ludzi, a 267 zostało rannych - poinformowali w poniedziałek przedstawiciele sił amerykańskich.
W niedzielę informowano o co najmniej 56 zabitych.
Według źródeł kurdyjskich, wśród zabitych są gubernator prowincji Irbil Akram Mintik, wicepremier w regionalnym rządzie kurdyjskim Sami Abdul Rahman, dwóch ministrów - Szawkat Szejk Jazdin i Saad Abdullah oraz komendant miejscowej policji.
Atak wymierzono w siedziby dwóch rywalizujących ze sobą ugrupowań - Patriotycznej Unii Kurdystanu (PUK) i Demokratycznej Partii Kurdystanu (DPK). W obu budynkach celebrowano z udziałem licznych gości rozpoczynające się w niedzielę muzułmańskie Święto Ofiarne.
Według świadków, ataków dokonali zamachowcy-samobójcy, którzy wysadzili się w powietrze w odstępie niecałych pięciu minut.
DPK i PUK kontrolują kurdyjską strefę autonomiczną w północnym Iraku, pozostającą pod ochroną USA od wojny w Zatoce Perskiej z 1991 r. Bojownicy wywodzący się z obu ugrupowań, tzw. peszmergowie, walczyli u boku Amerykanów w wojnie z reżimem Saddama Husajna.
Irbil leży około 325 kilometrów na północ od Bagdadu.
W Iraku może dojść do kolejnej wojny
(PAP,mat /2004-01-14 17:55:00)Jeśli amerykański administrator Iraku Paul Bremer odrzuci żądanie duchowego przywódcy irackich szyitów Alego al-Sistaniego, aby rozpisać jak najszybciej wybory powszechne, w kraju może dojść do wojny domowej.
Takie obawy wyraziło wielu studentów politologii Uniwersytetu Bagdadzkiego, z którymi rozmawiał korespondent Reutera.
Spór między władzami koalicyjnymi i wielkim ajatollahem Sistanim o to, jak demokratyczny powinien być sposób wyłonienia nowego rządu irackiego, wywołuje w Iraku coraz większe emocje.
Amerykanie zapowiedzieli przekazanie władzy Irakijczykom przed 1 lipca i chcą utworzyć rząd spośród osobistości, które zostałyby wybrane na regionalnych zebraniach starszyzny plemiennej i miejscowych działaczy. Sistani, najwyższy autorytet duchowy szyitów irackich, odrzucił ten plan w obawie, że bez powszechnych wyborów szyici, stanowiący 60 procent ludności kraju, mogą nie uzyskać na scenie politycznej należnej im roli.
Władza w Iraku od stuleci należała do arabskiej mniejszości sunnickiej, która stanowi 15-20 procent ludności kraju. Szyici byli dyskryminowani, a za Saddama Husajna prześladowani, gdy upominali się o swoje prawa.
Teraz szyici liczą, że system demokratyczny obiecywany przez Amerykanów zapewni im dominującą pozycję w nowych władzach, i pokładają nadzieję w mechanizmie wyborów powszechnych.
"Amerykanie usiłują dać nam wolność na swoją modłę - powiedział Tarik Dżihad, 24-letni student czwartego roku politologii. - Musimy mieć wolne i uczciwe wybory, i to przed końcem roku. Obawiam się, że w przeciwnym razie dojdzie do wojny domowej na tle etnicznym i religijnym".
73-letni Sistani od kilkunastu lat nie opuszcza Nadżafu, najświętszego miasta szyitów, ale cieszy się obecnie w całym kraju większym autorytetem niż jakakolwiek inna osobistość iracka. W niedzielę ogłosił oświadczenie, w którym oznajmił, że rząd wyłoniony inaczej niż w wyborach powszechnych nie będzie miał "wystarczającej prawomocności".
"Sistani ma rację, musimy mieć wybory powszechne" - powiedziała 21-letnia Rana Hadi, stojąc w kafeterii obok plakatu, na którym wydrukowano najnowsze wypowiedzi ajatollaha.
"Obawiam się, że taki rząd przejściowy nie będzie reprezentować wszystkich Irakijczyków, lecz tylko interesy tych, którzy cieszą się względami Amerykanów" - dodała Hadi.
Jej opinię podziela wielu innych studentów i wykładowców Uniwersytetu Bagdadzkiego. Obawiają się oni, że takie ugrupowania jak partie mniejszości kurdyjskiej, która żyje w przyjaźni z Amerykanami, zdobędą nieproporcjonalnie wielkie wpływy w nowym Iraku, kosztem arabskiej większości. Kurdowie stanowią około 19 procent ludności Iraku.
"Kurdowie zaczynają się za bardzo panoszyć - powiedział 26-letni Burak al-Mehdawi, sunnita z zachodniego Iraku. - Jeśli Amerykanie zechcą pokierować procesem politycznym całkiem na swoją modłę, zakończy się to wszystko wojną domową między sunnitami, szyitami i innymi".
Bremer powiedział we wtorek, że szanuje opinię Sistaniego o potrzebie wyborów powszechnych, ale uważa, iż nie da się ich przeprowadzić w najbliższych miesiącach z uwagi na stan bezpieczeństwa kraju oraz brak ordynacji wyborczej i rejestru wyborców.
"Metoda spotkań (regionalnych) nie jest tak dobra jak wybory, ale chodzi o to, by przekazać Irakijczykom suwerenną władzę w uzgodnionym terminie" - oświadczył Bremer w wywiadzie dla telewizji CBS.
Chociaż część studentów wyraża zrozumienie dla argumentów Bremera, sceptycznie odnoszą się do nich nawet niektórzy wykładowcy nauk politycznych.
"W zasadzie wolałbym już teraz wybory bezpośrednie - powiedział Nadim Issa al-Dżabari, prodziekan wydziału i członek zespołu, który doradzał Amerykanom w sprawach transformacji politycznej. - Jednak jest ktoś silniejszy, kto ich nie chce. Nawet gdy dojdzie do wyborów, Amerykanie będą faworyzować pewne partie, tak że wybory nigdy nie będą wolne ani uczciwe".
Środowy londyński "Financial Times" pisze w artykule redakcyjnym, że prawdziwy powód zwlekania przez Amerykanów z wyborami powszechnymi jest polityczny. Waszyngton obawia się, że wyraźne zwycięstwo wyborcze szyitów jeszcze bardziej zwiększy niezadowolenie arabskiej mniejszości sunnickiej i skłoni ją do popierania ruchu oporu.
Zdaniem dziennika brytyjskiego, Amerykanie powinni jednak przystać na szybkie wybory.
"Jeśli wyzwolenie Irakijczyków - co, jak twierdzi teraz Waszyngton, było prawdziwą przyczyną wojny - ma coś naprawdę znaczyć, musi oznaczać przesunięcie władzy w stronę ciemiężonej mniejszości szyickiej - pisze "Financial Times". - Wyzwanie polega na osiągnięciu tego w taki sposób, który zapewniłby sprawiedliwy udział we władzach nowego Iraku także arabskim sunnitom i Kurdom. Tę kwestię mogą rozstrzygnąć tylko Irakijczycy, a najlepszym gremium do podjęcia decyzji w tej sprawie byłoby wybrane przez nich zgromadzenie (narodowe)".
PAP, mat /2004-01-14 16:49:00
Kut: Po dwóch dniach zamieszek spokój
Po dwóch dniach zamieszek w mieście Kut, za które odpowiada ukraińska brygada dywizji centralno- południowej, jest już spokojnie - poinformował w środę rzecznik dowódcy dywizji ppłk Robert Strzelecki.
Powołując się na meldunek z ukraińskiej brygady, Strzelecki powiedział w Obozie Babilon, że przed południem w mieście zebrał się niewielki tłum, który jednak szybko się rozszedł.
Wcześniej dowódca wielonarodowej dywizji gen. dyw. Mieczysław Bieniek zaznaczył, że codziennie pod koniec dnia otrzymuje meldunki od dowódców brygad, a w razie potrzeby dostaje je natychmiast, ale dowódca brygady ukraińskiej nie sygnalizował "nadzwyczajnej sytuacji". "Otrzymuję codzienne, a w sytuacjach awaryjnych natychmiastowe meldunki. Każdy dowódca ma swoje uprawnienia. Nie otrzymałem takiego meldunku, widocznie nie ma sytuacji, która wymagałaby mojej interwencji" - powiedział Bieniek.
"Od kilku dni w Kut ludzie niechętni koalicji organizowali demonstracje, chcąc destabilizować sytuację. Była grupa rzucająca granaty w kierunku tłumu, kamienie w stronę samochodów pancernych brygady ukraińskiej. Iracka policja otworzyła ogień, zabijając jedną osobę i raniąc trzy. Wojska ukraińskie oddały strzały w powietrze. W wyniku negocjacji demonstracja została zakończona, kontynuujemy rozmowy. Na miejscu znajduje się GST - zespół wspierania administracji" - dodał generał.
We wtorek, po drugim dniu burzliwych demonstracji, gen. Bieniek wysłał na miejsce specjalistów CIMIC (współpracy cywilno-wojskowej), by pomogli rozwiązać problem dystrybucji paliw. Kłopoty z zakupem paliw były jednym z powodów manifestacji.
"Za Saddama zaopatrzenie w paliwa było jeszcze gorsze, ale wtedy ludzie nie mogli protestować. My robimy, co w naszej mocy, dystrybucja paliwa jest większa niż przed wojną, ale jeśli litr paliwa kosztuje centa, a za granicą 80 centów, nic dziwnego, że kwitnie czarny rynek" - dodał generał.
Bieniek powtórzył, że jako dowódca zamierza skupić się na kontynuacji tego, co dywizja zrobiła dotychczas - obronie własnych wojsk i promocji działań stabilizacyjnych. "Na razie moim priorytetem pozostaje - oczywiście przy zachowaniu środków bezpieczeństwa - ofensywa CIMIC - wsparcie rozbudowy infrastruktury, administracji, stworzenie warunków, które pozwolą nam wyjść z Iraku, a także pokazanie społeczeństwu Iraku i społeczeństwom krajów, które przysłały żołnierzy, tego, co robimy" - powiedział.
Rada Bezpieczeństwa przyjmie delegację irackiej Rady Zarządzającej
(PAP) 14-01-2004, ostatnia aktualizacja 14-01-2004 20:00
14.1.Nowy Jork (PAP/AFP) - Delegacja irackiej Rady Zarządzającej z jej przewodniczącym Adnanem Paczaczim na czele zostanie w poniedziałek przyjęta w Nowym Jorku przez Radę Bezpieczeństwa ONZ - poinformował w środę chilijski ambasador Heraldo Munoz, który w styczniu przewodniczy Radzie Bezpieczeństwa
Spotkanie ma być poświęcone "przyszłości Iraku i roli, jaką mogą tam odegrać ONZ oraz Rada Bezpieczeństwa" - dodał Munoz
Ambasador USA przy ONZ John Negroponte ocenił, że "będzie to krok w kierunku ponownego zaangażowania ONZ w Iraku"
Z formalnego punktu widzenia będzie to "spotkanie prywatne", dyplomaci podkreślają jednak, że weźmie w nim udział sekretarz generalny ONZ Kofi Annan. To właśnie on wystosował zaproszenie dla delegacji irackiej, by omówić rolę, jaką ONZ może odegrać w tym kraju przed przekazaniem władzy Irakijczykom w czerwcu
W sobotę Paczaczi powiedział, że ONZ jest gotowa przejąć kluczową rolę w pomocy przy opracowaniu nowej konstytucji Iraku i organizowaniu przyszłorocznych wyborów w kraju
ONZ wycofała międzynarodowy personel z Iraku w październiku po dwóch zamachach bombowych na jej siedziby w Bagdadzie. W jednym z nich, 19 sierpnia, zginęły 22 osoby
Od tego czasu przedstawiciele ONZ podkreślają, że organizacja nie wyśle znów swych pracowników do Iraku, dopóki nie poprawi się bezpieczeństwo i nie zostanie zdefiniowana polityczna rola, jaką miałaby odegrać w odbudowie tego kraju
W czerwcu Rada Zarządzająca Iraku ma być zastąpiona przez rząd tymczasowy. W drugim etapie popieranego przez USA planu przekazywania władzy Irakijczykom w 2005 r. ma być uchwalona nowa konstytucja i przeprowadzone wybory. (PAP) kar/ mc/ bsb/
USA planowały użycie siły w czasie kryzysu naftowego w 1973 r.
2.1.Londyn (PAP/pr.) - Stany Zjednoczone poważnie rozważały użycie siły na Bliskim Wschodzie podczas kryzysu naftowego w roku 1973, gdy państwa arabskie zastosowały wobec USA naftowe embargo - wynika z odtajnionego dokumentu brytyjskiego rządu, który publikują różne media, w tym piątkowy "New York Times"
Z dokumentu o niegdyś najwyższym stopniu tajności wynika, że ówczesny prezydent Richard M. Nixon był gotów działać bardziej brutalnie, niż dotąd sądzono, by zapewnić USA dostawy ropy, jeśli nie zostanie uchylone embargo wprowadzone przez państw arabskie w odwecie za poparcie przez Waszyngton Izraela w wojnie 1973 roku
PAP, mat /2004-01-14 22:01:00 
.01.2004 02:03 PAP
Co 7 zabity amerykański żołnierz to samobójca
Co najmniej 21 żołnierzy amerykańskich w Iraku popełniło samobójstwo - poinformował Pentagon.
Obliczono, że co siódma amerykańska ofiara śmiertelna w Iraku, nie spowodowana działaniami wroga, to właśnie samobójca.
"To jasne, że prowadzenie tego rodzaju wojny będzie dla niektórych ludzi stresujące" - powiedział dziennikarzom dr William Winkenwerder, odpowiadający w amerykańskim resorcie obrony za sprawy zdrowia.
Winkenwerder podkreślił, że wojsko stara się zapobiegać samobójstwom. Poinformował, że z uwagi na problemy, związane ze stresem, z Iraku ewakuowano prawie 400 żołnierzy USA.
Zdaniem niektórych ekspertów, do samobójstwa może popychać młodych żołnierzy odczucie, że nie widać końca misji w Iraku i że siły amerykańskie są tam nie dość liczne.
Od początku wojny (marzec 2003) w Iraku straciło życie 496 żołnierzy amerykańskich, w tym 343 w walce.
2004-01-01 17:20
(PAP, MD)
Twarde lądowanie amerykańskiego śmigłowca
Amerykański śmigłowiec wojskowy musiał w czwartek lądować - zapewne na skutek awarii - w północnym Iraku. Rzecznik sił amerykańskich powiedział, że "niektórzy żołnierze mogli doznać obrażeń".
Lądowanie nastąpiło wczesnym popołudniem. "Potencjalnie było to trochę więcej niż lądowanie na wszelki wypadek, może twarde lądowanie z jakimiś obrażeniami (...) najprawdopodobniej z powodu jakiejś awarii" - powiedział rzecznik 101. Dywizji Powietrznodesantowej.
Zapytany, czy maszyna została ostrzelana, rzecznik oświadczył, że "w tej chwili nikt tego nie sugeruje".
28.12.2003 12:01 600 adwokatów chce
bronić Saddama Husajna
Jordański dziennik, powołując się na przewodniczącego stowarzyszenia adwokatów podaje, że ponad 600 adwokatów chce
bronić Saddama Husajna. Według gazety prawnicy chcą stworzyć specjalny międzynarodowy komitet.
Saddama Husajna schwytano 14 grudnia. Wiadomo, że Amerykanom wydał go jego bliski krewny. Mężczyzna zainkasował za to 25 mln dolarów.
Według "The New York Times" w ostatnich miesiącach, dla zmylenia amerykańskich wojsk, były dyktator zmieniał swoje kryjówki nawet 30 razy. W przemieszczaniu się i szukaniu nowych miejsc ukrycia pomagali mu krewni. Podróżował pieszo lub w ciężarówkach, często pod osłoną nocy. Jak podaje gazeta, Husajn żywił się w tym czasie głównie czekoladowymi batonikami i owocami z puszek.(RMF)
2003-12-27 19:35 (PAP, MFi)
Seria ataków w Karbali: Relacje świadków
Co najmniej sześciu żołnierzy sił koalicyjnych i siedmiu Irakijczyków zginęło, a przeszło 100 osób, w tym dwaj Polacy, zostało rannych w Karbali, w polskiej strefie odpowiedzialności w Iraku.
Około południa nastąpiła seria ataków na dwie bazy wojsk koalicyjnych, siedzibę miejscowych władz irackich i komisariat irackiej policji.
"Najpierw była walka, słyszałem strzały. Potem na bazę (bułgarską - PAP) spadł pocisk, ludzie zaczęli uciekać z uniwersytetu" - relacjonował strażnik uniwersytetu Karbali.
Uniwersytet jest położony blisko bazy, trafiły go odłamki. Korespondent PAP widział, jak z budynku uciekają studenci. Wielu z nich miało zakrwawione ręce i twarze. Z większości budynków uniwersytetu wypadły szyby.
Inny ze świadków opowiadał, że słyszał cztery eksplozje. Przez godzinę w Karbali słychać było strzały, czuć było zapach siarki. W mieście panował chaos, polscy żołnierze kierowali ruchem. Z dachów wyższych budynków obserwowali sytuację. Według świadków, jedna z akcji terrorystów nastąpiła nieopodal meczetu Husajna, szyickiego sanktuarium. Tam również słychać było strzały.
Zginęło co najmniej sześciu żołnierzy sił koalicyjnych. Bułgarskie Ministerstwo Obrony zakomunikowało wieczorem, że w sobotnich atakach poniosło śmierć czterech żołnierzy bułgarskich: kapitan, dwaj sierżanci i szeregowiec, a 25 odniosło rany. Rząd Tajlandii poinformował, że eksplozja jednego z samochodów-pułapek użytych przez napastników w Karbali zabiła dwóch żołnierzy tajlandzkich.
W Karbali stacjonuje m.in. 480 żołnierzy bułgarskich i 440 z Tajlandii.
W dalszym ciągu nie wiadomo, czy zginęli żołnierze z innych kontyngentów. Biuro prasowe wielonarodowej dywizji w Obozie Babilon nie udziela żadnych informacji.
Wśród przeszło 100 rannych jest ogółem 37 żołnierzy lub cywilnych specjalistów sił koalicyjnych, w tym oprócz 25 Bułgarów, pięciu amerykańskich żandarmów, których atak zastał w komisariacie irackiej policji. Pozostali to Irakijczycy, w tym gubernator Karbali, Akram al-Jasiri, i czterech jego współpracowników.
Dwaj Polacy, którzy odnieśli lekkie rany, to cywilni pracownicy wojska z tzw. Zespołu Wsparcia Rządu (Government Support Team - GST), Radosław Ciechanowski i Moussa Suhel Samuel, polski obywatel pochodzenia syryjskiego, obaj z Wrocławia. W chwili ataku przebywali w bazie bułgarskiej.
Był to najpoważniejszy z dotychczasowych ataków na terenie polskiej strefy stabilizacyjnej, obejmującej środkowo- południową część Iraku.
Jak powiedział dowódca wielonarodowej dywizji gen. Andrzej Tyszkiewicz, ataki były "zaplanowane, skoordynowane, zmasowane, wykonane o tym samym czasie" i miały w zamyśle napastników spowodować znaczne straty w ludziach. Nastąpiły około godziny 13:00 czasu miejscowego (11:00 czasu polskiego).
Napastnicy użyli granatników przeciwpancernych, broni strzeleckiej, a także aż czterech samochodów-cystern, wypełnionych benzyną oraz materiałami wybuchowymi i prowadzonych przez zamachowców-samobójców. Jeden z nich skierowali przeciwko bazie miejscowego kontyngentu bułgarskiego, dwa inne przeciwko bazie logistycznej, w której służą żołnierze z wielu krajów, w tym Polacy, a czwartym usiłowali zburzyć siedzibę miejscowych władz w Karbali.
Z czterech pojazdów trzy nie zdołały przedostać się przez ogrodzenia, bo ochrona wcześniej zastrzeliła kierowców. Zabito także kierowcę czwartego, ale samochód siłą rozpędu przejechał jeszcze pewną odległość i wybuchł w pobliżu jednego z budynków.
Gen. Tyszkiewicz poinformował, że dowództwo dywizji natychmiast wysłało do akcji grupy szybkiego reagowania z baz niezaatakowanych, 10 śmigłowców, w tym sześć amerykańskich (Chinook i Black Hawk), dwa polskie i dwa hiszpańskie oraz ambulanse zabezpieczenia medycznego.
W szpitalach wojskowych w Karbali i w Babilonie uruchomiono punkty przyjmowania rannych. Wszyscy poszkodowani otrzymali pomoc medyczną w amerykańskim szpitalu wojskowym w Bagdadzie i w polskim szpitalu wojskowym w Obozie Babilon.
We wszystkich bazach dywizji wielonarodowej wprowadzono stan pełnej gotowości bojowej. Dowództwo wojskowe zastanawia się nad wprowadzeniem w Karbali godziny policyjnej.
Gen. Tyszkiewicz powiedział, że we wszystkich zaatakowanych obiektach (dwie bazy wielonarodowej dywizji oraz budynek rady miasta Karbala) sprawnie zadziałały pododdziały ochrony i obrony.
"Kierowcy samobójcy zostali zastrzeleni przed ogrodzeniem zewnętrznym baz, co uniemożliwiło przedarcie się ich na tereny wewnętrzne. W jednym przypadku samochód bez kierowcy - gdyż został zabity - sforsował bramę i podjechał w pobliże budynku" - powiedział generał.
"Ci terroryści, którzy dokonywali ataków, sami wydali na siebie wyrok śmierci - zginęli. Niewątpliwie, należy się liczyć, że ich mocodawcy już dawno z Karbali wyjechali, wykorzystując naszą koncentrację na udzielaniu pomocy rannym i porażonym" - dodał Tyszkiewicz.
Dowódca dywizji wielonarodowej powiedział, że rozważa się konieczność ewentualnych przegrupowań pododdziałów z tych baz, które zostały uszkodzone.
Zdaniem Tyszkiewicza, był to "spektakularny atak obliczony na duże, czy też na bardzo duże straty". "Jednak sądzę, że tego celu terrorystom nie udało się osiągnąć" - oświadczył.
Generał poinformował, że "Amerykanie niezwłocznie przysłali siły i środki do pomocy", a brygada hiszpańska "udzieliła niezwłocznego wsparcia swoimi śmigłowcami i zespołami medycznymi".
Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej podkreśliło w komunikacie o atakach "sprawne działanie systemu ochronno-obronnego baz, a także skuteczność rozbudowy inżynieryjnej terenu", dzięki czemu udało się zminimalizować straty.
2003-12-27 16:11:00 (IAR/PAP/TVN24, MFi)
Ataki w Karbali: Sprzeczne informacje o ofiarach
W sobotnich atakach w Karbali zginęło siedmiu Irakijczyków, w tym czterech funkcjonariuszy sił ochrony, a 102 osoby odniosły rany - podała dyrekcja szpitala irackiego w tym mieście, aktualizując swój wcześniejszy bilans ofiar.
Na razie nie jest jasne, czy liczby te obejmują czterech poległych i około 25 rannych żołnierzy, o których wspominał na konferencji prasowej w Obozie Babilon gen. Andrzej Tyszkiewicz, dowódca wielonarodowej dywizji w środkowo-południowej strefie stabilizacyjnej Iraku.
W Bagdadzie amerykański generał Mark Kimmitt powiedział Associated Press, że ogółem rannych jest 37 żołnierzy koalicyjnych, w tym pięciu amerykańskich żandarmów, którzy w chwili ataku znajdowali się w komisariacie policji irackiej w Karbali.
Wiadomo, że wśród rannych jest dwóch Polaków: żołnierz i tłumacz. Nie wiadomo, w jakim są stanie. Wszyscy ranni przebywają w trzech szpitalach: w Babilonie, w Bagdadzie oraz w Karbali.
Dochodzą sprzeczne informacje na temat bilansu ofiar wśród żołnierzy bułgarskiego kontyngentu. W popołudniowym komunikacie bułgarskiego ministerstwa obrony podano, że w wyniku zamachu w Karbali 4 bułgarskich żołnierzy zostało ciężko rannych. Lekko rannych jest 15 bułgarskich żołnierzy.
Z kolei agencja AFP donosi o 19 rannych bułgarskich żołnierzach.
Natomiast według katarskiej stacji telewizyjnej al-Dżazira, w ataku na bazę sił koalicyjnych w irackiej Karbali 4 Bułgarów zginęło.
Dowódca dywizji wielonarodowej gen. Andrzej Tyszkiewicz powiedział w Obozie Babilon, że według wstępnych informacji w atakach zginęły cztery osoby, ale nie podał ich narodowości.
"Wykonano trzy ataki terrorystyczne w mieście Karbala, w tym dwa na bazy naszej wielonarodowej dywizji i jeden na budynek rady miasta Karbala - powiedział gen. Tyszkiewicz. Poinformował, że do ataków użyto 4 samochodów wypełnionych trotylem, granatników przciwpancernych i broni strzeleckiej.
Powiedział, że analizowana jest konieczność ewentualnych przegrupowań pododdziałów z tych baz, które zostały uszkodzone.
Wiceminister obrony Bułgarii Iłko Dymitrow początkowo potwierdził śmierć bułgarskich żołnierzy, a później oznajmił, że brak oficjalnych informacji na ten temat. Przyczyną braku rzetelnych informacji było zerwanie łączności z bułgarskim batalionem, do czego doszło w wyniku ataków.
Bułgarski batalion piechoty, stacjonujący w Karbali w polskiej strefie stabilizacyjnej, liczy 480 żołnierzy i oficerów. Do dziś nikt z Bułgarów nie zginął w Iraku.
To, jak dotąd, najpoważniejszy atak na terenie polskiej strefy w Iraku - powiedział dowódca wielonarodowej dywizji gen. Andrzej Tyszkiewicz. Jego zdaniem, był to "spektakularny atak obliczony na duże, czy też na bardzo duże straty". "Jednak sądzę, że tego celu terrorystom nie udało się osiągnąć" - podkreślił.
Tyszkiewicz poinformował, że "Amerykanie niezwłocznie przysłali siły i środki do pomocy" do polskiej strefy, a brygada hiszpańska "udzieliła niezwłocznego wsparcia swoimi śmigłowcami i zespołami medycznymi".
Jak poinformował korespondent Faktów TVN w Iraku, Karbala jest całkowicie zamknięta. Wokół miasta rozstawiono posterunki, prawdopodobnie zostanie wprowadzona godzina policyjna. W polskich bazach wprowadzono stan najwyższej gotowości w obawie przed dalszymi atakami.
2003-12-27 (Reuters, IAR/PAP/TVN24, MFi)
25 żołnierzy koalicji zostało rannych w serii zamachów w Karbali. Ranni Polacy.
W Karbali, mieście kontrolowanym przez wielonarodowa dywizję w Iraku dokonano trzech ataków terrorystycznych.
Dwa ataki były wymierzone w bazy dywzji, a trzeci w siedzibę lokalnych władz irackich. W atakach użyto 4 samochodów wypełnionych materiałami wybuchowymi, a także broni strzeleckiej - poinformował podczas specjalnej konferencji dowódca wielonarodowej dywizji, gen. Andrzej Tyszkiewicz.
Według wstępnych ustaleń wśród personelu wojskowego jest 4 zabitych i 25 rannych, w tym 5 ciężko. Tyszkiewicz potwierdził, że ranni zostali dwaj polscy cywilni pracownicy.
W mieście panuje stan pełnej gotowości bojowej, prawdopodobnie zostanie wprowadzona godzina policyjna.
Jak powiedział generał Tyszkiewicz, był to najpoważniejszy atak, do jakiego doszło w polskiej strefie. Zamachy były starannie zaplanowane i skoordynowane na kilka obiektów jednocześnie.
2003-12-27 (IAR/PAP/TVN24)
Seria zamachów w Karbali
W Karbali w polskiej strefie w Iraku nastąpiła seria zamachów. Co najmniej cztery osoby zginęły, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Co najmniej 45 osób personelu zostało rannych - powiedział korespondent Faktów TVN w Iraku. Czterech żołnierzy zginęło, potwierdzono śmierć dwóch Bułgarów. Wiele ofiar jest wśród Irakijczyków.
Wśród zabitych w czasie sobotniego ataku na bazę bułgarskiego kontyngentu nie ma Polaków - poinformował kierujący Biurem Prasy i Informacji Ministerstwa Obrony Narodowej płk Adam Stasiński.
"Wśród rannych mogą być Polacy, ale jeśli tak jest, to najpierw poinformujemy rodziny" - powiedział.
Telewizja TVN 24 podała, że prawdopodobnie rannych zostało dwóch polskich pracowników cywilnych.
Płk Stasiński potwierdził, że dziś doszło także do ataku na dywizyjną bazę logistyczną w Karbali, w której służą żołnierze wielu narodowości, w tym również Polacy.
Jak informowali wcześniej świadkowie, wybuchy mogły być efektem ostrzału moździerzowego.
Pociski trafiły w bazę bułgarskich żołnierzy sił koalicyjnych i w budynek uniwersytetu. Jak powiedział korespondent Faktów TVN, była to przygotowana akcja, ataki nastąpiły jednocześnie w kilku miejscach.
Ostrzelano także lokalne urzędy. Jeden ładunek wybuchł w pobliżu meczetu Husajna, drugi przed budynkiem miejscowych władz, gdzie jest siedziba gubernatora, więzienie oraz policja.
W mieście panuje chaos, polscy żołnierze starają się przywrócić porządek w mieście, kierują ruchem i podjęli pościg za terrorystami. W Karbali wybuchła panika, słychać strzały, Polacy próbują przywrócić spokój w mieście.
W polskich bazach podniesiono stan gotowości, kilka godzin wcześniej w bazie wojskowej w Karbali odbywały się uroczystości pożegnania polskiego żołnierza, który zginął na skutek nieszczęśliwego wypadku.
2003-12-27 (IAR)
Seria zamachów w Karbali
W dwóch eksplozjach na kampusie uniwersytetu w Karbali, gdzie znajduje się dowództwo batalionu bułgarskiego, zginęły co najmniej 4 osoby, a 60 zostało rannych. Informację tę potwierdził IAR pułkownik Adam Stasiński pełniący obowiązki rzecznika Sztabu Generalnego.
Według korespondenta Polskiego Radia, pocisk wystrzelony w kierunku baz polskiej i bułgarskiej chybił i uderzył w budynek uniwersytetu w tym mieście. Wielu studentów zostało rannych.Na razie nie wiadomo, czy wśród rannych są też żołnierze zakwaterowani na terenie baz.
Wcześniej bazę usiłowano ostrzelać z terenu uniwersyteckiegio kampusu. Doszło też do dwóch zamachow w mieście Jeden ładunek wybuchł w pobliżu meczetu Husajna, drugi przed budynkiem miejscowych władz. Wśród rannych jest gubernator Karbali.
27.12.2003 12:05 (IAR)
W Karbali, w polskiej strefie stabilizacyjnej w Iraku, doszło do trzech zamachów
W Karbali, w polskiej strefie stabilitacyjnej w Iraku, gdzie przed południem doszło do trzech zamachów, panuje chaos. Liczba rannych na miejscowym uniwersytecie nie jest na razie znana. Do ataku na bułgarską bazę logistyczną doszło niespełna dwie godziny po pożegnaniu w tym mieście starszego szeregowego Gerarda Wasielewskiego, który zginął od postrzału kolegi. Według korespondenta Polskiego Radia, pocisk wystrzelony w kierunku bazy chybił i uderzył w budynek uniwersytetu w tym mieście. Doszło też do zamachow w pobliżu meczetu Husajna i przed budynkiem miejscowych władz.
2003-12-27 11:33 (IAR/PAP)
Seria zamachów w Karbali
W Karbali w polskiej strefie w Iraku nastąpiła seria zamachów. Brak informacji o zabitych, jest wielu rannych.
Bazę bułgarskiego kontyngentu sił koalicyjnych w Karbali ostrzelano prawdopodobnie z moździerzy. Odłamki trafiły także w pobliski uniwersytet, rannych jest wielu studentów.
Ostrzelano także budynki lokalnych władz. Jeden ładunek wybuchł w pobliżu meczetu Husajna, drugi przed budynkiem miejscowych władz.
Jak powiedział korespondent Faktów TVN w Iraku, polscy żołnierze najprawdopodobniej nie ucierpieli w strzelaninie.
Bombardowania w Bagdadzie
26.12.03 (Aljazeera) Wojska USA już trzecią noc z kolei bombardują Bagdad.
25.12.2003 5:54 (CET)
Eksplozje w Bagdadzie
Silne wybuchy wstrząsnęły nad ranem w Boże Narodzenie centrum Bagdadu. Po eksplozjach w rejonie dowództwa sił koalicyjnych w stolicy Iraku rozległy się odgłosy syren alarmowych.
Amerykańska rzeczniczka wojskowa potwierdziła, że w tak zwanej zielonej strefie w Bagdadzie, obejmującej najbardziej chronione obiekty, doszło do 3, lub 4 eksplozji. Władze koalicyjne nie mają jednak żadnych informacji o ofiarach w ludziach.
W ciągu nocy odziały amerykańskie kontynuowały operację przeciwko - jak to określono - siłom powstańczym w południowych dzielnicach Bagadadu. Według doniesień drugą noc z rzędu w całym mieście słychać było odgłosy wybuchów i ciężkiej broni maszynowej uzywanej przez Amerykanów.
Jednocześnie w prawie ośmiuset domostwach irackich Amerykanie przeprowadzili rewizje, szukając magazynów nielegalnie przechowywanej broni.
2003-12-19 (PAP)
Wybuch w siedzibie SCIRI w Bagdadzie
W bagdadzkiej siedzibie Najwyższej Rady Rewolucji Islamskiej w Iraku (SCIRI) - głównego ugrupowania szyickiego w tym kraju, które współpracuje z siłami amerykańskimi - nastąpił w piątek wybuch.
Zginęła jedna Irakijka, a pięć innych osób zostało rannych - podały agencje, powołując się na świadków.
Według nich, eksplozja, która nastąpiła przed świtem, zniszczyła połowę prywatnego parterowego domu, w którym mieściło się biuro, oraz część podwórza. Budynek znajduje się w zachodniej dzielnicy miasta - Al-Dżihad.
Mieszkający w nim Rahim Dżabar powiedział dziennikarzom, że zginęła jego siostra, a pięcioro innych mieszkańców domu zostało rannych.
Był to drugi w tym tygodniu atak na SCIRI. W środę został zabity w Bagdadzie wysoki rangą działacz ugrupowania Muhammad al-Hakim. Był on kuzynem Abdel-Aziza al-Hakima, który sprawuje obecnie rotacyjne przewodnictwo irackiej Rady Zarządzającej.
16.12.03 (Paris Indymedia) Żołnierze USA zabili 40 Irakijczyków
Zginęło 40 Irakijczyków podczas licznych pokojowych manifestacji, w których domagano się uwolnienia
Husajna z rąk CIA i wojsk agresora-okupanta .
2003-12-01 (PAP, MD, Reuters) 09:53:00
Największe starcie sił USA z iracką opozycją
54 osoby zginęły w niedzielnych starciach sił USA z opozycją iracką w rejonie miasta Samarra na północ od Bagdadu - poinformował w poniedziałek w Tikricie anonimowy rzecznik wojsk USA.
Rzecznik z amerykańskiej 4. Dywizji Piechoty, którego słowa cytuje agencja France Presse, nie ujawnił,
czy zabici to cywile czy członkowie ugrupowań zbrojnych. Rzecznik zastrzegł sobie anonimowość - odmówił też odpowiedzi na pytanie o szczegóły niedzielnych potyczek w rejonie Samarry.
W niedzielę wieczorem dowództwo USA podawało, że żołnierze amerykańscy zabili 46 Irakijczyków, którzy w ciągu dnia próbowali zastawić pułapki na konwoje wojskowe USA w mieście Samarra. Ośmiu Irakijczyków schwytano. W starciu rannych zostało pięciu amerykańskich żołnierzy.
Według obserwatorów było to największe starcie od upadku Bagdadu w kwietniu tego roku. Część napastników, którzy w trzech punktach miasta niemal jednocześnie zaatakowali oddziały USA, ubrana była w mundury dawnej armii Saddama Husajna i prosaddamowskiej formacji partyzanckiej tzw. Fedainów Saddama. Amerykanie odpowiedzieli na atak m.in. ogniem z dział czołgowych.
Trzy ataki - dwa na wschód i jeden na zachód od miasta - były dokładnie zgrane w czasie - utrzymuje brytyjska sieć BBC dodając, że akcja została najwyraźniej dokładnie zaplanowana. Partyzanci wznieśli blokady na trasach patroli USA i strzelali do żołnierzy amerykańskich zza barykad oraz z dachów okolicznych domów.
Iraccy świadkowie informowali agencję France Presse - cytowaną też przez BBC - że następnie Amerykanie otworzyli ogień do grupy ludzi, wychodzących po porannej zmianie z fabryki w Samarze. Zginęło dwu robotników, a wielu zostało rannych.
Samarra leży w tzw. trójkącie sunnickim między Bagdadem, Ramadi i Faludżą, stanowiącym główny bastion zwolenników dawnego reżimu irackiego.
2003-11-28 (PAP/TVN 24, jkl )
Sejm: Demonstracja przerwała wystąpienie ministra
Z powodu demonstracji posłów Samoobrony obrady Sejmu zostały przerwane.
Posłowie rozwiesili transparent "żołnierze do domu, Kwaśniewski, Miller,
Rokita, bracia Kaczyńscy do Iraku".
Demonstracja przerwała wystąpienie ministra obrony narodowej, który przedstawiał w Sejmie informację rządu o zagrożeniu dla polskich wojsk w Iraku i o sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Andrzej Lepper powiedział dziennikarzom w trakcie trwania protestu, że posłowie Samoobrony nie blokują obrad, ale jeśli nie "zrobi się takiej akcji, to naród nie wie, co się dzieje w parlamencie".
Dodał, że jego klub wielokrotnie wypowiadał się przeciwko polskiej obecności w Iraku
2003-12-01 (PAP, MD)
Nagroda pokojowa dla dziennikarza z Al Dżaziry
Tajsir Aluni, dziennikarz z arabskiej telewizji Al Dżazira,
oskarżony o członkostwo w al-Qaidzie, otrzymał w niedzielę
nagrodę pokojową, przyznaną przez hiszpańską organizację
pokojową.
Znany z przeprowadzenia wywiadu z Osamą bin Ladenem krótko po
atakach 11 września 2001 roku w USA, Aluni został aresztowany we
wrześniu na polecenie hiszpańskiego sędziego Baltasara Garzona.
Aluni jest oskarżony o dostarczanie pieniędzy i informacji
członkom al-Qaidy i rekrutowanie bojówkarzy do tej organizacji.
Zatrzymanie dziennikarza wywołało oburzenie arabskich
organizacji zajmujących się prawami człowieka, dziennikarzy i
kolegów z Al Dżaziry, którzy uznali, że jest to atak na wolność
prasy.
Fundacja Francisca Mateos, która przyznała mu nagrodę pokojową
jest hiszpańską organizacją pozarządową zajmującą się sprawami
współpracy międzynarodowej i pracą społeczną w Hiszpanii.
Poprzednio wyróżniła ona swoimi nagrodami tybetańskiego
dalajlamę i działaczkę na rzecz demokracji w Birmie panią Aung
San Suu Kyi.
Aluni otrzymał nagrodę za relacjonowanie wojny w Iraku i
Afganistanie, pokazanie brutalności konfliktu i manipulowania
mediami.
Aluni, mający obywatelstwo hiszpańskie, został w październiku
zwolniony z więzienia za kaucją i oświadczył, że jest pewien, iż
wymiar sprawiedliwości w tym kraju uzna go za niewinnego.