Bob Fitrakis
DLACZEGO TRZEBA ZŁAPAĆ BUSHA I SĄDZIĆ GO RAZEM Z SADDAMEM HUSSEINEM
31.12.2003: (FreePress.org) Wraz z nadchodzącym nowym rokiem jeden istotny fakt pozostaje bez echa w naszych, jak zawsze dyspozycyjnych, głównych mediach: oto nasz prezydent George W. Bush jest zbrodniarzem wojennym. Wszystkie próby mówienia tego oczywistego faktu przez kandydatów na prezydenta wsród Demokratów i sugestie z ich strony, że należy odrzucić doktrynę Busha amerykańskiego panowania nad światem i zastąpienie jej ideą współpracy międzynarodowej w interesie pokoju na świecie, są ignorowane, a kandydatom tym mówi się, żeby się wycofali.
Tymczasem oczywistość materiału dowodowego zebranego po to, by sądzić Busha jako zbrodniarza, jest przytłaczająca. Pozarządowa organizacja American Society of International Law, składająca się głównie z profesorów prawa, bez żadnych emocji przygotowała akt oskarżenia przeciwko prezydentowi, wyliczając artykuł za artykułem, na mocy których należy go ścigać. Na wstępie stwierdzono, że po ataku na Stany Zjednoczone 11 września 2001r wykonanym przez terrorystyczną organizację Al-Kaida, tak USA jak i Wielka Brytania próbowały działać w ramach prawa międzynarodowego. Kiedy 7 październia 2001 rozpoczęto masowy atak na Afganistan, obydwa te kraje przestrzegały Artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych i uzgodniły z Radą Bezpieczeństwa powody swojej akcji uzasadniając ją tym, że działają w ramach doktryny indywidualnej i zbiorowej samoobrony. Większość specjalistów od prawa międzynarodowego akceptowała prawo Stanów Zjednoczonych do samoobrony przed terrorystami bazującymi na terenie Afganistanu.
Ta prawnie uzasadniona doktryna samoobrony została jednak nagle zastąpiona niechlubną nazistowską doktryną “wojny prewencyjnej”, a Bush i jego kolaboranci argumentujący, że w wojnie między ‘dobrem’, a ‘złem’ Stany Zjednoczone mają prawo zaatakować każdy kraj, który mógłby stanowić zagrożenie dla naszego narodu.
Obecnie administracja Busha używa fakt złapania Saddama Husseina w celach propagandowych, aby usprawiedliwiać nielegalną i zbrodniczą wojnę przeciwko Irakowi. Niektóre z naszych gazet nie wychylają się jednak poza kwestionowanie praktycznych aspektów ‘doktryny Busha’ bez wskazywania na jej nielegalny, wręcz kryminalny, status. Na przykład w artykule Matthew Hay Brown, który ukazał się w “Orlando Sentinel” tego samego dnia kiedy złapano Saddama możemy przeczytać, że: “Atakując kraj, który nie był dla nas zagrożeniem i bez żadnych oczywistych dowodów posiadania przez niego broni masowego rażenia ani jakichś powiązań z Al-Kaidą nasza administracja ma nadzieję pokazania światu, jak daleko jest w stanie się posunąć, aby chronić nasz kraj.”
"The Columbus Dispatch" zamieszcza artykuły analityczne Browna na swojej pierwszej stronie. Jak do tej pory nigdy nie znalazło się tam miejsce na potępienie doktryny Busha.
Mijanie się w tym przypadku z prawem jest jednak oczywiste. ‘Obrona prewencyjna’ jest dla każdego profesora prawa w myśl artykułu VI Prawa Norynberskiego Rady Bezpieczenstwa ONZ – nielegalna. Przypomnijmy, że to właśnie Stany Zjednoczone były siłą napędową Procesu Norynberskiego i powołania Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po pokonaniu i upokorzeniu nazistowskich Niemiec ustanowiono Kartę Narodów Zjednoczonych, jako traktat międzynarodowy, który w Artykule II, paragraf 4, zabrania prowadzenia wojny prewencyjnej. Jedynie Rada Bezpieczenstwa ONZ jest upoważniona do podejmowania działań przeciwko “zagrożeniu dla pokoju na świecie i aktom agresji międzynarodowej”.
Jedynym wyjątkiem może być tylko działanie w oparciu o Artykuł 51 Karty ONZ tak właśnie jak zastosowano go w przypadku działań USA i Wielkiej Brytanii w Afranistanie w 2001 roku. Podstawowym warunkiem do przywołania tego Artykułu musi być jednak sytuacja kiedy wróg zaatakował dany kraj lub jest właśnie w trakcie ataku. Karty Narodów ONZ nie da się używać w ten sposób, że sporządzamy “listę łobuzerskich krajów”, które mogą w jakimś bliżej nieokreślonym czasie w najbliższej przyszłości stanowić dla nas zagrożenie, bo jest podejrzenie, że przechowują one broń masowej zaglady, którą my mamy w ogromnych ilościach, ale im jej mieć nie wolno. W prawie międzynarodowym nie ma również czegoś takiego co stawiałoby znak równości między programem rozwoju broni, a zagrożeniem zbrojnym lub atakiem. Gdyby takie prawo istniało, wówczas każdy kraj na Ziemi byłby jak najbardziej usprawiedliwiony, gdyby w każdej dowolnej chwili zaatakował USA, jako kraj, który posiada najwięcej broni masowego rażenia. (…)
Główne media zachłystują się wynikami badan opinii publicznej, które mówią, że po złapaniu Saddama Husseina notowania Busha wzrosły do 60% aprobaty, a przy takim procencie poparcia w tak krótkim czasie przed wyborami, jeszcze żaden prezydent nie przegrał wyborów. Ale takie analizy są bez sensu, bo gdyby mówiły one społeczeństwu prawdę jaki jest faktyczny status prawny Busha, czyli że w myśl prawa międzynarodowego jest on zbrodniarzem, to może jednak jego notowania nie byłyby wcale takie wysokie.
Najbardziej bezczelnym przykładem próby wyciszenia debaty na temat doktryny Busha bylo zachowanie się prowadzącego debatę w programie ABC, Teda Koppela, który zasugerował, że kandydaci na prezydenta krytykujący tę doktrynę, Dennis Kucinich, ambasador Carol Mosley-Braun i pastor Al Sharpton powinni być wykluczeni z debaty. Po tym jak doszło do konfrontacji Kucinicha z Koppelem, w czasie której powiedział mu, że rola mediów nie polega na ustalaniu kto powinien, a kto nie kandydować na stanowisko prezydenta, ABC zemściło się na Kucinichu wycofując swojego reportera, który na bieżąco zdawał relację z jego kampanii.
Papież również przypomniał ostatnio, że inwazja Iraku jest nielegalna. Może teraz ten reporter ABC, któremu odebrano zajęcie poświęci się badaniu kryminalnych aspektów doktryny Busha w świetle prawa międzynarodowego i porównywaniu w tym kontekście inwazji nazistowskich Niemiec na Polskę z inwazją Iraku.
Może też dyrektorzy ABC zaglądnęliby do pisma "Popular Mechanics" gdzie pokazano piękne satelitarne zdjęcie rurociągu, który pociągnięto właśnie żeby kraść ropę naftową z irackiego złoża w Ramalah do Kuwejtu.
-----------
Dr Bob Fitrakis jest wydawcą naczelnym "The Free Press" (http://freepress.org), profesorem nauk politycznych, autorem wielu książek i artykułów.