Craig Nelson
Ewangelicy spieszą na pomoc Izraelczykom
25.12.2003, Herzliya, Izrael
Swoim przemówieniem Pat Robertson kupił sobie od razu ich wszyskich.
I było to bez znaczenia, że większość jego słuchaczy wcale nie była chrześcijanami, ani nawet Amerykanami. W skupieniu słuchali każdego jego słowa. I kiedy Robertson, założyciel Christian Broadcasting Network, okrasił swoje przemówienie do elity izraelskich polityków i wojskowych dźwięcznym wezwaniem; “Nie dajcie się! Nie dajcie się! Nie dajcie się!” wielu jego słuchaczy zerwało się na równe nogi, żeby zgotować mu w tym momencie burzliwą owację.
Takie gorące przyjęcie z jakim spotkał się Robertson w tamtym tygodniu w Herzliya jest tylko jednym z wielu przykładów wigoru z jakim, ogromna i stale powiększająca się grupa konserwatywnych amerykańskich Ewangelików, wkroczyła na scenę izraelskiej polityki, kiedy to miejscowe społeczności Chrześcijan pogrążają się w coraz większej biedzie w rezultacie wojny i zamierającej ekonomii.
Chrześcijańscy Syjoniści – bo taką teraz nazwę przybrali ci Ewangelicy – coraz częściej postrzegani są przez Izraelczyków jako ich polityczne wsparcie w walce z narastającą falą nienawiści w świecie w stosunku do Żydów i Izraela.
-“Ta strategiczna unia Izraelczyków i ‘grupy przyjaciół’ – włączając do niej, jak oceniają jej przywódcy, 70 milionów amerykańskich Ewangelistów i 600 milionów Ewangelistów na całym świecie – dokonuje się w najbardziej potrzebnym momencie” – mówi rabin Yechiel Eckstein, założyciel Międzynarodowego Stowarzyszenia Chrześcijan i Żydów.
“To jest wojna, wojna różnych wizerunków w świecie. Konflikt izraelsko-palestyński jest w takim punkcie, że może on, niech Bóg broni, zmienić się w światowy konflikt między żydami, a muzułmanami” – wyjaśnił rabin Eckstein.
Ważne wydarzenia w ostatnich miesiącach podkreśliły te coraz bardziej owocne kontakty. W październiku tego roku premier Ariel Szaron przemawiał do grupy 3.000 Ewangelistów z 80 krajów, w tym 450 Amerykanów.
Szaron powiedział zgromadzeniu: -“Kochamy was!”. Ewangelicy maszerujący potem w pochodzie przez ulice Jerozolimy odwdzięczyli się Szaronowi wyrażeniem podobnych uczuć: -“Oklahoma kocha Izrael!” głosiły transparenty, “Alleluja dla Boga Izraela!” – krzyczeli uczestnicy marszu. (…)
Również w październiku, około 16.000 kościołów ewangelicznych, uczestniczyło w jednodniowych uroczystościach “w intencji Izraela”, którym przewodniczył Ralph Reed, kiedyś szef Chrześcijańskiej Koalicji, obecnie pełniący funkcje głównodowodzącego kampanią wyborczą Busha i Cheney na Południu, z bazą w Atlancie. (…)
W tamtym roku po przemówieniu Busha, w którym porównał on akcje armii izraelskiej do akcji terrorystycznych Palestyńczyków, w ramach kampanii zorganizowanej przez Robertsona, pastora Fawella i czołowego ‘Chrzescijańskiego Syjonistę’ Gary Bauera, Biały Dom został zasypany setkami tysięcy listów i e-maili z wyrazami protestu przeciwko tego rodzaju porównaniom.
W kwietniu tego roku, po tym jak Bush wezwał Izrael do wycofania czołgów z palestyńskich terytoriów, podobna akcja znów wywołała falę protestów.
Kiedy na początku tego roku pojawiły się plotki na temat możliwej presji ze strony Busha na Szarona, w celu zmuszenia go do ustępstw na rzecz wprowadzenia planu pokojowego, znanego jako “mapa drogowa”, Gary Bauer i inni przywódcy Ewangelików ostrzegli Busha w specjalnym liście, że każda próba “równego traktowania” Izraelczyków i Palestynczyków, byłaby “moralnie obrzydliwa”. (…)
Poparcie to nie kończy się jednak na politycznych gestach. Rok temu 250.000 Ewangelików przekazało do Izraela na różne cele donacje wartości 20 milionów dolarów.(…)
Pat Robertson, onegdaj republikański kandydat na prezydenta, dziś znany jako telewizyjny kaznodzieja, widzi świat w kategoriach biblijnej Apokalipsy, toteż w swoim przemówieniu do Izraelczyków zawarł następujące zdanie: -“Cały świat pogrąża się w konwulsjach religijnych zmagań – ta walka sprowadza się do tego, czy Bóg Księżyca z Mekki, znany jako Allah, będzie zwycięzcą, czy też zwycięży jednak żydowsko-chrzescijański Jehowa, Bóg Biblii!!”
Wielu Izraelczyków było również zachwyconych tym, że w swoich komentarzach dla miejscowych reporterów, wezwał on do “usunięcia” Yassera Arafata, a także ostrzegł, że każda próba Busha, żeby zmusić Izrael do przyznania wschodniej części Jerozolimy Palestyńczykom, gdzie mogliby mieć swoją stolicę, będzie kosztowała go utratę “ogromnej ilości głosów amerykańskich Ewangelistów”.
Robertson jest oczywiście dobrze znany w Stanach ze swoich kontrowersyjnych wystąpień. Po ataku 11 września 2001, w czasie wywiadu z pastorem Falwellem zgodził się z nim, że to feministki i homoseksualiści są częściowo odpowiedzialni za to wydarzenie, bo rozgniewali Pana Boga. Falwell przepraszał później za to powiedzenie, a Robertson tłumaczył się, że był zdezorientowany po długie dyskusji z Falwellem.
Jak na ironię losu, Robertson jest również znany ze swoich niedawnych anty-semickich wystąpień. W swojej książce “Nowy porządek światowy” wydanej w 1992 roku, Robertson szeroko rozpisywał się na temat konspiracji wszechwładnych żydowskich bankierów. Potem za to przepraszał. (…)
Rabin David Rosen z American Jewish Commitee twierdzi, że w tej chwili nie jest to dla Żydów takie ważne to, czy Robertson jest kontrowersyjną postacią, bowiem uważają oni, że “nie możemy być znowu tacy wybredni, kiedy dookoła nas jest tyle wrogości”.
Całość:
http://www.ajc.com/thursday/content/epaper/editions/thursday/news_f3ae87e9410ba1e400df.html-------------
Robertson: Bóg interweniuje w interesie Busha
2.01.2004. Ewangeliczny kaznodzieja, Pat Robertson, powiedział, że jest przekonany, że słyszał głos Boga mówiący mu, że prezydent Bush będzie ponownie wybrany w listopadzie 2004 roku dużą przewagą głosów.
“George Bush wygra wybory spacerkiem” – powiedział Robertson w czasie swojego programu “700 Club” nadawanego w sieci Christian Broadcasting Network, którą sam ufundował.
“Jestem przekonany, że słyszę głos Boga mówiącego mi, że wybory zakończą się przytłaczającym zwycięstwem Busha. Wszystko zresztą na to wskazuje” – powiedział Robertson swoim widzom. Przyznał również, że 2003 rok zakończył kilkudniową modlitwą.
“Bóg po prostu go błogosławi. To znaczy, że nawet jak mu się zdarzy popełnić straszne błędy, to i tak nic mu to nie przeszkodzi. To jest zupełnie bez znaczenia co on zrobi, dobrze czy źle, Bóg wybrał go, bo jest on człowiekiem modlitwy i Bóg go błogosławi.” – wyjaśnił Robertson.
Pastor Barry W. Lynn, dyrektor organizacji American United for Separation of Church and State, częsty krytyk Robertsona, powiedział na to, że też ma swoje przepowiednie: -“Pat Robertson w 2004 roku będzie używał swojego medialnego imperium, aby promować Georga Busha i innych Republikanów”.
Dodał też, w nawiązaniu do doradcy Busha: -“Może otrzymał wiadomość od Karla Rove i myślał, że to Bóg”.
http://www.newsmax.com/archives/ic/2004/1/2/150116.shtml
-------------