|
Iraqi militia trap Polish troops | ||
The soldiers had gone to help Iraqi policemen in the town of Hilla who had been surrounded by about 250 protesters loyal to Iraqi cleric Moqtada Sadr. "We don't want to endanger our soldiers by moving them out during the night," Lt Col Artur Domanski said. The Poles command a 9,000-strong 21-nation force in south-central Iraq. "The building is specially fortified and the soldiers are well equipped, so I can be certain that they will last until morning," Col Domanski said. Polish military officials in Warsaw said no shots had been fired | ||
mar 13-08-2004, ostatnia aktualizacja 14-08-2004 07:48
Dwudziestu polskich żołnierzy było oblężonych przez kilkuset zwolenników radykalnego szyickiego duchownego Muktady as Sadra. Polacy zostali otoczeni w głównym posterunku policji w Al Hilli, pięć kilometrów od obozu Babilon. Nie doszło do wymiany ognia. W sobotę rano żołnierze bezpieczenie wrócili do bazy
Dowództwo Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe w Iraku, poinformowało, że ewakuacja z komendy odbyła się bez wymiany ognia i bez jakichkolwiek strat. "Osłaniany przez siły szybkiego reagowania, pododdział polskich żołnierzy powrócił o godz. 7.20 czasu lokalnego (5.20 w Polsce) z komendy policji do miejsca stałej dyslokacji" - zakomunikował w sobotę rano dziennikarzom w Obozie Babilon rzecznik dywizji ppłk Artur Domański.
Przed posterunkiem irackiej policji lojalnej wobec nowych władz Iraku było gorąco od piątkowego poranka. Około 300 osób demonstrowało poparcie dla sadrystów walczących od ponad tygodnia w Nadżafie z Amerykanami. Protest przekształcił się w agresywną napaść na posterunek. - Polski patrol przejeżdżający w tej okolicy, widząc agresję tłumu, wzmocnił iracką obsadę posterunku - mówi rzecznik dywizji ppłk Artur Domański. Potem grupa szybkiego reagowania zaopatrzyła posterunek w prowiant i amunicję. Tłum zachowywał się agresywnie, ale nie padły żadne strzały i nikt nie jest poszkodowany. Trwały negocjacje między iracką Gwardią Narodową a przedstawicielami tłumu. W okolicy krążyły amerykańskie śmigłowce bojowe.
Przed północą czasu irackiego posterunek nadal był zablokowany, choć ludzie powoli się rozchodzili. - Sytuacja jest pod kontrolą, ale bez względu na jej rozwój nasi żołnierze zostaną tam do rana - mówił "Gazecie" płk Artur Domański, rzecznik wielonarodowej dywizji. - Nie będziemy ryzykować ewakuacji w nocy, zresztą nic im nie grozi.
Niedaleko od posterunku czekają w pogotowiu siły specjalne, które są gotowe do interwencji w przypadku gdyby sytuacja stała się groźna. Posterunek w Al Hilli, podobnie jak wszystkie irackie posterunki, jest silnie ufortyfikowany i dobrze przygotowany do długotrwałej obrony. Polacy i iraccy policjanci mają duże zapasy amunicji.
Według agencji AFP w innych rejonach Al Hilli było gorzej. Jak powiedział agencji komendant policji Kais Hamzeh Aboud, w walkach w między sadrystami a policjantami zginęło 3 policjantów i od 30 do 40 buntowników.
Niespokojnie było w całym Iraku, choć w przeciwieństwie do al Hilli, demonstracje były raczej pokojowe. Wszędzie protestujący wyrażali poparcie dla Muktady as Sadra, który wczoraj rano został lekko ranny w pobliżu meczetu Alego w Nadżafie. Jego bojówki od dziewięciu dni walczą z Amerykanami i iracką policją w Nadżafie i Bagdadzie. Od siódmej rano w Nadżafie zaczął obowiązywać rozejm i rozpoczęły się negocjacje. Po południu Amerykanie wycofali swoich żołnierzy z centrum miasta, a sadryści przekonali porywaczy, żeby uwolnili porwanego rano z hotelu brytyjskiego reportera.
Polacy oblężeni przez kilkuset rebeliantów Sadra
PAP 13-08-2004, ostatnia aktualizacja 13-08-2004 19:35
Dwudziestu polskich żołnierzy jest oblężonych przez kilkuset rebeliantów radykalnego szyickiego duchownego Muktady as Sadra na jednym z posterunków w Hilli, 5 kilometrów od Obozu Babilon - dowiedział się w piątek PAP ze źródeł wojskowych
Dowództwo Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe pod polskim dowództwem wysłało w ten rejon polskie i amerykańskie siły specjalne. Nad posterunkiem krążą amerykańskie śmigłowce bojowe.
Z informacji przekazanych dziennikarzom przez rzecznika dywizji podpułkownika Artura Domańskiego, w Hilli odbywała się w piątek demonstracja, która przekształciła się w agresywną napaść na posterunek policji.
- Grupa ta, około 250 osób, zbliżyła się do Komendy Głównej Policji (...). Polski patrol przejeżdżający w tej okolicy, widząc agresywność tłumu, wzmocnił obsadę posterunku policji. Wezwano w to miejsce grupę szybkiego reagowania, która zwiększyła stan osobowy, jak również dostarczyła niezbędne zaopatrzenie - zakomunikował w Obozie Babilon ppłk Domański.
Rzecznik nie potwierdził, informacji o toczących się tam walkach.
PAP, JP /2004-08-13 21:50:00
"Nie ma zagrożenia dla polskich żołnierzy oblężonych w Hilli"
Minister obrony Jerzy Szmajdziński zapewnił, że nie ma zagrożenia dla polskich żołnierzy znajdujących się na posterunku policji irackiej w Hilli. Dwudziestu polskich żołnierzy jest oblężonych przez rebeliantów al-Sadra pięć kilometrów od Obozu Babilon.
W rozmowie z PAP minister Szmajdziński powiedział, że kilka minut wcześniej rozmawiał z dowódcą wielonarodowej dywizji Centrum- Południe gen. Andrzejem Ekiertem, który nie potwierdził, by było jakieś zagrożenie dla polskich żołnierzy przebywających razem z irackimi policjantami. "Nie ma zagrożenia, mogą tam zostać do jutra" - dodał Szmajdziński.
Rzecznik szefa Sztabu Generalnego płk Zdzisław Gnatowski w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że polscy żołnierze nie byli celem nieprzyjaznych zachowań zwolenników radykalnego szyickiego duchownego Muktady al-Sadra, lecz pospieszyli na pomoc irackim funkcjonariuszom. Gnatowski zapewnił, że sytuacja jest pod kontrolą; a aby nie narażać polskich żołnierzy postanowiono nie ewakuować ich nocą.
W Hilli odbywała się w piątek demonstracja, która przekształciła się w napaść na posterunek policji. Polski patrol przejeżdżający w tej okolicy, wzmocnił obsadę posterunku policji.
Jak powiedział przed godz. 23 czasu irackiego (przed godz. 21 w Polsce)
dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe generał Andrzej Ekiert,
liczba polskich żołnierzy w komendzie policji w Hilli "jest równa" liczbie
osób blokujących komendę, nie dochodzi tam już do wymiany ognia i sytuacja została opanowana.
Poinformował, że polscy żołnierze zostaną ewakuowani w godzinach rannych.