Otępienie Dariusza Rosiaka.
J.S.
Z wielkim rozbawieniem przeczytałem artykuł Dariusza Rosiaka “Globalne otępienie” w 10 numerze Polityki. Pan Rosiak rozdziera szaty nad wyjątkowym jego zdaniem rozplenieniem w świecie teorii spiskowych, ubolewa nad upadkiem racjonalizmu i postępem ignorancji. Dawno nie czytałem czegoś tak nieracjonalnego.
Najzabawniejsza jest teza artykułu: mianowicie otępiali ludzie przestali wierzyć Bushowi i Blairowi bo przestali wierzyć w Boga. Zostawiając na boku problem racjonalizmu wiary religijnej należy wytknąć autorowi ignorancję historyczną: w czasach gdy ludzie wypełniali kościoły to co on nazywa “teoriami spiskowymi” było dużo bardziej obecne w życiu społecznym niż dzisiaj. Owszem, wiara religijna oparta często na ignorancji wzmagała wiarę w słowa władzy, ta pokora była zresztą poniekąd wpisana w religię, wątpliwości nie były wskazane. Jednak ten stęchły porządek już dawno odrzucono: podstawą demokracji jest indywidualny zmysł krytyczny i wolność słowa, które pozwalają kwestionować prawdomówność nawet Busha i Blaira. Jeśli pan Rosiak pragnie wrócić do czasów gdy religia wymuszała wiarę w szczerość poczynań władzy powinien osiedlić się w Arabii Saudyjskiej, z którą zresztą aktualny prezydent USA ma wiele wspólnego i to nie tylko w kwestii intensywności wiary w Boga.
Pan Rosiak chciałby żeby ludzie racjonalnie uwierzyli w “nieubłagane fakty”, które zdaniem pana Rosiaka, przeczą jakoby administracje amerykańska i brytyjska świadomie okłamały świat w sprawie broni masowej zagłady. Te fakty zna jego zdaniem jeden z byłych doradców Clintona. My tych faktów nie znamy, ale dowiadujemy się od pana Rosiaka, że ostateczny dowód na niewinność Busha polega na przekonaniu doradcy, że “w momencie wojny nikt nie wątpił, że Saddam ma broń masowego rażenia” i to właśnie z tego żałosnego braku wątpliwości wyszło, że w sprawie broni to nie Bush i Blair mówili prawdę tylko Saddam Hussajn.
Niestety zdanie o tym, że “nikt nie wątpił” jest jawnie fałszywe. Można go użyć tylko jako umownej generalizacji, która od biedy odnosi się do krajów anglosaskich, ale nie do reszty świata. Kultura amerykańska i jej planetarne media mają taką siłę, że rzeczywiście te słynne mapki upstrzone miejscami gdzie władze irackie miały trzymać składy z bronią były reprodukowane niemal wszędzie. Niewyraźne zdjęcia satelitarne pokazywano jako dowody: było to oparte na wierze w szczerość i racjonalność władz i ich służb specjalnych. Jednak ta w istocie nieracjonalna, ślepa wiara nie dotknęła ani większości społeczeństw Europy Zachodniej, ani właściwie reszty świata. Liczne media, niezależni dziennikarze, uznani naukowcy, organizacje pozarządowe, inspektorzy ONZ i służby specjalne wielu państw opierając się na swojej wiedzy twierdzili, że przedwojenna kampania propagandowa oparta na zarzutach w sprawie irackiego zagrożenia jest wyssana z palca. Jednak ani administracja amerykańska ani brytyjska nie chciały ich słuchać, tak jak nie chciały znać ostatecznego wyniku inspekcji ONZ.
Według wiary pana Rosiaka i byłego doradcy poczynania administracji Busha były po prostu głupie, ale nie wystąpiła żadna “tajna” koordynacja, żaden spisek, który miał doprowadzić do wojny. Można w to wierzyć: racjonalizm nakazuje brać pod uwagę realność zwykłej, prowadzącej do nieszczęść głupoty. Z drugiej strony czy wśród przykładów rzeczywistych spisków (choć teza, że Rewolucja Październikowa to spisek paru osób, jest raczej dyskusyjna) które pan Rosiak przytacza nie ma ani jednego, który zrodził się z głupoty rządzących?
Proszę zwrócić uwagę, że to administracja amerykańska od początku tak zwanej wojny z terroryzmem posiłkuje się właśnie teorią spiskową: mówi ona, że Ameryce zagraża spisek tajnej grupy fundamentalistów muzułmańskich, która ma na celu zniszczenie całej cywilizacji zachodniej i zawładnięcie światem. Ta teoria jest prostą, chwytliwą reprodukcją mitu antysemickiego. Na poparcie tej teorii istnieją takie same dowody jak na istnienie broni masowej zagłady w Iraku: czyli żadne. Administracja Busha do dziś nie zorganizowała jawnego (np. parlamentarnego) śledztwa na temat przebiegu wydarzeń z 11 września. Jedyny powstały raport, który wykazał jawną i często kompletnie niezrozumiałą nieracjonalność działania amerykańskich służb specjalnych przed tą datą, nie zmienił niczego: administracja Busha nie zwolniła szefów tych służb nawet po wpadce z iracką bronią. Tymczasem nigdzie na świecie nikogo nie skazano za udział w spisku “11 września”, właściwie nie zatrzymano nawet jednej osoby, która by do niego należała. W imię tej teorii napadnięto dwa kraje. Nie należy zapominać, że w drugiej części kampanii propagandowej ponad połowa Amerykanów wierzyła w teorię, że to Irak wysłał samoloty na WTC . Ta kolektywna głupota wyszła jak zwykle z anonimowej otchłani administracji czyli służb specjalnych, była podsycana przez “patriotyczne” media … czy zrodziła się z utraty wiary w Boga przez Amerykanów jak by chciał pan Rosiak?
Swoje zaskakująco proste teorie na temat teorii spiskowych wyciąga on z worka do którego przed wstrząśnięciem wrzucił księżną Dianę, globalne ocieplenie, moralny upadek Zachodu i co tam jeszcze. I to wszystko by wykazać niedorzeczność oskarżeń wobec Busha i Blaira. Tak tendencyjne, pseudoracjonalne artykuły przyczyniają się jednak tylko do globalnego otępienia. Przypomina się myśl Leca “Czy mam złudzenia? A jakże. To są produkty uboczne nieubłaganego racjonalizmu”.
J.S.