In 1839 China attempted to halt the illegal importation of opium by British merchants.
Britain responded by bombing Canton (Guangzhou), shown here. Britain won the battle
easily, and China was forced to cede the island of Hong Kong to Britain

Przeciw zadymiarzom

Pierwsza polska alter-książka o neoliberalnej globalizacji

 

 

“Opium” w tytule książki Przemysława Wielgosza to nie tylko aluzja do prowokacyjnie marksistowskiej metafory.

Autor przypomina, że te same zachodnie koalicje “cywilizacyjne”, które od lat 90 zeszłego wieku interweniowały w Jugosławii, Somalii, Iraku i Afganistanie miały swoje pierwowzory w sojuszach podczas wojen opiumowych czy międzynarodowym tłumieniu powstania bokserów w Chinach w wieku dziewiętnastym.



Już wtedy te koalicje, pod szczytnymi pretekstami oczywiście, na drugim końcu świata topiły we krwi bunt przeciwko wolnemu handlowi opium; walczyły o takie warunki wyzysku, których nie akceptowały nawet u siebie… Można by dodać, że rzeczywiście niewiele się zmieniło, nawet w przedmiocie walki: dzielna koalicja krajów NATO stacjonująca dziś w Afganistanie strzeże tam teraz nie tylko upragnionej przez Stany Zjednoczone budowy naftociągu do Pakistanu czy ich wystraszonego namiestnika Hamida Karzaja, który nadzoruje tę budowę od strony inżynierskiej, ale przede wszystkim pilnuje największego, światowego rynku opium, rynku, który eksplodował na całą planetę. Przed ostatnią interwencją Afganistan produkował zaledwie 5 procent globalnej ilości opium, dziś 70 procent. Można tę rzeczywistość czytać jako metaforę.



Każdy, kto chce zrozumieć czym jest neoliberalna globalizacja, powinien przeczytać książkę Wielgosza. Mamy tendencję do myślenia o globalizacji jako zjawisku, które pojawiło się jakieś piętnaście lat temu i które zresztą od razu zostało okrzyknięte jako szczęśliwy i uniwersalny “koniec historii”. Fukuyama, skopiował swój pomysł na “wieczny neoliberalizm” prosto z Hegla, któremu zdawało się, że takim idealnym ustrojem “końca historii” jest współczesne mu, świeże przecie, państwo pruskie. Wielgosz nie zatrzymuje się na tym filozoficzno-prasowym opium. W przystępny sposób sięga nie tylko do początków organizowania się współczesnego neoliberalizmu zaraz po drugiej wojnie światowej, ale wykazuje, że fundamenty tego procesu tkwią w “belle epoque”, w wieku dziewiętnastym i wcześniej. Tamta, “szczęśliwa” protoglobalizacja zakończyła się globalnym kataklizmem a i nasza współczesna zdaje się do niego zmierzać, jeśli nie damy rady się jej przeciwstawić. Dzisiejsi neoliberałowie-militaryści każdego dnia pracują nad globalną wojną o globalny terroryzm, o upowszechnianie niezbędnego alibi dla wolności globalnego rabunku, oczywiście kosztem krwi swoich i dalekich społeczeństw. Zaciąganie się neoliberalnym opium oznacza przecież zaciąganie się do wojska.


Wielgosz bardzo sprawnie rozwiewa opiumowy dym polskiego, obiegowego pojęcia współczesnej globalizacji, które w głowach naszych napalonych (!) na neoliberalizm ekspertów , polityków i dziennikarzy ogranicza się do utożsamienia jej z postępem technologicznym. Nie łatwo walczyć z tymi rzeczywistymi, żałosnymi zadymiarzami, ale Wielgoszowi się udało.

Książkę wydało Wydawnictwo Akademickie DIALOG z taką okładką, że “Opium globalizacji” wygląda trochę na drugoobiegowy skrypt uniwersytecki, a tymczasem ta praca jest godna jak najszerszej dystrybucji jako jasne, niezbędne kompendium dla każdego kto interesuje się współczesnością, kto szuka konkretnej informacji i analizy o szerszym horyzoncie. Pierwsza polska książka o globalizacji wywodząca się ze środowisk “alter” zawiera również rozmowy z działaczami Federacji Anarchistycznej Arkadiuszem Zajączkowskim i Arturem Górskim , z Filipem Ilkowskim z Inicjatywy Stop Wojnie, z Piotrem Ikonowiczem z Nowej Lewicy. Do przemyślenia.

j.s.a

Przemysław Wielgosz: “Opium globalizacji”

Z serii “Temat dnia” Wydawnictwa Akademickiego DIALOG

Warszawa, czerwiec 2004