Odwaga sprzeciwu

 

Yonatan Shapira

 

pilot izraelskiego śmigłowca bojowego, który odmówił służby na Terytoriach Okupowanych

 

Przemówienie wygłoszone 26 kwietnia 2004 na alternatywnej uroczystości dnia Niepodległości Izraela

 

 

Wszystko co powiem wynika z mego pragnienia ochrony Izraela i jego ludu. Nazywam się Yonatan Shapira, uczestniczyłem w Okupacji od dziesięciu lat jako oficer-pilot śmigłowca bojowego Armii Obrony Izraela.

 

Trzeba mi było zbyt długiego czasu, żeby zdać sobie sprawę, że wielkie przywiązanie do lotnictwa i serdecznej rodziny  Armii Lotniczej Izraela - która tak mnie rozpieszczała – przeszkadza mi zrozumieć otaczającą mnie rzeczywistość.

 

Oślepłem od bardzo tendencyjnego uczenia historii w szkole, pełnego jałowych słów, od lekcji o czystości broni i ludzkiej godności, od piosenek o pokoju i żałobie, które tak lubiłem. Oślepiła mnie też uparta wiara rządzących, tych na szczycie, którzy tyle moralizują na temat pokoju. Prawdę powiedziawszy nie byłem w stanie zrozumieć prostego przecież faktu, że już prawie od 40 lat okupujemy terytorium należące do milionów ludzi, i że to my, rasa panów, ich kontrolujemy. W ciągu tych lat, wykonując setki lotów, mogłem zobaczyć jak zmienia się ziemia apartheidu, szara, z czerwonymi plamami to tu to tam.

 

Obozy uchodźców. Ściśnięte, zduszone, strzeżone przez bazy wojskowe  a pośrodku skupienie promieniujących pięknem czerwonych dachów: to kolonie narodu wybranego. I choć niesprawiedliwość była i jest krzycząca moje uświadomienie jej sobie było trudne i trwało długo. Często potrzebowałem szczególnie głębokiej i zdecydowanej refleksji by przezwyciężyć dochodzące do głosu zwątpienie. Muszę za to podziękować pewnemu człowiekowi, kiedyś dowódcy, dziś kandydatowi na szefa sztabu, stanowisko zarezerwowane dla zbrodniarzy.

 

Siedem miesięcy temu, w wieczór Yom Kippur, wezwał mnie dowódca wojsk lotniczych ponieważ, tak jak moi koledzy, którzy podpisali List Pilotów, wyraziłem swoją odmowę wykonywania nielegalnych i niemoralnych rozkazów. W czasie rozmowy z generałem Danem Halutzem zapytałem czy strzał rakietą z Apacza w samochód z podejrzanymi, którzy jadą ulicami Tel Avivu byłby dozwolony, skoro taka akcja naraża licznych, niewinnych przechodniów na śmierć i rany.

 

Zamiast odpowiedzi generał przedstawił mi swoją skalę wartości narodów, według której Żydzi to nadludzie, a Arabowie to podludzie. Takie to proste. I kiedy taka zgnilizna dosięga najwyższe szczeble hierarchii, nie ma co się dziwić, że jest na dole.

Kiedyś mówiło się, że „najlepsi wybierają lotnictwo”, dziś mówię, że najlepsi będą sądzeni za odmowę w służbie Okupacji, że pójdą do więzienia zamiast do wojska.

 

Przyjaciołom z wojsk lotniczych mówię: przez lata uczyliśmy elewów szkoły lotniczej, że muszą samodzielnie analizować i myśleć. Mówiliśmy im, że na tym polega przewaga naszych żołnierzy, że taka zdolność do analizy różni nas od innych armii.

 


Dzisiaj proszę Ilana, Tomera, Uriego, Yoava, Assafa, Yaira, Alona, Eitana, Zviki, Sharona, Abnera, Amita, Nira, Ehuda, Raza…: pomyślcie co powiecie dzieciom za dwadzieścia lat. Nie o tym co dzisiaj ludzie powiedzą. Nie pogrążajcie się  w wyrzekaniu się swego człowieczeństwa, nie zamykajcie serca. Trzeba tylko użyć gigantycznej mocy malutkiego słowa: NIE.

 

Zapalam ten znicz bo chcę wyrazić solidarność z okrutną tragedią palestyńskich rodzin w żałobie, matek w żałobie, z tymi wszystkimi, którzy stracili swoich bliskich i tych, którzy dopiero ich stracą, zabitych za nic, zamordowanych w imię głupoty, która każe uświęcać wartość podbitej ziemi i pogardzać wartością ludzkiej krwi.

 

Jonatan Shapira

www.seruv.org.il

tłum: j.s.a