Sydney Blumenthal
Większość wyższych wojskowych amerykańskich uważa, że wojna w Iraku zamieniła się dla Stanów Zjednoczonych w bezprecedensową katastrofę, informuje na łamach londyńskiego “Guardiana” Sydney Blumenthal, były specjalny doradca prezydenta Billa Clintona. Polscy politycy i media wiedzą o tym, ale ukrywają to przed społeczeństwem, bo nie chcą przyznać, że przeciwnicy wojny mieli rację, nie wiedzą, jak wyjść ze ślepego zaułka, w który zabrnęli, i boją się narazić Bushowi. (zmk)
“Chodźcie no tu!”, mówił prezydent Bush rzucając w lipcu ub.r. wyzwanie wczesnej insurekcji w Iraku. Wg Pentagonu, od tego czasu zginęło 812 żołnierzy amerykańskich, a 6290 odniosło rany [artykuł ukazał się 16 września br. – przyp. tłum.]. W przemówieniach wygłaszanych w toku kampanii wyborczej, Bush prawie codziennie mówi brawurowo o tym, jak “wygrywa” w Iraku.
“Nasza strategia odnosi sukces”, chełpił się na konwencie Gwardii Narodowej. Jednak zdaniem głównych strategów wojskowych i wybitnych generałów w stanie spoczynku, wojna Busha jest już przegrana. Gen. w st. spocz. William Odom, były szef Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), powiedział mi: “Bush nie znalazł broni masowego rażenia. Z Al-Kaidą jest jeszcze gorzej – przegrał na tym froncie. Że zaprowadzi tam demokrację? Nic z tego. Nic.” Dodaje: “W tej chwili, jeśli chodzi o kurs, na którym jesteśmy, to realizujemy cele Ben Ladena.”
Stało się najgorsze
Gen. w st. spocz. Joseph Hoare, były komendant piechoty morskiej i były szef Centralnego Dowództwa USA, powiedział mi: “Pogląd, że sprawy idą po myśli tego, co zaplanowali ci chłopcy, jest śmieszny. Tam nie ma dobrych opcji. Prowadzimy tę kampanię tak, jakbyśmy prowadzili ją w stanie Iowa, bez poczucia realiów w terenie. To jest tak nierealistyczne dla każdego, kto zna tę część świata. Wszystkie priorytety są po prostu źle określone.”
Jeffrey Record, profesor strategii w Kolegium Wojennym Lotnictwa, powiedział: “Na horyzoncie nie widzę żadnego promyka światła. Stało się najgorsze. Nie ma żadnej analogii między sytuacją w Iraku a przewagą, jaką po drugiej wojnie światowej mieliśmy w Niemczech i Japonii.”
W. Andrew Terrill, profesor w Instytucie Studiów Strategicznych Kolegium Wojennego Armii i najwybitniejszy w tym kolegium ekspert w sprawach irackich, powiedział: “Nie wierzę, że możemy zdławić insurekcję.” Zdaniem Terrilla, insurekcja antyamerykańska, skupiona w trójkącie sunnickim i kontrolująca kilka miast i osad, w tym Falludżę, rozszerza się i w rezultacie polityki prowadzonej przez USA staje się coraz skuteczniejsza.
“Mamy do czynienia z rozrastającym się, dojrzewającym ugrupowaniem powstańczym”, powiedział mi. “Jesteśmy świadkami coraz większych i coraz lepiej skoordynowanych ataków wojskowych. Są coraz bardziej udane i mogą się samoregenerować. Pogląd, że jest tyle to a tyle powstańców i że gdy wszyscy zostaną zabici, będziemy mogli wyjechać, jest błędny. Insurekcja dowiodła zdolności do samoregeneracji, ponieważ są ludzie gotowi zająć miejsce tych, którzy zginęli. Kultura polityczna jest teraz bardziej wroga obecności USA. Im dłużej tam zostaniemy, tym bardziej oni będą utwierdzać się w swojej wrogości.”
|
A man chants anti-U.S. slogans as people transport a coffin carrying the body of Wisam Hamood for burial in Sadr City, Baghdad, Sept. 28, 2004. Hamood died in an U.S. airstrike late Monday night |
Dużo gorzej niż w Wietnamie
Po zabójstwie czterech tzw. kontraktorów amerykańskich w Falludży, w kwietniu –miesiącu przełomowym dla insurekcji – piechota morska przez trzy tygodnie oblegała miasto. “Uważam, że to prezydent wydał rozkaz ataku na Falludżę”, powiedział gen. Hoare. “Zapytałem pewnego generała piechoty morskiej z trzema gwiazdkami, kto kazał iść na Falludżę i mi nie powiedział. Doszedłem do wniosku, że rozkaz wyszedł bezpośrednio z Białego Domu.” Później nagle rozkaz odwołano i radykalni islamiści przejęli kontrolę nad miastem, wykorzystując je jako bazę. (1)
“Jeśli jesteś muzułmaninem, a społeczność jest pod okupacją nieislamskiego mocarstwa, opór wobec okupacji staje się wymogiem religijnym”, wyjaśnił Terrill. “Większość Irakijczyków uważa nas za okupantów, a nie wyzwolicieli.” Terrill opisał powszechne teraz w Falludży i trójkącie sunnickim wyobrażenia religijne. “Są pogadanki o aniołach i proroku Mahomecie schodzącym z nieba po to, aby kierować walką, pogadanki o męczennikach, których ciała promieniują i wydają cudowne zapachy.”
“Nie widzę wyjścia”, powiedział Rekord. “Już to przerabialiśmy. To nazywa się wietnamizacją. Pomysł, że będziemy mieli wyszkolone wojsko irackie zdolne do pokonania wroga, którego my nie możemy pokonać, stoi na bakier ze zdrowym rozsądkiem. Takie wojsko będzie napiętnowane samymi swoimi związkami z obcym okupantem. W Wietnamie faktycznie mieliśmy więcej czasu i pieniędzy na budowę państwa niż w Iraku.”
|
|
A U.S. commander tries to cover up anti-U.S. graffiti that says "We will kill every American soldier", in Tikrit on December 14 |
Po wyborach w USA atak na Falludżę
Terrill uważa, że wszelka ofensywa podjęta przez armię amerykańską przeciwko strefom wyzwolonym “mogłaby okazać się tak kontrowersyjna, że członkowie rządu irackiego czuliby się zmuszeni podać się do dymisji.” Tak więc, gdybyśmy ulegli pokusie rozwiązania wojskowego, zniszczyłoby ono resztkę legitymacji politycznej, jaka pozostaje. “Jeśli wyjedziemy, a tam nie wybuchnie wojna domowa, to będzie zwycięstwo.”
Na podstawie uzyskanych informacji, gen. Hoare uważa, że “zapadła decyzja” o ataku na Falludżę “po pierwszym wtorku listopada. To cyniczna strona sprawy – atak po wyborach. Wszystko na to wskazuje.”
Hoare porównuje wszelki taki planowany atak do starcia z powierzchni ziemi zbuntowanego miasta Hama przez syryjskiego dyktatora Hafiza al-Asada (2). “Falludżę można zmieść”, powiedział Hoare. “Wojska USA będą górą, straty będą wysokie, jeśli chodzi o złych chłopców, to skutki okażą się niepewne, ich kierownictwo ucieknie, a cywile znajdą się w pułapce. Nienawidzę wyrażenia: straty uboczne. A mówiło się o tańcach na ulicach, o drogowskazie dla demokracji.”
Gen. Odom zauważył, że napięcie w stosunkach między administracją Busha a wyższymi sferami wojskowymi w związku z Irakiem jest większe niż każde inne, które widział za poprzednich rządów, z Wietnamem włącznie. “Nigdy nie było tak źle między biurem sekretarza obrony a armią. W wojsku istnieje znacząca większość, która uważa, że doszło do katastrofy. Dwie strony, których interesy na tym zyskały, to Irańczycy i Al-Kaida. Ben Laden mógłby dość trafnie argumentować, że nasz wypad do Iraku był odpowiednikiem wyprawy Niemców na Stalingrad. Im bardziej się tam angażowali, tym bardziej sami skazywali się na klęskę. To tragiczne.”
1. Ani znani nam lewicowi Irakijczycy, którzy odwiedzili wyzwoloną Falludżę, ani Nir Rosen w siedmioodcinkowym reportażu pt. “Fallujah: Inside the Iraqi Resistance (Falludża: Iracki ruch oporu od wewnątrz)”, opublikowanym 15-24 lipca br. w “Asia Times Online”, nie potwierdzają, że w mieście rządzą radykalni islamiści. Jak widać, nawet ci wojskowi amerykańscy, którzy są bardzo krytycznie nastawieni do polityki Busha w Iraku, ulegają propagandowym stereotypom kreowanym przez usłużne wobec Busha i prowojenne media.
2. W lutym 1982 r., w syryjskim mieście Hama Stowarzyszenie Braci Muzułmanów wznieciło masowe powstanie zbrojne; powstańcy stoczyli zaciekłe walki z armią rządową. Reżim Hafiza al-Asada utopił je we krwi – zginęło od 5 do 12 (a być może nawet 20) tysięcy osób, w tym około tysiąca żołnierzy, i co najmniej jedna czwarta (według innych danych nawet połowa) miasta legła w gruzach (mówiło się wręcz, że “została starta z powierzchni ziemi”). Tłumieniem powstania i terrorem po jego stłumieniu kierował brat prezydenta, Rifaat al-Asad.
Przetłumaczył i przypisami opatrzył Zbigniew Marcin Kowalewski
redaktor pism
"Nowy Tygodnik Popularny",
"Walka Trwa" oraz półrocznika
"Rewolucja".