Setki powstańców zabitych, tysiące rannych w Bagdadzie w ubiegłym
tygodniu.
Bagdad (AP) 12 kwietnia 22h40
„W zeszłym
tygodniu wojska amerykańskie zabiły setki buntowników w walkach w Bagdadzie i
okolicach, ale pozostało jeszcze kompletnie zabezpieczyć miasto i jego żywotne
trasy dojazdowe od zachodu i południa” - powiedział w poniedziałek generał Mark
Hertling.
Były to najgwałtowniejsze walki w Bagdadzie od zeszłorocznego upadku Saddama Hussajna: z sunnitami na zachodzie i szyitami z Sadr City na wschodzie miasta.
„Muszę wam powiedzieć, że zabiliśmy kupę ludzi z bronią i granatnikami w tym tygodniu” – oświadczył generał, dowódca 1 Dywizji pancernej stacjonowanej w Niemczech – „i kiedy mówię, że kupę, mówię o setkach”.
Generał Mark Kimmit poinformował wcześniej, że siły amerykańskie zabiły od początku miesiąca - w całym kraju - siedmiuset powstańców.
Hertling, którego jednostki dzielą odpowiedzialność za Bagdad z 1 Dywizją
kawalerii powietrznej, nie wyjaśnił czy jego bilans należy dodać do bilansu
generała Kimmita czy też był już wliczony.
Według generała Hertlinga, walki były szczególnie gwałtowne w sobotę i niedzielę, ze średnią 42 starć dziennie.
Powiedział, że bitwa w Abu Ghairb, u zachodniego wejścia do miasta, trwała 72 godziny bez przerwy, „walki tam ciągle trwają” – dodał.
Według niego po stronie irackiej walczą głównie szyici Armii Mahdiego zwolenników Moktady al Sadra i Armia Mahometa sunnitów, w skład której wchodzą "byli żołnierze, członkowie partii Baas i służb specjalnych reżimu Hussajna, sunniccy ekstremiści religijni, bandy kryminalne i młodzi bezrobotni".
Generał przyznał, że powstańcom udało się przeciąć żywotne szlaki zaopatrzeniowe armii amerykańskiej poprzez zajęcie miast Iskandriyah, Mahmoudiya i Youssifiya na południe od stolicy Iraku. Generał zapowiedział rychłe „zabezpieczenie” tych miejscowości. Według niego „olbrzymia większość mieszkańców Bagdadu chce powrotu do normalności, stabilności i bezpieczeństwa, więc walki całego miasta nie obejmą”.
AP
nc/v487
(j.s.a)