George W. Bush: Neron XXI wieku

 

George W. Bush, który w przemówieniu podczas inauguracji swojej drugiej kadencji postawił się ponad prawem międzynarodowym i zapowiedział narzucenie niepodzielnego prawa siły, cofnął ludzkość o wiele dziesięcioleci wstecz. Przedmowa do wydania hiszpańskiego bestsellerowej biografii prezydenta Stanów Zjednoczonych.

 

Powrót Bestii

Thierry Meyssan

27 stycznia 2005

Pierwsza kadencja prezydenta George’a Busha stanowi przełom w historii Stanów Zjednoczonych, które powracając do planów imperialnych realizowanych od XIX wieku w Ameryce Łacińskiej i na Pacyfiku, pragną teraz niepodzielnie zdominować Ziemię. Stając się jedynym mega-mocarstwem poddały się szalonemu marzeniu podboju, którego chyba nic nie może zatrzymać oprócz nieuchronnej katastrofy, “Zmierzchu Bogów”, którym kończy się każda megalomania.




Można znaleźć tę ułudę w zamachach z 11 września 2001, które przypisano niewidzialnemu i wszechobecnemu wrogowi, światowemu spiskowi islamskiemu zwanemu Al Kaida. Żywi się ona strachem udrapowana w piękne pryncypia: Stany Zjednoczone toczą eschatologiczną bitwę przeciw “Osi zła”. Szerzą demokrację w Afganistanie i Iraku zrzucając tony bomb na ludność cywilną. Bronią wolności torturując dzieci w Bagram i Abu Ghraib. Promują sprawiedliwość wtrącając niewinnych do piekła Guantanamo.



To co zawładnęło Stanami Zjednoczonymi, jak każde ludzkie szaleństwo, nie wynika z jakiejś nagłej przyczyny, to wynik długiego okresu wylęgania choroby. Lud kolonistów wyzwolił się z despotyzmu, ponieważ król Jerzy III pobierał zbyt ciężkie podatki i wymagał poszanowania traktatów z Indianami. Stany Zjednoczone wybiły się na niepodległość by realizować własne plany religijne poza anglikańską zwierzchnością, plany gospodarcze poza brytyjskim fiskusem, i plany ekspansji poprzez zabór ziem i masakrę Indian.


W XIX wieku konkurowały z imperiami europejskimi, by w końcu, w czasie wojen opiumowych ukształtować swój własny model wyzysku. Po pierwszej wojnie światowej stały się pierwszym mocarstwem, ale, ze względu na Związek Radziecki, musiały jeszcze poczekać. Dziś mogą wypełnić swoje “oczywiste przeznaczenie”: rozwijają swoją gospodarkę niszcząc obce państwa w formie drapieżności skromnie nazwanej “globalizacją”; mogą bez mrugnięcia okiem masakrować wszelkie ludy niechrześcijańskie.



Planeta stała się ich terenem łowieckim od kiedy upadł ZSRR. 11 września 1990 roku George H. Bush* przedstawił Kongresowi swój projekt “Nowego Porządku światowego”, bez wahania przejmując nazistowską terminologię “Nowego Porządku europejskiego”. Nie znajdował w tym nic szokującego, on, który zawdzięcza fortunę zyskom swego własnego ojca Prescotta Busha, czerpanym z nazistowskiego przemysłu wojennego i nawet z obozu śmierci Auschwitz.



Ale, z powodu Pustynnej Burzy i dygresji, którą stanowił Clinton, Nowy Porządek musiał poczekać. Od 1998 Bushowie zajęli się destabilizacją Białego Domu. Wspólnie z Richardem Mellonem Scaife** zorganizowali “aferę” Lewinski by zmusić demokratycznych deputowanych do przejścia na stronę republikanów.


Opierając się na Kongresie i najwyższym dowództwie armii wznowili zbrojenia, spowodowali przegłosowanie ustawy o wyzwoleniu Iraku*** i narzucili wojnę w Kosowie. Korzystając z osłabienia Clintona ustanowili komisje do spraw terroryzmu międzynarodowego, pod przewodnictwem Paula Bremera III, i obrony kosmicznej, pod Donaldem Rumsfeldem.


Choć byli w opozycji mieli wszystko co trzeba do prowadzenia własnej polityki. Pokazali, że mieszkaniec Białego Domu jest tylko miłym demagogiem o ograniczonej władzy. Jeśli potrzebowali kogoś na tym stanowisku to raczej człowieka od społecznej komunikacji niż rządzenia. Taka kariera idealnie pasowała do George’a Juniora, rodzinnego nieudacznika. Tak jak aktor Ronald Reagan George miał odgrywać rolę przemawiającego do tłumów podczas gdy inni, w cieniu, mieli rządzić krajem. Jak aksamitna rękawiczka na stalowej pięści.


Trudno byłoby zrozumieć w jaki sposób taka miernota mogła zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych gdyby nie jej drobiazgowy portret napisany przez Jamesa Hatfielda. W wypadku George’a Jr wszystko co dla polityka powinno być kompromitacją przemienia się w atut. Synek tatusia mnożący bankructwa i znajomości w przemyśle naftowym, robiący interesy z rodziną Ben Ladenów. Niepoprawny kłamczuch, który został gubernatorem Teksasu na podstawie ekologicznego programu wyborczego i natychmiast pozwolił robić nafciarzom co chcą; to się bardzo potem przydało przy wciskaniu wojen w Afganistanie i Iraku. Alkoholik i kokainista idealnie wciela, pociągającego Amerykę, beztroskiego kowboja, który leje się w saloonie. Ale zawsze w końcu nadchodzi przebudzenie i kac.




Po sfałszowaniu wyborów prezydenckich w 2000 roku i zgodzie na dokonanie zamachów z 11 września 2001, tak jak inni pozwolili spalić Reichstag, George W. Bush wystrzelił z US Patriot Act. Amerykanie zostali pozbawieni wolności obywatelskich na cztery lata (do 2005). Muzułmanom urządził polowanie na czarownice jak za maccartyzmu, wprowadził spisy wszystkich praktykujących, przyjezdnych zmusił do regularnego stawiania się na policji.



Ogłosił krucjatę w Afganistanie. Rozpoczął wybijanie mudżahedinów zaangażowanych przez swego ojca, wiceprezydenta w czasach walki z Sowietami w Afganistanie. Nie dlatego, że mudżahedini obrócili się przeciwko ręce, która ich karmiła, ale dlatego, że nie da się używać jednocześnie regularnej armii i partyzantki. To była jego “noc długich noży”.



Bushowie rzucili się do rozdrapywania pól naftowych. Pola irackie po prostu skonfiskowali. Najpierw oddali kraj w zarządzanie prywatnemu przedsiębiorstwu zwanemu Władze Tymczasowe, którym kierował ich przyjaciel Paul Bremer, a potem zainstalowali tam groteskowy rząd. Wyrzucili prezydenta Jean-Bertranda Aristida jak tylko u wybrzeży Haiti odkryto ropę. Podjęli kilkakrotne próby zamachu stanu przeciwko prezydentowi Hugo Chavezowi, winnemu odzyskaniu kontroli nad Wenezuelską Kompanią Naftową. Po roznieceniu wojny w Sudanie zastanawiają się czy go nie podbić, by przejąć źródła ropy eksploatowane teraz przez Chińczyków. Afiszują apetyt na państwa Zatoki Perskiej i Morza Kaspijskiego.



Buszowie nadają nowy kształt Stanom Zjednoczonym. Szef dowództwa armii stał się czwartą osobą w państwie zamiast przewodniczącego Izby Reprezentantów. Zawody super-bowl zmieniły się w okazję do demonstrowania siły wojskowej jak igrzyska olimpijskie w 1936. Uformowano wojskowy rząd cieni, w każdej chwili gotowy do zastąpienia rządu cywilnego gdyby ten został zdziesiątkowany przez jakiś zamach.




Ustanowiono nowe dowództwo obejmujące wojska stacjonujące na terytorium USA oraz bronie nuklearne i kosmiczne środki przenoszenia; na jego czele stanął generał Ralph E. Eberhart****. To samo centrum dowodzenia prowadzi też nadzór populacji cywilnej, spisuje opinie polityczne obywateli, ich przekonania religijne i przynależność związkową. W miejscach publicznych pojawili się żołnierze w ekwipunku bojowym. Na wzór niemieckich nazistów, którzy woleli założyć obozy poza Rzeszą - w Polsce czy gdzie indziej, w ok. dwudziestu amerykańskich bazach wojskowych na różnych kontynentach zainstalowano penitencjarne centra tortur.




Ale ogłaszając zwycięstwo w Iraku, George W. Bush, w mundurze i na lotniskowcu, przekroczył Rubikon: wykreślił swoją cywilną funkcję prezydencką na rzecz naczelnego dowódcy połączonych armii i być może sam się ostatecznie skreślił. Bo kto mieczem wojuje od miecza ginie. Wojskowi, którzy przejęli władzę, mogą zmienić marionetkę, gdy wyda im się zużyta.



Póki co George Junior wysadza w powietrze prawo międzynarodowe. W przemówieniu inaugurującym drugą kadencję wzywa przywódców całego świata do poddaństwa i – by rozszerzać imperium - przyznaje sobie prawo do interwencji gdzie i kiedy zechce. Mistrz kłamstwa przywłaszcza słowa “wolność” i “demokracja” dla lepszego podporządkowania i dominacji. Szaleństwo trwa, znacząc powrót brechtowskiej Bestii.



Thierry Meyssan


(francuski politolog, pisarz i dziennikarz, przewodniczący Reseau Voltaire)

Tekst adpt. z “El Neron del Siglo XXI: George W. Bush presidente”***** Jamesa Hatfielda z przedmowami Jose Saramago, laureata literackiej nagrody Nobla i Thierry’ego Meyssana, Wyd. Timeli & Apostrofe, Madryt

tłum: Jerzy Szygiel

*wówczas prezydent Stanów Zjednoczonych, ojciec aktualnego prezydenta;

   
 
 
 
Richard Mellon Scaife - The money behind the Neo-con (American Facist) movement. The Mellon-Scaife family has been financing Big money republicans since the
1920's
 
Paul Wolfowitz - Professor War - responsible for planning raids and the right back-breaking wing phantasm
 
Richard Perle - Angst Profiteer & War Designer - a real little gold-digger
 
 
   

** Richard Mellon Scaife – finasista i naftowiec (Gulf Oil) ze skrajnej prawicy, przyjaciel rodziny Bushów, główny fundator Center for Security Policy (cel: “promocja pokoju na świecie poprzez wzmacnianie sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych Ameryki”), przez Hillary Clinton określony jako sponsor “skandalu Lewinski”;

*** ustawa Kongresu Iraq Liberation Act z 29 września 1998;

****Ralph E. Eberhart – awansowany po 11 września 2001: tego dnia był odpowiedzialny za bezpieczeństwo powietrzne Stanów Zjednoczonych

*****Książka ta – nieautoryzowana biografia aktualnego prezydenta - wyszła w Stanach pod tytułem “Fortunate Son, G. W. Bush and the Making of an American President” w 1999 roku, w wydawnictwie St Martin Press i od razu znalazła się na pierwszych stronach gazet (wybrana przez New York Times na bestseller roku).

Autor, James Hatfield, podczas śledztwa na temat dynastii Bushów korzystał z pomocy Karla Rove’a, dwukrotnego szefa kampanii wyborczych aktualnego prezydenta, który sądził, że będzie to kolejna “oficjalna” biografia. Książka, niezwykle skrupulatnie udokumentowana, napisana tonem spokojnym i faktograficznym, skupiona na osobowości George’a W. Busha, przedstawiła jednak przerażającą wizję amerykańskiego życia politycznego.

Tymczasem skandal został wywołany przez drugorzędną informację dotyczącą zatrzymania George’a za posiadanie kokainy w 1972 roku, gdyż według lokalnego prawa powinien był zostać pozbawiony prawa do kandydowania na gubernatora Teksasu i prezydenta Stanów Zjednoczonych. Fakt, że George, był dyrektorem teksańskiego przedsiębiorstwa Arbusto (później nazwa zmieniona na Harken Energy), które należało do Salema ben Ladena, starszego brata Osamy przeszedł wówczas niezauważony.

Ale nie przez rodzinę Bushów. Zaczęła ona szeroką kampanię dyskredytacji autora. Uzyskała u wydawcy wycofanie ze sprzedaży i zniszczenie stu tysięcy egzemplarzy książki. Hatfield wydał ją więc u marginalnego wydawcy Soft Skull Press. Karl Rove i Clay Johnson III (wówczas już osobisty asystent prezydenta) podali go do sądu o zniesławienie i uzyskali ponowne wycofanie książki ze sprzedaży. W końcu jednak zezwolono na dystrybucję.

Wobec tej porażki Rove i Johnson przy świadku zagrozili Hatfieldowi śmiercią, jeśli zechce wydawać swoją pracę. Niedługo potem James Hatfield został znaleziony martwy w pokoju motelowym. Według policji było to samobójstwo (przedawkowanie narkotyków), według rodziny morderstwo. W Europie książka wyszła najpierw w Szwajcarii ( “Le cartel Bush” z przedmową prof. Jeana Zieglera), potem we Francji i teraz w Hiszpanii.

(j.s)


Bush Accuser Dies Of Drug Overdose James Howard Hatfield, 43, Author Of "Fortunate Son: George W. Bush and the Making of an American President" Found Dead In A Hotel Room On Wednesday July 18, 2001 Was This A Payback Murder For His Writing Fortunate Son, Or Did He Really Commit Suicide By Overdosing On Prescription Drugs?


'Toward a New World Order' A transcript of former President George Herbert Walker Bush's address to a joint session of Congress and the nation





http://www.irak.pl