Avnery: Antysemityzm w Internecie.

Uri Avnery

październik 2004

Po paru dziesięcioleciach wracają Mędrcy Syjonu

Sieć Internetu jest pełna antysemickich treści, które stary falsyfikat adoptują do współczesności. Ale same slogany się nie zmieniły.

Mniej więcej sto lat temu carska tajna policja sfabrykowała dokument pod nazwą “Protokoły Mędrców Syjonu”. “Autorzy” nie byli szczególnie kreatywni: posłużyli się kilkudziesięcioletnią francuską satyrą na światowe ambicje Napoleona III, tylko cesarza zastąpili żydowskimi rabinami. Według tego dokumentu Żydzi spiskują, by zawładnąć światem, a macki ich konspiracji sięgają wszędzie.

Już w tamtych czasach ten scenariusz był kompletną bzdurą. W Rosji, która posiadała wtedy wielką część Polski, Żydzi nie mieli żadnych wpływów. W niemieckiej Rzeszy Żydzi rzeczywiście dominowali w takich dziedzinach jak bankowość, handel i prasa, ale byli oddaleni od prawdziwych centrów władzy. Keiser nie dopuszczał ich do awansów oficerskich ani do najwyższych szczebli administracji. Żydzi, jeśli byli doskonali w naukach ścisłych, mogli dostąpić kariery uniwersyteckiej.

W Stanach Zjednoczonych niektórzy Żydzi bogacili się, ale nie mogli wejść do wyższych warstw gospodarczych i społecznych.

Trwałość legendy o żydowskim spisku przydała się w czasach masowego antysemityzmu nazistów i później zniszczenia europejskich Żydów. Amerykańscy i brytyjscy Żydzi nie mogli (i prawdę powiedziawszy nie bardzo próbowali) wywrzeć nacisku na swoje rządy, aby ratować swoich braci. Oba rządy nie chciały dawać argumentów hitlerowskiej propagandzie, według której Roosevelt i Churchill to marionetki światowego judaizmu.

Ostatnio, po kilkudziesięcioletniej przerwie, oglądamy powrót Mędrców Syjonu. Sieć Internetu jest pełna treści antysemickich, które stary falsyfikat adoptują do współczesności. Tylko haniebne slogany nie zmieniły się ani trochę.

Myślenie antysemitów jest teraz dużo łatwiejsze. Od czasu “odkrycia” Protokołów wiele się na świecie zmieniło. Co prawda Zagłada wykorzeniła europejskich Żydów, ale zaraz potem powstał Izrael, państwo, które definiuje się jako żydowskie. I - co ważniejsze – Żydzi osiągnęli w Stanach Zjednoczonych pozycję porównywalną tylko do żydowskiego Złotego Wieku w muzułmańskiej Hiszpanii.

Kłamstwa Protokołów w pewien sposób się zrealizowały. Antysemici mówią dziś “Ameryka kontroluje świat, natomiast Żydzi rządzą Ameryką”.

Wskazują na dowód wojnę w Iraku. Powszechnie wiadomo, że grupa “neokonserwatystów”, złożona niemal wyłącznie z Żydów i zajmująca ważną pozycję w Waszyngtonie, pchała do wojny w Iraku. Kilka lat wcześniej członkowie tej grupy byli doradcami ówczesnego premiera Izraela Beniamina Netanyahu.

Zdaniem antysemitów Żydzi za pomocą kłamliwych argumentów wcisnęli Stanom wojnę, której celem była eliminacja najniebezpieczniejszego, regionalnego wroga Izraela. Teraz spiskują przeciwko dwóm ostatnim wrogom Izraela Syrii i Iranowi.

Pod tym względem, ale tylko pod tym, te zarzuty mogą być prawdziwe. Neokonserwatyści wierzą oczywiście we wspólnotę interesów Izraela i Stanów Zjednoczonych i pchają do wojny. Ale nawet tysiąc neokonserwatystów jak Wolfowitz i Perle nie mógłby odnieść takiego sukcesu bez wpływów innej waszyngtońskiej grupy, dużo silniejszej i dużo mniej widocznej, nafciarzy.

Rodziny Busha i wiceprezydenta Cheneya reprezentują interesy tej grupy. Za nimi olbrzymia władza koncernów naftowych, w których Żydzi nie odgrywają praktycznie żadnej roli. Ich celem było nie tylko zdobycie olbrzymich rezerw naftowych Iraku, ale również instalacja bazy militarnej i politycznej pomiędzy wielkimi złożami ropy w basenie Morza Kaspijskiego na północy a Zatoką Perską na południu. Uważają, że to konieczne do zabezpieczenia dominacji amerykańskiej w świecie kończących się źródeł ropy.

Neokonserwatyści dostarczają tylko ideologicznego kostiumu i uzasadnień moralnych. Można by niemal powiedzieć, że to tradycyjne zajęcie wyznaczone Żydom.

Antysemitom bardzo łatwo dostarczyć listę żydowskich nazwisk w administracji amerykańskiej. Jak w czasach niemieckiej Republiki Weimarskiej, po pierwszej wojnie światowej, amerykańscy Żydzi dominują w administracji, gospodarce, mediach, sprawiedliwości, medycynie i naukach ścisłych. Lobby syjonistyczne chwali się głośno (być może zbyt głośno), że może doprowadzić do dymisji każdego senatora czy deputowanego, który krytykuje Izrael. I szeroko dowiodło, że to prawda. Ktoś powiedział kiedyś, że gdyby AIPAC (żydowskie lobby proizraelskie) wymagało głosowania nad obaleniem Dziesięciorga Przykazań 80 senatorów i 400 deputowanych głosowałoby za.

Za kadencji Clintona prawie cała ekipa, która zajmowała się konfliktem izraelsko-palestyńskim składała się z Żydów. Rozmowy z politykami izraelskimi mogły się toczyć w jidysz. Po dojściu Busha do władzy nastąpiła zasadnicza zmiana: Żydzi liberalni zostali zastąpieni przez Żydów konserwatywnych. I dzisiaj prawie wszyscy, którzy w administracji amerykańskiej zajmują się Bliskim Wschodem, są Żydami.

Publikacje antysemickie podkreślają te fakty – same w sobie prawdziwe – żeby udowodnić, że Żydzi kontrolują świat. A rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

To prawda, że żydowskie lobby jest ważne i silne, ale są inne, silniejsze. Można wymienić amerykańskie stowarzyszenie broni palnej, lobby lekarzy, adwokatów biznesmenów czy innych, albo w polityce jeszcze silniejsze lobby chrześcijan protestanckich, bezwarunkowych zwolenników Izraela. To zresztą protestanci z Ameryki i Wielkiej Brytanii wymyślili współczesny syjonizm, jeszcze zanim zaczął go wyznawać Teodor Herzl.

Amerykańska społeczność żydowska jest dumna ze swoich wielkich wpływów. To zrozumiałe – jeszcze dwa pokolenia wcześniej Żydów nie przyjmowano do ważniejszych instytucji (co było powodem okrzyku jednego z braci Marx: “Nie mam ochoty należeć do żadnego klubu, który przyjmie mnie na członka!”). Ich zadziwiający wpływ bierze się z pracy, talentu organizacyjnego i łatwości dawania pieniędzy.

Ale każdy, kto zna żydowską historię wie, że, jak mówi przysłowie, to było zbyt piękne… po Złotym Wieku wszyscy Żydzi zostali wygnani z Hiszpanii. Po ich błyskotliwym sukcesie w Niemczech do władzy doszli naziści. Dziś w Stanach antysemici stanowią grupę marginalną, hałaśliwą i pogardzaną, ale lepiej nie lekceważyć zagrożenia z tej strony.

Co by się na przykład zdarzyło gdyby Amerykanie zaczęli zastanawiać się nad korzeniami terroryzmu i islamskiego fanatyzmu? Pewnie nie zabraknie takich, którzy powiedzą, że Ameryka rzuciła się w wojnę z muzułmanami tylko z powodu Izraela.

I gdyby Ameryka przechodziła szczególnie silny kryzys gospodarczy, czy nikt nie wskaże żydowskich nazwisk – jak szefa Banku Rezerw Federalnych?

Nie można lekceważyć takich niebezpieczeństw, choć na razie to tylko czarne punkty na horyzoncie. Ale radziłbym żydowskim instytucjom w Stanach Zjednoczonych pewną powściągliwość. Upicie się władzą prowadzi do niebezpiecznych ekscesów. To się odnosi również do rządu izraelskiego.

Uri Avnery

październik 2004

www.gush-shalom.org

tłum: j.s.a