Amerykanie
tracą kontrolę nad głównymi arteriami Iraku.
Bagdad, 21
kwietnia 2004
korespondencja Didier Francois
[Hurtownicy w Bagdadzie klną Amerykanów za odcięcie głównych szlaków komunikacyjnych miasta. Amerykanie zamykają drogi, nad którymi tracą kontrolę, na innych zarządzili dziwaczne roboty drogowe polegające na niszczeniu barierek bezpieczeństwa.]
ZAGADKOWY KOMUNIKAT.
„Autostrady są zamknięte do odwołania. Głównym powodem zamknięcia jest dbałość o bezpieczeństwo podróżnych. Niektóre części dróg są uszkodzone i zbyt niebezpieczne dla ruchu cywilnego.” – przysięgała armia amerykańska w zagadkowym komunikacie ogłoszonym w piątek. Wojskowi zapraszają podróżnych „do wybrania dróg alternatywnych” podczas gdy „jednostki inżynieryjne zajmą się naprawieniem jezdni”. Żałosna wymówka ta nagła dbałość o stan jezdni, nadszarpnięty zresztą gąsienicami czołgów. Zaplanowanie robót, jakieś rozłożenie ich w czasie zapobiegłoby kompletnej blokadzie głównych szlaków kraju.
Prawdziwy powód pośpiechu amerykańskich strategów umieszczony jest nieco niżej: „Dla waszego bezpieczeństwa należy przestrzegać zakazu wjazdu i nie jechać odcinkami autostrad z zakazem ruchu” – ciagnie komunikat – „drogi te stały się celem sił wrogich koalicji. Poruszający się po nich cywile mogą być wzięci za wrogów i zabici.”
Zasadzki na konwoje zaopatrzenia mnożą się od przedmieść Bagdadu po miejscowości oddalone o setki kilometrów od stolicy. W Faludży piechota morska, która otaczała miasto znalazła się w zasadzce kiedy do powstania dołączyły okoliczne osady położone wzdłuż autostrady. Zwęglone wraki pojazdów na poboczach świadczą o rozmiarze ataków.
Ten sam spektakl zniszczonych ciężarówek na autostradzie z lotniska. To uderzenie w ośrodek nerwowy amerykańskiego korpusu ekspedycyjnego. Na południu liczne konwoje wpadły w ręce oddziałów szyickich, wiernych Moktadzie al-Sadrowi. Dzienny bilans koalicji mówi o atakach we wszystkich częściach kraju.
MINY PRZECIWCZOŁGOWE
Naczelne dowództwo zaprzecza plotkom jakoby niektóre jednostki są odcięte od ponad tygodnia. Jednocześnie wielu oficerów wprowadziło racjonowanie żywności, żeby nie narazić się na niespodzianki. Oddziały inżynieryjne rozpoczęły odbudowę od wyrywania, na odcinkach do kilkudziesięciu kilometrów, wszystkich barier bezpieczeństwa zachodniej autostrady. Chodzi o sześciopasmową trasę, która prowadzi do Jordanii poprzez słynny „sunnicki trójkąt”, bastion radykalnego ruchu oporu przeciw okupacji amerykańskiej. Według wojska słupki bariery służą przede wszystkim do ukrywania min przeciwczołgowych.
„Konwoje zaopatrzenia wojska stały się jednym z najważniejszych celów wrogich sił” – przyznaje jeden z wysokich funkcjonariuszy koalicji – „zamykając drogi mamy nadzieję ograniczyć liczbę zasadzek i lepiej kontrolować teren”.
„Cele i miejsca wybieramy pieczołowicie i po cichu. Długo obserwujemy ich trasy, kierunki transportów, patrole, loty śmigłowców.” – opowiada Issam, dawny oficer wywiadu, mieszkaniec sunnickiego osiedla położonego blisko lotniska. Mieszka tam wielu irackich żołnierzy skazanych na bezrobocie po rozwiązaniu wojska. „Nie atakujemy konwojów granatnikami. To zbyt niebezpieczne. Używamy min na pilota, nigdy z zegarem, bo nigdy nie wiadomo kiedy dokładnie przejadą. To działa jak pilot do samochodu, fala radiowa określonej częstotliwości, zasięg 200-300 metrów.
Moją pierwszą operację przygotowałem w miesiąc po wejściu Amerykanów do Bagdadu. Rzuciłem z mostu granat na Humera, opancerzonego dżipa. Przedtem widziałem go codziennie, w tym samym miejscu. Słyszałem, że w innych regionach Iraku ludzie zaczęli atakować Amerykanów. Chciałem do nich dołączyć. A potem, pomału, zaczęliśmy ze znajomymi przygotowywać poważniejsze operacje. Teraz wszyscy to wytrenowani specjaliści. Zawsze trafiają w cel, nawet ruchomy .”
Didier
Francois
liberation.fr
21/04/2004
tłum:
j.s.a