Zawahri tape calls for strike against US and its
allies
Al-Jazeera, Qatar - Oct 1,
2004
"We should not wait until US, British,
French, Jewish, South Korean, Hungarian or Polish forces enter Egypt, the
Arabian Peninsula, Yemen and Algeria before we ...
US soldiers kill Iraqis in Ramadi
clashes Al-Jazeera, Qatar - 2 hours
ago ... Meanwhile, an armed group
said it had seized a Polish woman working for US forces in Iraq and
demanded that Poland withdraw its forces from the country to ...
|
Jakie mogą być dalsze losy porwanej Polski?
(Notabene: proszę zwrócić uwagę na freudowski lapsus Gazety Wojennej Michnika... losy porwanej Polski... )
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34216,2361827.html
Bartosz Węglarczyk 28-10-2004, ostatnia aktualizacja 28-10-2004 19:22
Porwana w Iraku Polka ma duże szanse wyjść z opresji cało. Także dzięki temu, że wpadła w ręce nie najbardziej radykalnego odłamu terrorystów.
Scenariusz wydarzeń jest oczywisty - służby specjalne USA, Polski i Iraku będą próbowały porozumieć się z porywaczami. Ludzie, którzy znają irackie realia, twierdzą, że taka próba nie jest bez szans.
Wszystko dzięki temu, że Polka wpadła w ręce organizacji niepowiązanej z najbardziej radykalnymi grupami szyickimi czy al Kaidą. Została porwana przez Brygady Salafickie Abu Bakra al Siddika - mało znaną sunnicką grupę działającą w północnym i zachodnim Iraku.
Największą dotąd akcją Brygad było porwanie dziesięciu tureckich kierowców pracujących w Iraku dla turecko-amerykańskiego koncernu budowlanego Vinsan. Cała dziesiątka została zwolniona, wiadomo że nie byli ani bici, ani poniewierani.
Brygady domagają się wycofania z Iraku wojsk USA i wyjazdu wszystkich cudzoziemców. Według informacji przekazanych członkom Kongresu USA przez amerykańskie służby specjalne grupa ta została założona na początku tego roku przez grupę byłych oficerów armii Saddama Husajna oraz byłych oficerów irackiej bezpieki. Do tej pory nie zabiła ani jednego znajdującego się w jej rękach zakładnika.
Bez względu na oficjalne wypowiedzi przedstawicieli rządów USA i Polski nasi informatorzy są przekonani, że wywiady tych krajów będą szukały kontaktu z porywaczami. - Takie rozmowy prowadzi się, jeśli w ogóle są możliwe, zawsze - powiedział nam człowiek, który w tej chwili w Bagdadzie zajmuje się m.in. chronieniem pracujących tam Amerykanów.
- Porywaczy można przestraszyć, grożąc im poważnymi konsekwencjami - twierdzi nasz informator. - W przypadku grupy Abu Musaba Zarkawiego [radykalnego terrorysty powiązanego z al Kaidą, który osobiście morduje zakładników] takie groźby nie mają oczywiście sensu, ale członkowie Brygad Salafickich mają w Iraku rodziny, mają swoje życie. Mają więc co stracić.
Porywacze mogą sami uwolnić Polkę, jeśli ta ich do tego przekona. Takie przypadki już się zdarzały - terroryści z mniej radykalnych grup, tych niezwiązanych z al Kaidą, kilka razy w przeszłości wypuszczali zakładników, co do których mieli pewność, że ich przetrzymywanie nie pomoże im w wypełnieniu ich celów.
O wycofaniu polskich wojsk z Iraku - czyli wypełnieniu żądań terrorystów - nie ma oczywiście mowy. Spełnienie jakiegokolwiek żądania powoduje jedynie eskalację działań terrorystycznych i zachęca kolejnych kandydatów na porywaczy.
Ale zarówno Amerykanie, jak i Irakijczycy oraz Polacy mogą w jak największej tajemnicy np. wypłacić porywaczom niewielki okup. Tak stało się w przypadku dwóch porwanych w Iraku Włoszek - włoski rząd zapłacił prawdopodobnie blisko pół miliona dolarów, choć do dziś Rzym tego nie potwierdza.
Podobnie jak stało się to po porwaniu pracownika Wrocławskiej Jedynki Jerzego Kosa, tak i teraz oficerowie Agencji Wywiadu i Wojskowych Służb Informacyjnych pracujący w Iraku będą szukać terrorystów. Porywaczy Kosa udało się - dzięki podsłuchom i lokalnym informatorom wywiadów RP i USA - odnaleźć, a zakładnicy zostali odbici. Takie rozwiązanie jest z pewnością najlepsze, choć szanse na to są dziś oczywiście trudne do przewidzenia.
Polka porwana: nowe szczegóły (28-10-04, 12:39)
Kim są porywacze Polki
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34216,2360930.html
IAR 28-10-2004, ostatnia aktualizacja 28-10-2004 15:54
Irackie ugrupowanie terrorystyczne, które - według telewizji Al-Dżazira - porwało w Iraku Polkę nosi nazwę "Salafickie Brygady Abu Bakra as-Siddika". Jest to działająca samodzielnie grupa sunnickich terrorystów, którzy już wcześniej uprowadzali w Iraku obcokrajowców.
"Salafickie Brygady Abu Bakra as-Siddika" porwały w przeszłości - między innymi - 10 tureckich kierowców ciężarówek zaopatrujących amerykańskie wojska w Iraku. Zwolniono ich 10 października.
Ugrupowanie specjalizuje się ponadto w porwaniach osób o podwójnym obywatelstwie. Jeden z wcześniej uprowadzonych - Irakijczyk Ijad Anwar Wali posiadający obywatelstwo włoskie - został stracony w Iraku. Ci sami terroryści porwali też Irakijczyka legitymującego się paszportem tureckim, który później został uwolniony.
W maju tego roku, Brygady Abu Bakra as-Siddika porwały dwie Indonezyjki, które przekazano następnie do ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
21 października tego roku, Salafickie Brygady Abu Bakra as-Siddika, wraz z czteremi innymi grupami terrorystycznymi w Iraku, podpisało opublikowane w internecie oświadczenie grożące porwaniami kobiet, które nie noszą muzułmańskiego nakrycia głowy.
PAP, JP /2004-10-28 17:42:00
Porwana w Iraku Polka w 1994 roku została zwolniona dyscyplinarnie z pracy w ambasadzie polskiej w Iraku, w związku z podejrzeniami o branie łapówek, a także o współpracę z miejscowymi służbami specjalnymi.
Powiedział o tym w Radiu Zet b. pracownik ambasady i b. szef porwanej Leszek Adamiec.
"Ta informacja jest jeszcze przez nas niepotwierdzona" - powiedziała PAP Justyna Lewańska z biura rzecznika prasowego MSZ, pytana o wypowiedź Adamca.
W czwartek bliżej nieznane radykalne ugrupowanie irackie poinformowało o uprowadzeniu Polki. Nagranie wideo z wypowiedzią porwanej wyemitowała katarska telewizja Al-Dżazira. Porywacze żądali wycofania wojsk polskich z Iraku.
Według Adamca, obecnie kobieta ma około 60 lat.
"Na początku lat 90. pracowała w naszej ambasadzie jako pracownik miejscowy, tłumacz, przyjmowała aplikacje wizowe od Irakijczyków. W 1994 roku została zwolniona dyscyplinarnie przez ambasadora. Powodów było wiele. Podejrzewana była o branie łapówek za aplikacje wizowe, ale rzeczywisty powód mógł być również inny. Podejrzana była o współpracę z miejscowymi służbami specjalnymi " - powiedział Adamiec.
PAP, jkl /2004-10-28 16:58:00
Jeden z terrorystów, który na filmie wyemitowanym przez telewizję Al-Dżazira czyta oświadczenie, stojąc obok porwanej Polki, nie jest rodowitym Irakijczykiem - zapewnia jeden z irackich tłumaczy pracujących dla wielonarodowej dywizji Centrum-Południe.
"To nie jest akcent Irakijczyka" - powiedział tłumacz, proszący o nieujawnianie nazwiska, po obejrzeniu wraz z dziennikarzem PAP w obozie Babilon nagrania Al-Dżaziry, na którym pokazano porwaną Polkę z dwoma zamaskowanymi i uzbrojonymi terrorystami.
Według tłumacza, który jest rodowitym Irakijczykiem, akcent terrorysty może wskazywać, że nie pochodzi on w ogóle z żadnego z państw regionu Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej.
Katarska stacja Al-Dżazira nadała nagranie wideo pokazujące siwowłosą starszą kobietę, która siedzi przed dwoma terrorystami. Jeden z nich mierzy w jej głowę z pistoletu. W tle widać czarny sztandar z nazwą grupy: Brygady Salafickie Abu Bakra As-Siddika.
Kobieta coś mówiła, ale jej głosu nie było słychać. Jednak według Al-Dżaziry, wezwała ona, by polscy żołnierze opuścili Irak. Zaapelowała też do władz amerykańskich i irackich o uwolnienie wszystkich kobiet z więzienia Abu Ghraib.
IAR/PAP/TVN 24, jkl /2004-10-28 15:24:00
Polski rząd nie będzie negocjować z terrorystami, którzy porwali w Iraku Polkę - poinformowali przedstawiciele polskiego rządu.
Według Al-Dżaziry, kobieta wezwała polskich żołnierzy, aby opuścili Irak. Zaapelowała też do władz amerykańskich i irackich o uwolnienie wszystkich kobiet z więzienia Abu Ghraib.
Kwaśniewski poinformował, że jego służby podjęły niezbędne działania w tej sprawie. Jak dodał, prosił, aby skontaktowały się z prezydentem Iraku.
"Żeby po pierwsze znał sprawę, a po drugie - aby wykorzystać jego możliwości i pomóc naszej rodaczce" - podkreślił.
Na pytanie, czy Polska - zgodnie żądaniami terrorystów - wycofa się z Iraku prezydent odparł: "Nie wycofamy się z Iraku i to jest jasna odpowiedź, którą deklarujemy od wielu miesięcy".
"Zredukujemy nasz kontyngent od pierwszego stycznia przyszłego roku i po wyborach irackich będziemy rozmawiali z nowymi władzami irackimi o zakresie udziału sił międzynarodowych - w tym Polski - w Iraku" - podkreślił prezydent.
Jego zdaniem, "dziś wycofanie się z Iraku, to byłoby przyjęcie dyktatu terrorystów".
Dziennikarze pytali prezydenta jak będzie się czuł, jeśli Polka zginie. Kwaśniewski odparł, że czuje się źle od kiedy pochował pierwszego zabitego polskiego żołnierza majora Hieronima Kupczyka.
"Wiem jaką cenę płacą Polacy, jakie dramaty są w poszczególnych domach, jaki niepokój czują ci, którzy wysłali swoje dzieci i współmałżonków do Iraku. Z drugiej strony nie ma innej odpowiedzi na terroryzm niż walka z nim. Inaczej wszyscy będziemy zagrożeni" - oświadczył.
"Brak aktywności, milczenie, nie jest odpowiedzią dla terrorystów. Odpowiedzią dla terrorystów jest solidarne działanie. Mam nadzieję, że świat będzie bardziej solidarny w tej walce" - dodał Kwaśniewski.
Jak zaznaczył, musimy być psychicznie i politycznie silni, by nie przestraszyć się i zrealizować scenariusz, co do którego wszyscy są zgodni: doprowadzić do styczniowych wyborów w Iraku.
W ocenie prezydenta, każdy atak i porwanie ma na celu odsunięcie terminu wyborów, a to - jak dodał - oznaczałoby porażkę.
Nie ma mowy o negocjacjach z terrorystami na temat wycofania wojsk czy jakikolwiek inny - oświadczył premier Marek Belka na specjalnie zwołanej w czwartek konferencji prasowej w związku z porwaniem Polki przez radykalne ugrupowanie irackie, które zażądało m.in. wycofania wojsk polskich z Iraku.
Premier poinformował także, że ustalono tożsamość porwanej. Nie podał jednak jej imienia i nazwiska. Jak podkreślił minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz - ze względu na dobro tej osoby.
Według ministra, porwana od kilkudziesięciu lat mieszka w Iraku, wyszła za mąż za Irakijczyka. Na początku lat 90. przez około rok pracowała w ambasadzie polskiej w Bagdadzie; od tamtego czasu nie miała związku z przedstawicielstwem, dlatego nie była znana obecnym pracownikom polskiej ambasady.
Premier powiedział, że nie ma mowy o negocjowaniu sprawy wycofania wojsk polskich z Iraku, czy jakikolwiek inny temat.
Zaznaczył, że wciąż zbierane są informacje dotyczące okoliczności w jakich porwano Polkę.
"To nas może naprowadzić na sprawców i ułatwić dalsze działania" - dodał.
Podkreślił też, że polski rząd jest w kontakcie z ambasadą polską w Bagdadzie oraz z władzami irackimi. Poinformował, że prace, w których uczestniczy Agencja Wywiadu, Wojskowe Służby Informacyjne i Ministerstwo Obrony, koordynuje MSZ.
"Najistotniejsze jest to, by ustalić jak najwięcej szczegółów dotyczących okoliczności tego nieszczęśliwego wydarzenia" - powiedział Belka.
Cimoszewicz podał, że porwana Polka mieszkała w Bagdadzie, nie pracowała dla żadnych polskich instytucji, ani dla polskiej misji wojskowej.
"Nawiązujemy kontakt z jej iracką i polską rodziną. Ważny jest kontakt z jej mężem, ponieważ od informacji, jakie możemy od niego uzyskać może zależeć sposób dalszego postępowania w tej sprawie i być może będzie to miało wpływ na zidentyfikowanie porywaczy" - mówił minister.
Powiedział też, że dotychczas nie potwierdzono, że porwana w Iraku Polka pracowała dla instytucji amerykańskich w Bagdadzie.
"Nie możemy potwierdzić informacji, że Polka pracowała dla instytucji amerykańskich - zaznaczył Cimoszewicz. - Jesteśmy w kontakcie z ambasadą amerykańską w Bagdadzie, ale nie otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi zwrotnej na nasze pytania".
Cimoszewicz polecił, by polska ambasada w Iraku natychmiast skontaktowała się z Polkami, które wyszły za Irakijczyków i z którymi taki kontakt jest możliwy i namawiała je do opuszczenia Iraku. Jak podkreślił, chce on, by nasza ambasada prowadziła rozmowy z Polkami na temat poczucia ich bezpieczeństwa "z wyraźną sugestią, by zechciały opuścić Irak, w czym polskie władze udzieliłyby pomocy".
"Nie jesteśmy bowiem w innym przypadku w pełni zagwarantować tym osobom bezpieczeństwa - dodał.
Ewakuacja ich byłaby najlepszym rozwiązaniem" - ocenił.
Zapowiedział też, że Polska będzie podejmowała takie działania, które "będą stwarzały największe prawdopodobieństwo skuteczności".
"Polski rząd nie jest od spełniania żądań terrorystów" - powiedział w rozmowie z TVN24 minister obrony narodowej Jerzy Szmajdziński.
"Zostaną uruchomione wszystkie środki, dzięki którym będziemy mogli pomóc i uwolnić osobę porwaną" - dodał.
"Podjęliśmy również czynności, które pozwolą przybliżyć tę organizację, miejsce jej operowania. Zostały uruchomione wszystkie instrumenty, którymi dysponujemy na terenie Iraku, aby sprawa znalazła jak najszybsze rozwiązanie" - powiedział szef resortu obrony.
Rząd nie będzie prowadził negocjacji z porywaczami Polki w Iraku - powiedział szef MSWiA Ryszard Kalisz.
Według Al-Dżaziry, porywacze z nieznanego dotąd ugrupowania Brygady Fundamentalistów Abu Bakr al-Siddik żądają wycofania polskich wojsk z Iraku oraz uwolnienia z irackich więzień wszystkich kobiet.
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34216,2360903.htmlPorwano
Polkę w Iraku

PAP, IAR
28-10-2004, ostatnia aktualizacja 28-10-2004
15:48Irackie Ministerstwo
Spraw Wewnętrznych potwierdziło, że w Bagdadzie została porwana Polka ma na
imię, od 30 lat mieszka w Iraku i ma obywatelstwo irackie.Porywacze żądają
wycofania wojsk polskich z Iraku. Polski rząd jest nieugięty: - Nie spełniamy
żądań porywaczy - mówią ministrowieMinisterstwo
poinformowało, że kobieta została prawdopodobnie porwana wieczorem ze swojego
domu w Bagdadzie. Porwana ma na imię Teresa i od 30 lat mieszka w Iraku. Jej
mężem jest Arab, obecnie prawdopodobnie przebywający w Polsce. jak dowiedział
się korespondent PR SA w Iraku, kobieta kilkanaście lat temu pracowała w
polskiej ambasadzie w Bagdadzie. Przez ostatni rok zatrudniona była w jednej z
amerykańskich firm zaopatrujących wojska koalicyjne. Jest to 9. porwana w Iraku
kobieta, 7 z nich zostało zwolnionych, 1 nadal pozostaje w rękach
terrorystów.
Dziennikarz telewizji al Dżazira, która pierwsza
poinformował o porwaniu Polki, przeczytał telefonicznie dziennikarzowi PAP jej
nazwisko. Brzmi fonetycznie: "abusz aladesd", co może być nazwiskiem arabskim.
Telewizja al Dżazira poinformowała PAP również, że w nagraniu wideo kobieta
mówiła najpierw po arabsku, a następnie - po polsku. Innych informacji telewizja
nie ma.
Porywacze żądają wycofania wojsk polskich z Iraku i uwolnienia
kobiet z irackich więzień. Przedstawiciele polskich władz zapowiedzieli, że rząd
nie będzie negocjować z porywaczami. Działa już rządowy sztab
kryzysowy.
Al Dżazira informuje, że żądania wycofania polskich wojsk z
Iraku i uwolnienia kobiet z więzień przedstawiła sama zakładniczka. Nie słychać
jednak tego w wyemitowanym nagraniu. Na zdjęciach widać mówiącą kobietę, ale
wiadomości czyta telewizyjny spiker. Za zakładniczką stoją dwaj zamaskowani
mężczyźni z wycelowaną w nią bronią.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski
powiedział, że Polska nie wycofa swoich wojsk z Iraku. "Dzisiaj wycofanie się z
Iraku byłoby przyjęciem dyktatu terrorystów" - powiedział
prezydent.
Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz
powiedział dziennikarzom, że rząd wyklucza wszelkie negocjacje z terrorystami w
sprawie porwanej Polki. - Z góry mogę wykluczyć wdanie się w negocjacje z
terrorystami zwłaszcza na tle takich żądań, jakie zostały zakomunikowane za
pośrednictwem telewizji arabskiej - powiedział minister. Dodał, że po
rozpoznaniu okoliczności wydarzenia, po zidentyfikowaniu osoby porwanej, rząd
zastosuje "wszystkie dostępne środki".
Również minister obrony Jerzy
Szmajdziński podkreślił, że polski rząd nie zajmuje się spełnianiem żądań
porywaczy. Dodał, że zostaną uruchomione wszystkie środki, "dzięki którym
będziemy mogli pomóc i uwolnić osobę porwaną".
Szef Wojskowych Służb
Informacyjnych gen. Marek Dukaczewski powiedział PAP, że jest już pewne, iż
porwana w Iraku kobieta nie jest z polskiego kontyngentu.
Polskie służby
oficjalne i wywiadowcze sprawdzają, kim jest porwana kobieta. - Nie ma na razie
informacji, by jakiejkolwiek Polce służącej w Wielonarodowej Dywizji
Centrum-Południe stało się coś złego - powiedział rzecznik dywizji ppłk Artur
Domański. Służące w dywizji Polki - lekarki, pielęgniarki, tłumaczki - są
młodsze niż widoczna na zdjęciach kobieta.
Sekretarz generalny irackiego
Ministerstwa Obrony Bruska Shawies zapowiedział pomoc w poszukiwaniach porwanej
w czwartek w Iraku Polki. - Nie ma negocjacji z terrorystami, nigdy nie będziemy
z nimi negocjować, ale spróbujemy naszych metod. Mam nadzieję, że się powiodą -
powiedział dziennikarzom przebywający w Warszawie Shawies.
Do
dziennikarzy w Obozie Babilon docierały wcześniej nieoficjalne informacje od
wojska, że terroryści mają zamiar uprowadzić jakiegoś Polaka.
W Iraku
porwano dotychczas osiem cudzoziemek. Siedem z tych kobiet uwolniono. Ósmą jest
Margaret Hassan, pracowniczka charytatywnej organizacji CARE International,
uprowadzona w Bagdadzie 19 października.
Arabista o
porwaniu Polki w Iraku: Istotny jest wątek amerykański

PAP
28-10-2004, ostatnia aktualizacja 28-10-2004
14:29Żądanie wycofania
wojsk polskich z Iraku, czego domagają się porywacze Polki w Iraku, może być
"wątkiem wtórnym", który pojawił się już po porwaniu - uważa prof. Marek
Dziekan, arabista z Uniwersytetu Łódzkiego- Jak
wynika z doniesień, była to pani, która pracowała dla wojsk amerykańskich. W
związku z tym mogło chodzić o uwolnienie irackich kobiet z więzień - powiedział
prof. Dziekan. Zaznaczył, że ta decyzja leży w gestii władz
amerykańskich.
Radykalne ugrupowanie w Iraku, za pośrednictwem telewizji
al Dżazira, wyemitowało nagranie przedstawiające starszą kobietę - zakładniczkę.
Według al Dżaziry, porywacze z nieznanego dotąd salafickiego ugrupowania Brygady
Abu Bakr al-Siddik żądają wycofania polskich wojsk z Iraku oraz uwolnienia z
irackich więzień wszystkich kobiet. Salafizm jest powstałym w XIX wieku ruchem w
islamie, związanym z odnową islamu i nawiązującym do jego korzeni (arabskie
słowo "salaf" znaczy przodkowie lub wcześniejsze pokolenia).
Irackie MSW
poinformowało, że porwana kobieta, która - jak twierdzi telewizja al Dżazira -
jest Polką, od dawna mieszka w Iraku i ma także obywatelstwo irackie.
-
Być może, w momencie, gdy porywacze się dowiedzieli, że to jest Polka, wtedy
wysunęli także żądanie do polskich władz - powiedział prof. Dziekan. Podkreślił,
że skoro ci porywacze uwolnili siedem z ośmiu porwanych kobiet, należy mieć
nadzieję, że uwolnią także Polkę (która jest dziewiątą cudzoziemką porwaną w
Iraku). Zwrócił uwagę, że w irackich więzieniach kobiety są traktowane łagodniej
niż mężczyźni; nie są torturowane.
Po inwazji amerykańskiej na Irak w
kraju tym uprowadzono ponad 150 osób, około 30 z nich porywacze
zabili.