Haniebna awantura
Z Jackiem Kuroniem rozmawia Marcin Szymaniak (Życie Warszawy, 4.09.2003)
- Czy Polska postąpiła słusznie, obejmując jedną ze stref okupacyjnych w Iraku?
- Występowałem przeciwko wojnie, a okupacja jest zawsze dalszym ciągiem wojny. Ta wojna trwa nadal i ponieważ wcześniej się w nią zaangażowaliśmy, teraz bardzo trudno byłoby się wycofać. Ale przecież to nie może przynieść nic dobrego. To jest po prostu produkowanie sobie wrogów.
Pojawiają się jednak argumenty, że odniesiemy z tego korzyści...
Czytałem wypowiedź jednego z naszych generałów odpowiedzialnych za strefę. Powiada on, że dopóki nie załatwimy w Iraku spraw pracy, służby zdrowia, bezpieczeństwa, dobrze funkcjonujących urzędów, to nie będziemy tam popularni. Ja na to mogę powiedzieć: to może byście przed wyjazdem załatwili te wszystkie sprawy w Polsce!
- Czy zaskakuje Pana tak mocne poparcie premiera Millera i prezydenta Kwaśniewskiego irackiej polityki USA?
- Jestem bardzo zdziwiony ich postawą. Im chodzi prawdopodobnie o jakieś doraźne interesy krajowe. Ale to przecież nie może usprawiedliwić udziału w tej haniebnej awanturze. Ta wojna wybuchła podobno dlatego, że Irak miał broń masowego rażenia. I co się okazało? Żadnej broni nie znaleziono. Tak naprawdę Stanom Zjednoczonym chodzi więc o naftę, a nie o broń.
"TERROR RODZI TERROR"
- Jacek Kuroń uzasadnia złożenie podpisu pod antywojenną deklaracją Inicjatywy "STOP Wojnie"
Rozpętaliśmy wojnę cywilizacji,
która może nie mieć końca.
Terroryzm dotrze także do nas.
"Amerykański sen"
poniósł już klęskę w Polsce - Jacek Kuroń w rozmowie z Piotrem Najsztubem
bezwzględnie ocenia teraźniejszość i nie pozostawia wiele nadziei na przyszłość

Składając podpis pod deklaracją Inicjatywy "STOP Wojnie", czuję się
w obowiązku wyjasnić moje stanowisko.
Jestem przeciwnikiem terroryzmu. Ofiarami terroryzmu są zawsze ludzie
niewinni: dzieci, kobiety, cywile. Terror wywołuje terror i daje
pretekst do naruszania praw człowieka i obywatela w państwach
demokratycznych. Szczególnie groźną formą terroru jest zawsze wojna.
Nie dość, że godzi w niewinnych, to podsyca terror i umacnia siły
antydemokratyczne. Tak stało się w Kosowie i w Afganistanie.
Tak samo będzie w iraku.
Uważam zwalczanie broni masowego rażenia w krajach, któe nie gwarantują
tego, że jej nie użyją, za niezbędne. Dotyczy to jednak wszelkich takich
państw, a więc także Rosji i Stanów Zjednoczonych. Należy żądać zniszczenia
wszelkich zasobów broni jądrowej, chemicznej i biologicznej - ale prowadzenie
wojny w imię pozbawienia broni jądrowej przeciwko państwom, które ją
posiadają, grozi globalną katastrofą. Jeśli zaś nie posiadają one takiej
broni, powód
wojny nie istnieje.
Sprzeciw wobec produkcji broni masowego rażenia, a wszczególności broni
jądrowej, jest obowiązkiem każdego człowieka. Dążyć do powszechnego
rozbrojenia należy jednak, używając wyłacznie środków pokojowych.
Tu możesz podpisać petycję:
 
Podpisz petycję "NIE W NASZYM IMIENIU"
Apel do Cimoszewicza!!!
BUSH COŚ TY NAROBIŁ?!
Rozpętaliśmy wojnę cywilizacji, która może nie mieć końca. Terroryzm dotrze także do nas. "Amerykański sen" poniósł już klęskę w Polsce -
JACEK KUROŃ w rozmowie z PIOTREM NAJSZTUBEM bezwzględnie ocenia teraźniejszość i nie pozostawia wiele nadziei na przyszłość
Cieszy się Pan, że Amerykanie wygrali tę wojnę?
- Po pierwsze, jeszcze nie wygrali.
Jak to "nie wygrali"? Saddam już nie rządzi Irakiem!
- Ludzie Busha też nie. Jak się czyta polską prasę, a nawet wybrane przedruki zagraniczne, to nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się, że upadł złowieszczy reżim. Ja jednak, niezależnie od tymczasowych zwycięstw, niezmiennie potępiam tę wojnę.
Nie zaimponowała Panu szybkość i względna bezkrwawość tej operacji?
- Było oczywiste, że ludzie Busha militarnie muszą wygrać, bo mają siłę nieporównywalną z ludźmi Saddama, których kraj jest po kilku latach blokady ekonomicznej, zgnieciony poprzednią wojną.
Mówi Pan "ludzie Busha", "ludzie Saddama". Ci "ludzie Busha" twierdzą, że wygrali tę wojnę także dla nas - dla Pana, dla mnie.
- Mnie o zgodę nie pytali. A nawet gdyby, toby jej ode mnie nie dostali. Jednak to jest wojna cywilizacji euroatlantyckiej z inną cywilizacją, a ja do tej cywilizacji euroatlantyckiej należę, więc muszę mówić "my". My rozpętaliśmy wojnę cywilizacji.
Nie przekonują Pana argumenty wojenne "ludzi Busha"?
- Jak mi wiadomo, wojna zaczęła się z tego powodu, że ludzie Saddama mają broń masowego rażenia. Nie wątpię, że Amerykanie teraz ją znajdą, to już nie będzie żadna sztuka. Pozostaje tylko pytanie, kto ją wyprodukował i kiedy ją do Iraku przywieziono? W tej wojnie jej nie użyto. Propaganda wojenna co i raz trąbiła, że znaleźli fabrykę broni chemicznej, nasza prasa to podchwytywała, ale już później nie dementowała, choć amerykańska była bardziej przyzwoita. Czytaliśmy, że maski gazowe są dowodem na to, że tamci mają broń chemiczną. A przecież maska jest na wyposażeniu każdego żołnierza każdej armii!
Jeśli to nie jest koniec wojny, to co nim będzie?
- Jeszcze nie zdobyto Bagdadu. Zdobyto pałace, budynki rządowe. Czytam w prasie, że teraz trzeba będzie zdobywać kanały, podziemia, że pojedyncze walki będą wybuchały, bo atakować będą pojedynczy fanatycy, bo po tamtej stronie są oczywiście tylko pojedynczy fanatycy i ludzie walczący pod przymusem! To zresztą do złudzenia przypomina mi lekturę wojennej prasy "gadzinowej", czyli wytworu propagandy niemieckiej. Opisy tej wojny przypominały opisy walk Niemców na froncie wschodnim, tylko że zamiast burz śnieżnych były burze piaskowe, a "nasi" tak samo szli do przodu, nie idąc do przodu, albo przerywali front, nie przerywając go. Dla mnie nie ulega żadnej wątpliwości, że Irakijczycy walczą za ojczyznę, a nie pod pistoletem policji Saddama. W tej samej "gadzinówce" czytałem, że Rosjan do obrony przed Niemcami zmusza terror Stalina. Zmuszał, ale nie zdecydował o klęsce Hitlera.
No, to może chociaż cieszmy się, że Saddam już nie rządzi.
- Przepraszam, ale dlaczego mam się cieszyć, że nie rządzi Saddam, ale że rządzi Bush? Bo USA usunęły tego, którego wcześniej wyniosły do władzy i hodowały, bo był im potrzebny w walce przeciw Iranowi? W moim przekonaniu nie jest to największy zbrodniarz świata. Czemu więc ja się mam cieszyć z tego, że wraz z jego usunięciem zaczęła się straszliwa, przerażająca okupacja? Bo teraz czeka nas na Bliskim Wschodzie promieniująca z Iraku wojna domowa!
Co więcej - i tego najbardziej się boję - nasza epoka panowania informatycznej kultury euroatlantyckiej, czyli w gruncie rzeczy amerykańskiej, zmusza do samoobrony różne ludy, to już dotyczy nie tylko muzułmanów! Grozi nam wojna cywilizacji! To jest sytuacja, w której nie wolno się bawić z ogniem w magazynie amunicji, a tym bardziej paliwa! A Amerykanie czekają na brawa!
I mówią: "Zanieśliśmy tam wolność, prawa człowieka"...
- To są moje wartości. I dlatego jestem przeciwny tej wojnie, bo wartości nie można nikomu narzucić siłą, bo w ten sposób naruszamy czyjąś godność ludzką. Nawet jeśli chodzi o prawa człowieka. Chciałbym, żeby z wolności, demokracji mogli korzystać wszyscy, ale pamiętam, że nie dla wszystkich muszą to być wartości wymarzone. Ja mogę ich do tego przekonywać, namawiać, ale nie zmuszać! Poza tym używa się w tej propagandzie argumentu o wyższości cywilizacji euroatlantyckiej, a przecież patrząc historycznie na cywilizację, to ona się zaczęła właśnie w Iraku, w okolicach Bagdadu, blisko osiem tysięcy lat temu. Papież mówi, że jesteśmy młodszymi braćmi Izraela, a już wobec tamtych kultur jesteśmy chyba wnukami...
W kulturze, cywilizacji Europy, a potem Ameryki największy nacisk położono na to, żeby była siłą realizacji dążeń, osiągania zewnętrznych celów. To efektywność przedmiotowa. A na przykład Wschód, hinduizm, postawił na panowanie nad sobą, wystawił człowieczeństwo przeciw zwierzęcości. Są kultury nastawione na jeszcze inne cele.
Nasza kultura nastawiona na efektywność przedmiotową osiągnęła nieprawdopodobne efekty. To jej daje gigantyczną przewagę gospodarczą, militarną. Tylko pamiętać wciąż trzeba, że inni ludzie żyją w innych kręgach kulturowych.
Ale czy poszanowanie tych innych kultur może prowadzić do obojętności, kiedy w tych innych standardach łamie się prawa człowieka, odbiera wolność?
- Nie. Pojawia się taki problem: jeśli Saddam truje Kurdów, to ja, Europejczyk, mam poczucie, że moim obowiązkiem jest ich bronić, ja się z tego nie mogę zwolnić. Ale ja nie mogę też przyjąć, bo byłoby to ślepotą, że mój porządek świata i moje wartości są obowiązujące dla wszystkich. I co więcej, że ja im mogę siłą ten swój porządek i wartości narzucić. Na dodatek siłą państwa.
Ale to skazuje Europejczyka Kuronia na bezsenne noce!
- Nieprawda, dokładnie przeciwnie. Jeżeli przyjrzymy się temu, co się dzieje teraz, kiedy szeryf postanowił posprzątać, to widzimy serię zbrodni, skład kłamstw. Gdybym ja to uznał za coś trwałego, toby mi serce pękło. Mnie serce nie pęka, bo ja widzę, że szeryf musi przegrać. Już w tej chwili arabski świat islamu traktuje Amerykę i jej sojuszników jak agresorów. A oni robią wszystko, co mogą, żeby pokazać, że tak właśnie jest. To zrozumiałe, bo oni robią porządek w miasteczku, to jest ich horyzont intelektualny.
Jaką Pan widzi zbrodnię szeryfa?
- Wojna jest zawsze zbrodnią. Nie ma wojny sprawiedliwej. Każdy wielki, który próbuje narzucać swoją kulturę innym, przegra. Przecież los Związku Radzieckiego pokazuje to idealnie!
Jesteśmy w koalicji z Ameryką. Czy jesteśmy współodpowiedzialni za zbrodnie?
- Chciałbym, żeby moje wartości wyznawali wszyscy ludzie na świecie. Źle się zaczyna dziać dopiero wtedy, kiedy próbujemy to zrobić przemocą, zwłaszcza przemocą państwa. Zadam pytanie: "Czy rząd mojego kraju ma prawo do życia i śmierci swoich obywateli?". Odpowiadam: "Nie!". A czy rząd mojego kraju, a jakoś uczestniczyliśmy w jego wysuwaniu, może zabijać obywateli innego państwa? Nie, bo to jest właśnie zbrodnia. Jeśli o życiu i śmierci decyduje obcy w imię obcych, to to się nazywa po mojemu zbrodnia.
Jednak ten straszny Bush wnosi tam Pańskie wartości!
- Nic nie wnosi, bo wywołuje opór! I opór przeciwko najeźdźcy zamienia się w opór przeciwko wartościom.
A kategoria mniejszego zła nie przemawia do Pana? Choćby okupacja amerykańska zamiast dyktatury policyjnej?
- Uważam, że to jest większe zło. Choć zgadzam się, że w życiu społecznym na ogół nie ma innego dobra niż mniejsze zło.
Wydaje mi się, że nawet jeśli przyjąć Pański punkt widzenia, to mniejszym złem jest Bush.
- Nie, bo on zaczyna wojnę cywilizacji. Bo czy wygrał tę wojnę? Pamiętam, że Izrael podbił Palestynę już bardzo dawno. Czy można powiedzieć, że wygrali tę wojnę?
Nie.
- Otóż los tamtej wojny będzie losem tej! Tylko kolega Bush sobie i nam to zwielokrotnił.
To może Ameryka, kultura euroatlantycka, powinna podbić cały świat arabski i w ten sposób zapewnić spokój?
- Wygląda na to, że ona chce tak zrobić. "Bo on jest cały w nieprawościach!" - krzyczy. A nasz świat? Czy jest czysty i spokojny? Może trzeba zbombardować Warszawę, bo u nas też źle się dzieje?! Człowieku, jak zaczynamy taką wojnę jak ta w Iraku, ze światem arabskim, to budzimy upiory! Taka wojna może nie mieć końca! Nie da się miliardów ludzi "nawrócić" na naszą cywilizację. Więc jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest eksterminacja. Z tym że nie da rady eksterminować tylko "tamtych", to działa w obie strony, "nasi" też oberwą. Gdyby tak miało być, to czeka nas zagłada ludzkości. Osobiście mam niewyczerpane pokłady dobrej wiary, ponieważ wierzę, że ludy wygrają. Wielkim kosztem, ale się uda. Ale przedtem... Nie ma takich wojen, w których jedna strona byłaby dobra i sprawiedliwa, a po drugiej sami mordercy i łobuzy. Wojna czyni z ludzi potwory niezależnie od korzeni cywilizacji.
Pańska wizja przyszłości przeraża.
- Bo w ramach pańskiego "mniejszego zła" zacznie się przerażająca wojna, wojna terrorystyczna wszystkich z wszystkimi przetykana amerykańskimi okupacjami kolejnych krajów! Należy się spodziewać wojny Kurdów z Turkami i z Irakijczykami, Irakijczyków z Amerykanami, Turków z Amerykanami, szyitów z sunnitami itd., itd.
Myślę o tym z przerażeniem, bo myśmy jeszcze nie byli celem ataków terrorystycznych, ale w końcu będziemy, wprosiliśmy się pod pręgierz. Terroryzm przeniesie się też do nas, będziemy go mieli w domu, tak się będzie toczyć ta wojna cywilizacji. To nieprawda, że my możemy tam rozrabiać, a w domu zasypiać spokojnie.
Czy na pewno? Jak dotąd nic na to nie wskazuje.
- Zaczynamy epokę okupacji amerykańskiej w Iraku. Czy to będzie okupacja, czy demokratyczny Irak, szybko się przekonamy. Jeśli kraje arabskie nie rozpoczną następnych wojen z "białymi twarzami", a "białe twarze" z nimi, jeśli sytuacja się ustabilizuje, to powiem: "Przepraszam, myliłem się". Wierzę w człowieka i myślę, że nurt pojednania, przezwyciężania przeciwieństw kulturowych przy zachowaniu odrębności zwycięży. Choć ta wojenka strasznie to skomplikowała.
Amerykanie robią wrażenie przygotowanych do rozwiązywania problemów "powojennych".
- Na razie robią miny oznaczające, że mają rozwiązanie dla Iraku. No, to popatrzmy na kraj, którego oni co prawda nie zdobyli militarnie, ale w jakimś sensie "wywojowali". Kraj, który sam chciał się zamerykanizować i... poniósł totalną klęskę. Ten kraj to Polska.
Byłem człowiekiem odpowiedzialnym za nowy ład w tym kraju i muszę powiedzieć: "Przepraszam Państwa, spieprzyłem to". Bo jeżeli mamy dobrze ponad połowę ludzi żyjących na poziomie minimum socjalnego, a 15 procent na poziomie minimum egzystencji, to nasuwa się pytanie: "Do czego ma być ta zaimportowana przez nas gospodarka?". Bo wiadomo już, że nie do tego, żeby zaspokajać różne społeczne dążenia lub potrzeby, jak to lubią mówić niektórzy psychologowie. Gospodarka u nas do tego nie służy. Z mego punktu widzenia taka gospodarka jest po prostu nieużyteczna, bo społeczeństwo jest dla tej gospodarki, a nie ona dla społeczeństwa. I to jest klęska przecież nie tylko polska.
A my jesteśmy krajem w gruncie rzeczy zachodnioeuropejskim i proamerykańskim. I okazało się, że tamta recepta nas nie leczy. I nie wyleczy też tym bardziej innych, nastawionych antyamerykańsko. Leki z recepty nie działają, bo to apteka przeżywa kryzys. Globalizacja zepsuła dotychczasowe układy w sposób zasadniczy.
Najwyżej uprzemysłowione kraje świata dopracowały się w XX wieku kompromisu między pracą i kapitałem, który dawał napęd społeczny i olbrzymi rozwój. Jednak ten system dobrze działał na poziomie państw narodowych. Kiedy obrót finansowy stał się globalny, kiedy informacja stała się globalna, to system redystrybucji dóbr na poziomie gospodarki narodowej przestał działać. I gospodarki narodowe wpadły w regres, rośnie bezrobocie itd. Ja tylko zwracam uwagę, że najbogatsze kraje świata powinny najpierw rozwiązać swoje problemy, bo to dopiero rozwiąże nasze. A oni zamiast tego postanowili zbawić różnych "zacofańców".
Zwolennicy wojenno-mocarstwowej roli Ameryki przypominają, że Japonia po II wojnie światowej rządzona pod dyktando Ameryki jako okupanta, z narzuconą konstytucją poradziła sobie.
- Tylko że wtedy towar, który Ameryka miała do sprzedania Japonii, był prima sort, to był gospodarczy "wzorzec metra" i na dodatek działający. W sumie oni nie narzucili Japonii swojej kultury, tylko Japonia przyswoiła sobie amerykański dynamizm. Teraz towar amerykański już jest zwietrzały i z nierozwiązanymi problemami.
I my jesteśmy częścią tego problemu?
- Jeszcze jak! My i cała Europa, bo cały czas jesteśmy w takim rozkroku: czy ta wspólna Europa ma być państwem jednolitym, czy też osobnymi państwami, a jeśli ma być jednolity pieniądz, to musi być bank centralny, a jak bank - to budżet, a jak budżet - to jedno państwo. To jest kwadratura koła, bo wszyscy tego chcą i nikt tego nie chce. I szarpiemy się. A chcemy nauczać innych. Rzeczywiście, z pewnego punktu widzenia USA są krajem, który najwcześniej może mieć coś do zaproponowania, bo ma dorobek państwa wielonarodowego, wielokulturowego, jest niebywale rozwinięty technologicznie. Najwcześniej, co nie znaczy już teraz!
Więc jak być, Pańskim zdaniem, przyzwoitym w czasach tej wojny? I może następnych?
- Trzeba budować ruch "Stop wojnie!". Już powstał, z radością patrzę na jego spontaniczność - w ogóle nie ma nic wspólnego ze "starą polityką". Uważam od dawna, że potrzebna jest głęboka wymiana pokoleniowa. U nas obowiązują "ciągi" kadrowe - awansuje każdy podobny do kolegi "z góry". Trzeba, żeby wyrosło całkiem nowe pokolenie polityków, którzy nie byliby administratorami swoich karier, nie byliby tym tak zajęci, że do niczego innego nie mają głowy.
Jeżeli ta wojna wyrosła na globalizmie, to znaczy, że to musi być ruch pokoju i sprawiedliwości społecznej na świecie, musi odnosić się do skali globu. Że taki ruch trzeba budować jak stowarzyszenie i powinni w nim działać moi wnukowie, czyli dzisiejsi 20-latkowie. Radziłbym też im, żeby zadeklarowali, że będą działać jako grupa nacisku, jako grupa myślenia programowego, ale niech nie biorą udziału w wyborach i niech nie popierają nikogo w najbliższych latach. Niech zbudują ideową formułę polityki otwartą na świat, na sąsiadów ze Wschodu, Zachodu, na Europę, otwartą na Palestynę, Izrael, Irak, Stany Zjednoczone itd.
Ten świat polityki, który Pan współtworzył, kompromituje się i rozpada.
- Oczywiście przykro mi, ale z mojego przepraszania nic nie wynika. Istotne jest, dlaczego tak się dzieje. Bo załamała się podstawa ładu zwanego kapitalizmem. Stary Marks padłby ze śmiechu, bo wyszło na jego - rozwój sił wytwórczych rozsadził stosunki produkcji, mówiąc językiem marksowskim. To znaczy rozwój technologii rozsadził układy formalno-prawne i społeczne na nich zbudowane.
I tym usprawiedliwia Pan to, co mamy w tej chwili w Polsce, a nie jakością polityków?
- To jest światowe usprawiedliwienie - kryzys globalny. My dodajemy do tego rzecz szczególnie dramatyczną dla Polski i w ogóle dla większości byłych krajów bloku sowieckiego - wielką zdradę przywódców. Proszę zobaczyć, co się zdarzyło! Nastrój znaczącej części społeczeństwa jest taki: "Wynieśliśmy tę władzę na plecach, a oni nam wykręcili taki numer!". Wykręcili numer, wprowadzając kompletnie utopijną, rynkową, monetarystyczną politykę! I zrobili to przemocą, odgórnie! Wyniósł nas do władzy potężny ruch, w którym myśmy o różne rzeczy nawzajem się pytali, a nie zapytaliśmy, jaką drogą pójdziemy w nowej Polsce. Po prostu żeśmy to zadekretowali - robimy plan Balcerowicza! Ludzie ledwo żyli, zakłady padały. Oszukaliśmy ich.
Muszę się przyznać, że byłem przygotowany do obalania państwa, a nie do tego, żeby nim rządzić. Jednak zauważyłem na samym początku naszego rządzenia, że ludzie to muszą odrzucić, że będą mieli ku temu realne powody. Ludzie oczywiście się zbuntowali i na czele tego buntu stanął legendarny przywódca Solidarności. Były wybory prezydenckie, w których głosowano nie przeciw kandydatowi Mazowieckiemu, tylko przeciw Balcerowiczowi. I ludzie wybrali swojego przywódcę - Lecha Wałęsę. A co im natychmiast zrobił wymarzony Wałęsa? Na dzień dobry, symbolicznie, zrobił Balcerowicza ministrem finansów i wicepremierem! Powiedział, że będzie robił to samo. Po takim oszustwie musiało się narodzić to całe towarzystwo oszołomów i karierowiczów.
Przekazaliśmy władzę płynnie, z własnej woli, administratorom swoich karier. A trzeba już rozstrzygać problemy europejskie! Jak my możemy rozstrzygać problemy europejskie, kiedy nikt nas tego nie uczy, na żadnym szczeblu nauki, a poza tym nie podjęliśmy prób naprawy naszej demokracji? Żeby z tego wyjść, potrzebne jest zupełnie nowe rozdanie polityczne.
Ale najpierw stare trzeba chyba zabić, bo samo nie odejdzie?
- Może pan mieć rację. Tylko skutki utrupienia tego...
Będzie chaos.
- Totalny, i jeszcze możemy przy okazji przegrać Europę. Tu pokazują się moje dwie dusze. Jestem bardzo radykalny w myśleniu i boję się mówić, co myślę, bo jako rewolucjonista mam świadomość, że rachunek strat i zysków takiego skoku jest zawsze ujemny...
Taka świadomość u rewolucjonisty...
- Tak, kończy rewolucjonistę. I dlatego ja jestem emeryt. Choć kombinuję, jak to robić, żeby ten skok był bezbolesny, i mam pewien pomysł. Powiadam: "Nie zdobywajcie władzy, zdobywajcie edukację. Organizujcie ruch edukacji mas".
I pozwalajcie w tym czasie rządzić komukolwiek?
- Komukolwiek, byle nie rządził w edukacji. A to da się wywalczyć, wymóc na tych władzach! To będzie skok nieprawdopodobny, a zarazem z minimalnym ryzykiem.
Chce mi Pan przez to powiedzieć, że nie interesuje go bieżąca polityka?
- Nie mam czasu i sił na michałki. Nie otwieram telewizora.
ROZMAWIAŁ PIOTR NAJSZTUB
Warszawa, 11 kwietnia 2003 r.
JACEK KUROŃ,
URODZONY WE LWOWIE W ROKU 1934, HISTORYK, POLITYK, WYCHOWAWCA I PISARZ, JEDEN Z LIDERÓW OPOZYCJI ANTYKOMUNISTYCZNEJ, WIELOKROTNIE WIĘZIONY ("OD 1965 ROKU CHODZIŁEM DO WIĘZIENIA JAK INNI DO PRACY").
DORADCA SOLIDARNOŚCI W LATACH 1980-1981, W STANIE WOJENNYM ARESZTOWANY POD ZARZUTEM PRÓBY OBALENIA USTROJU. UCZESTNIK OBRAD OKRĄGŁEGO STOŁU W ROKU 1989. POSEŁ NA SEJM W LATACH 1989-2001. DWUKROTNIE BYŁ MINISTREM PRACY I POLITYKI SOCJALNEJ, PO RAZ PIERWSZY W RZĄDZIE TADEUSZA MAZOWIECKIEGO (1989-1990). WPROWADZIŁ W ŻYCIE ZASIŁEK DLA BEZROBOTNYCH ZWANY "KURONIÓWKĄ". INICJATOR AKCJI SPOŁECZNYCH MAJĄCYCH ŁAGODZIĆ SKUTKI PRZEMIAN GOSPODARCZYCH (MIĘDZY INNYMI FUNDACJA SOS, TOWARZYSTWO UBEZPIECZEŃ WZAJEMNYCH). W WYBORACH PREZYDENCKICH W ROKU 1995 ZDOBYŁ 9,22 PROCENT GŁOSÓW.
DWA LATA TEMU Z POWODU CIĘŻKIEJ CHOROBY WYCOFAŁ SIĘ Z CZYNNEJ POLITYKI.
Z tego też powodu nie mógł niestety uczestniczyć w Europejskim Forum Społecznym, na którym miał wygłosić wykład.
ESF organizowane jest przez Oddolny Ruch Globalnej Sprawiedliwości Społecznej, często błędnie zwany antyglobalistycznym.
Polska na celowniku. Polacy, obudźcie się póki czas!
Nie zgadzajcie się na wyjazd okupacyjny
do Iraku.
Pchać się po łupy łatwo. Powrócić trudniej !!! Irakijczycy walczą przeciw bezprawnej okupacji, nie wspomagajmy
jako
Hilfspolizei amerykańskiego agresora.
Amerykanie wciąż nazywają powstańców "siepaczami" Saddama lub "zbrodniczymi elementami" (jak onegdaj Goebbels powstańców AK).
Propagandowe bzdury o "tchórzliwych terrorystach, niedobitkach Saddama" wymagają weryfikacji.
Więcej 
Smutna konstatacja w rocznicę powstania warszawskiego -
niedawno walczący z hitlerowskim najeźdzcą polski żołnierz sam
stał się agresorem i okupantem w brudnej i kłamliwej korporacyjnej wojnie - Busha i
jego gangu szefów zbrojeniowo-naftowych karteli niedawno jeszcze współpracujących
z Hitlerem (Exxon-Stand.Oil).
Wokół nich
na potrzeby propagandy i dezinformacji zatrudnia się pseudo-intelektualistów,
skorumpowanych byłych członków administracji państwowej - propagandzistów w
ultra-prawicowych prosyjonistycznych
,
tzw.
"trustach mózgów", m.in.
CFR, AEI, PNAC, CPS, CLI, NAI i in.,
w których "mają zaszczyt doradzać" Balcerowicz, Geremek, Michnik, Suchocka, Onyszkiewicz -
u boku H. Kissingera, notorycznego zbrodniarza wojennego.
Więcej
Polskie paralele historyczne - byli opozycjoniści w ultraprawicowym lobby
przemysłu zbrojeniowego w USA
Adaś Michnik, nasz dawny idol z podziemia, dla którego (bezinteresownie) zarywaliśmy noce przy sitodruku - ulokował się w niechlubnej "Council on Foreign Relations"
u D.Rockefellera, dyrektora Exxonu Mobilu - wśród szefów największych szefów karteli naftowych i militarnych, jak również
przy zbrojeniówce, baronach naftowych oraz CIA (szefem ADV. Board jest były dyrektor CIA Woolsey)
w "Comitee for liberating Iraq", bojkotowanym przez praktycznie wszystkich (4mln) uchodźców irackich.
I tenże Adaś Michnik wraz z "grupą trzymającą w USA władzę"
czarnosecinnych "neocons" o zdecydowanie socjopatycznych osobowościach
- podpuścił dawnych PZPR-owców z SLD wraz z "bogobojnymi" prawicowcami z PiS i PO, lekceważącymi totalnie pogląd w tej kwestii Papieża -
do bezprawnej wojny z dawnym, wieloletnim agentem CIA, wyniesionym do władzy przez CIA w zamachu stanu w 1959 i 1968 roku,
Husseinem ...
 |
|
14 lipca 2003 - Żydowscy rabini na pro-palestyńskiej demonstracji pokojowej
w Londynie zorganizowanej w związku z przybyciem do Wielkiej Brytanii Ariela Sharona
|
| |
|
Przy czym ów "prosyjonizm" neokonserwatystów nie oznacza bynajmniej specjalnej chęci pomocy
żydowskim współbraciom ocalonym w holocauście czy nowym
izraelskim osadnikom (choć poza Cheneyem, Bushem i Rumsfeldem wszyscy w
administracji USA są Żydami), lecz - stosownie do zajmowanych funkcji w korporacjach - traktowanie Izraela wyłącznie jako geopolitycznego "przyczółka dla ropy
naftowej", jak to
zgrabnie ujął Henry Kissinger, notoryczny zresztą zbrodniarz wojenny (m.in. w Kambodży, Timorze Wsch., Chile, Afryce).
Dlatego wszelkie wysiłki, by zaliczyć przeciwników wojen o złoża naturalne do
antysemitów, czy "anty-Amerykanów" (lub też "zwolenników Saddama") - jak to zresztą czyni Michnik w swych bardzo słabych esejach - spełzną na niczym.
W ruchu demaskującym prawdziwe kulisy tej wojny
działa na Zachodzie
wielu Żydów, Izraelczyków i Amerykanów, a nawet
Irakijczyków torturowanych kiedyś przez Husseina, oburzonych polityką rządu USA i Izraela, (
stanowiącą niemalże tandem - integralną, "teleologiczną" całość).
To Amnesty Int. i nasi publicyści (m.in.R.Fisk) od lat
apelowali poprzez ONZ w sprawie traktowania opozycji w
Iraku, wyciszani skutecznie przez... rząd USA (sic!). Toteż nie potrzebujemy chyba dodawać, iż nikt naszej działalności nie finansuje,
albowiem jesteśmy zarówno przeciwnikami reżimu Husseina,
jak i jego wieloletnich sponsorów z Białego Domu. Neoliberałowe nie potrafią dostrzec problemów świata w kategoriach innych niż materialne.

A propos "niezależności i dziennikarskiego etosu", którymi nieustannie chełpią się Michnik i jego publicyści:
zastanawia nas, dlaczego Naczelny nie wspomina
o pełnieniu owych "zaszczytnych" funkcji w swej biografii online (agora.pl)?
Czyżby w "spolegliwości" wobec baronów zbrojeniowych i naftowych miałoby jednak kryć się coś wstydliwego?
Ale się poukładało!
God bless Exxon's petroleum, żegnaj dawny nasz Mochnacki z
podziemia...
Ponadto, informujemy propagandzistę Adama Michnika i podległy mu "think-tank"
Gazety Wojennej,
że nie jesteśmy pacyfistami senso stricte, szanujemy i popieramy walki
narodowo-wyzwoleńcze,
także m.in. partyzantkę w Iraku, która niczym się nie różni od walk naszych ojców z ZWZ AK przeciw hitlerowskiemu najeźdżcy.
Powstania i ruchy demokratyczne tłumione są na całym świecie
głównie przez szwadrony wojsk USA,
pod egidą giga-karteli związanych z Białym Domem, który wspiera dziesiątki najbardziej krwawych dyktatorów
(jak do niedawna Husseina), dopóki tylko akceptują rabunek miejscowych złoż lub umiejscowienie militarnych baz
na korzystnych dla USA warunkach.

Uważamy również m.in.,
że komory gazowe w Auschwitz należało zbombardować, by uratować tysiące ludzi.
Notabene to nie tak odległa historia i niesie wiele aktualnych implikacji.
Tymczasem to J.M.CLoy z '
Michnikowego' CFR i
Rockefeller ze Standard Oil (ESSO, Exxon-Mobil) oraz Prescott Bush (dziadek obecnego prezydenta) z
Thyssena woleli uchronić petrochemię swego hitlerowskiego partnera handlowego - produkującego Zyklon B - IG Farben w Oświęcimu.
Atak USA na Irak a agresja hitlerowska

Wielu analityków wojskowych porównuje atak USA na Irak do agresji hitlerowskiej na Polskę: była to również wojna "prewencyjna"
bez legitymizacji prawnej, w celu poszerzenia "Lebensraum" - pod pozorem "uwalniania" mniejszości etnicznych,
przeprowadzona z przytłaczającą siłą militarną, ale ze znacznie bardziej wyrafinowaną od hitlerowskiej propagandą,
dezinformacją i zapleczem medialnym.
19.4.1943 r. hitlerowcy rozpoczęli likwidację warsza
wskiego getta.
Prescott Bush i George Herbert Walker (dziadek i pradziadek G.W.Busha) należeli do czołowych amerykańskich bankowców finansujących
partię Nazi w Niemczech, poprzez przemysłowca Fritza Thyssena (obecnie firma Thyssen-Krupp).

Przejęli Hamburg-America Line, przykrywkę dla jednostki szpiegowskiej I.G.Farben w USA.
W Niemczech I.G. Farben zasłynął
już wówczas stosowaniem gazu w komorach w obozach zagłady;
był producentem Zyklonu B oraz innych gazów chemicznych używanych wobec ofiar Holocaustu.
Rodzina Bushów miała całkowitą wiedzę na temat charakteru tych działań swego kluczowego inwestycyjnego partnera.
Zatrudniła Allena Dullesa, przyszłego szefa CIA, którego zadaniem było zatajenie funduszy, które pochodziły z inwestycji Nazi
oraz tych, które były wysyłane do nazistowskich Niemiec. Thyssen finansował budowę zabudowań w Auschwitz i
gigantyczny kompleks petrochemiczny Auschwitz-Monowitz.
Partnerem IG Farben była firma Standard OIL (obecnie Esso i Exxon-Mobil) rodziny Rockefellerów.
David Rockefeller jest obecnie honorowym szefem CFR, intelektualnego "motoru" obecnej wojny (Council on Foreign Relations),
w której
Adam Michnik zasiada w Advisory Board.
Warto przypomnieć, że jeden z czołowych dygnitarzy amerykańskich, Henry Kissinger po "młodzieńczym" epizodzie współpracy z SS,
i wyjeździe w 1938 r. do USA,
nabyte umiejętności i zdobyte kontakty rozwinął w sposób całkowicie "dojrzały" podczas akcji "Paperclip" - "transportu" zbrodniarzy NAZI do USA,
a następnie wcielania ich
w struktury CIA oraz karteli
austronautycznych, zbrojeniowych i przemysłowych, a także agencji prasowych i medialnych,
czego skutki - poprzez ponadnarodową globalizację owych koncernów i korumpowanie rządów biedniejszych państw - cały świat
odczuwa od dziesięcioleci w sposób dramatyczny.
W Norymberdze "wyciszono" większość dochodzeń w sprawie karteli wspierających Hitlera, z inicjatywy
zamieszanych w ten proceder korporacji amerykańskich.


CZAS NA IMPEACHMENT
George W. Bush - osoba odpowiedzialna podbój i okupację Iraku, śmierć tysięcy ludzi,
używanie broni uranowej i bomb
kasetonowych; dysponująca najwiekszymi zasobami broni masowego rażenia na świecie;
grożąca kolejnymi wojnami
mającymi zapewnić pełnię dominacji nad nie tylko nad Bliskim Wschodem bogatej elicie w USA...
Dyrektor
koncernu naftowego Salema Ben Ladena (brata Osamy Ben Ladena), uratowany przed bankructwem przez samego Ben Ladena,
inwestującego w jego spółki handlowe:
"Unocal", "Harken", "Arbusto" i "Carlyle", który wraz z ojcem (byłym dyrektorem CIA i ex-prezydentem USA)
przejął fortunę
pochodzącą z handlu z Hitlerem (Thyssen, Harriman), nastepnie - ze spółek z ojcem Ben Ladena (dzięki kontaktom saudyjskim). George Bush senior
będąc prezydentem sprowokował agresję na Kuwejt, by móc zaatakować Irak, i w 1991 zachęcił Irakijczyków do powstania,
po czym krwawo zdławił je
wraz z Husseinem, gdy po wytworzeniu sie próżni politycznej
szyici chcieli sformować rząd (odnajdywane obecnie masowe groby pochodzą właśnie z 1991 roku !).
Wcześniej aprobował nielegalne dostarczanie reżimowi Husseina broni masowego rażenia zarówno poprzez Pentagon, jak
i "zaprzyjaźnione"
z "trzymającymi władzę" think-tankami oraz Białym Domem - firmy, np.
"Bechtel", powiązaną z Lockheedem i powszechnie bojkotowanym "Komitetem Wyzwolenia Iraku", jak również
broni chemicznej z firmy "Searle" Rumsfelda, którą zagazowano Kurdów
z amerykańskich helikopterów podczas wspólnie z Husseinem prowadzonej wojnie przeciw Iranowi...
Polscy neoliberałowie i intelektualiści "na froncie"
Geremek i Michnik w
"Committee for the Liberation
of Iraq", którego przewodniczącym jest Bruce P. Jackson, były wiceprezydent
Lockheeda Martina
Balcerowicz, Onyszkiewicz i Suchocka w think-tanku korporacyjnym, "New Atlantic Initiative"
gdzie szefem 'International Advisory Board' jest zbrodniarz wojenny, Henry Kissinger
52 najbardziej niebezpiecznych dygnitarzy USA
Z wieloma z nich wpspółpracują w think-tankach ("trustach mózgów") m.in.Michnik, Geremek,
Onyszkiewicz, Suchocka, Balcerowicz, nie informując o samym fakcie (ani o szczegółach) polskiego społeczeństwa.
(Polecamy w
BBC World
wtrząsający program: "Steve Bradshaw investigates the 'neo-conservatives'" -
reportaż o niewielkiej, skrajnie prawicowej i prosyjonistycznej grupie neokonserwatystów, nie wybranej w wyborach demokratycznych, o której krytycy mówią,
że przejęła władze w Białym Domu.
M.in. Michnik, Geremek, Balcerowicz, Onyszkiewicz Suchocka należą właśnie do grup doradczych owych wpływowych "think-tanków".
1.J.Woosley, b.dyrektor CIA, chcąc zbombardować Irak oskarżył Husseina o spowodowanie zamachów w Oklahoma City,
a następnie - na WTC, "wynalazca" i reżyser Chalabiego oraz "Narodowego Kongresu Irackiego"
2.H.Kissinger,
szef Onyszkiewicza i Balcerowicza w
"New Atlantic Initiative"New Atlantic Initiative, zbrodniarz wojenny - recydywista
3.P.Bremer, prokonsul w Iraku - "walet" H.Kissingera", wspierający onegdaj Ben Ladena i Husseina
4.G.Schultz,
szef Michnika w CLI (o powiązaniach z
Lockheedem Martinem),
administrator Bechtela, giga-kartelu firm
"odbudowujących" Irak, szef kampanii zmasowanego bombardowania Iraku
dla rozkręcenia potem koniunktury
jego "rekonstrukcji".
Geremek i Michnik zasiadają w Advisory Board
nieczcigodnego "Comitee for Liberation of Iraq" - "Komitetu Wyzwolenia Iraku",
bojkotowanego przez niemal wszystkich (4 mln) Irakijczyków na uchodźctwie -
w którym pracuje były szef CIA, Woosley, były dyrektor Lockheada-Martina, łącznie 33 osoby zarządzające lub powiązane
z gigakartelami przemysłu zbrojeniowego i naftowego, lecz jedynie (sic!) dwóch
Irakijczyków;
Z kolei Onyszkiewicz, Balcerowicz i Suchocka "doradzają" w
"New Atlantic Initiative",
gdzie szefuje zbrodniarz
wojenny, H. Kissinger; vide
"Brutalna gęba Ameryki - 6 twarzy imperializmu (rtf)"
Listy otwarte do Michnika, członka nieczcigodnej CFR
Rada Stosunków Zagranicznych - Council on Foreign Relations (CFR)
Henry Kissinger dopiero niedawno formalnie przestał pełnić oficjalnie
funkcje w CFR z uwagi na otwarty w Londynie przeciw niemu proces o zbrodnie przeciw ludzkości; nadal natomiast szefuje innym, nowym,
niesłychanie wpływowym ultraprawicowym think-tankom,
będącym motorami obecnej wojny (i zapewne niestety następnych...), w których w rozmaitych "konstelacjach"
działają m.in. Onyszkiewicz, Suchocka, Geremek, Michnik, Balcerowicz.

Gazeta Wyborcza gardłuje za wojną, ponieważ redaktor naczelny Adam Michnik
należy do
Grupy Doradczej Council on Foreign Relations /CFR/ (Rady Stosunków Zagranicznych), której hon. szefem jest David Rockefeller,
będący również CEO "Exxonu-Mobilu" ("Esso") i
właścicielem agencji prasowych Reuters i AP.
Większość mediów prasowych
jest powiązana personalnie lub czysto finansowo z CFR,
ośrodkami władzy i w ogromnej części wykupiona przez korporacje naftowe i zbrojeniowe.
Dlatego z oficjalnych mediów nie dowiemy się nigdy prawdy.

W Iraku zginęło 10-krotnie więcej dziennikarzy niż żołnierzy; w wiekszości byli to dziennikarze niezależni bądź znani ze swej
"wewnętrznej niezalezności". Vide:
Pentagon - Plan zabijania niezależnych dziennikarzy
Organizacja "Reporterzy bez Granic" domaga się śledztwa w sprawie ostrzelania z pełną premedytacją przez wojska USA dziennikarzy w hotelu
"Palestyna";
nie jest usatysfakcjonowana wyjaśnieniami Pentagonu i "International Humanitarian Fact-Finding Commission"
Reporterzy bez granic: "Zbrodnia wojenna, która powinna zostać ukarana" (PL)
Tragiczny Rok dla Dziennikarzy, Raporty 2003
Jakże niesmaczne, a wymowne jest odznaczenie przez Kwaśniewskiego kabotyna Waldemara Milewicza, który zanim wojna zebrała swe żniwo
zawrócił do Kuwejtu, a całym plonem wyprawy była iluminacja: "Skąd tu na tej pustyni tyle piachu" +
oczywiście nasilona
nieznośna goebellsowska propaganda;
Naftowe aspiracje "łańcuchowych psów imperializmu" nieonegdaj nań plujących

PO-TRUPACH-DO-EUROPY.
Cimoszewicz przyznał wreszcie - tak jak Wolfowitz - o co naprawdę w tej wojnie chodziło
Polski rząd będzie dążył do uzyskania przez firmy
z udziałem Skarbu Państwa dostępu do złóż ropy w Iraku -
poinformował na spotkaniu w BCC Wł.Cimoszewicz.
"Jednym z zadań jakie stawia sobie rząd jest doprowadzenie do tego aby Skarb Państwa Polskiego,
czy też polskie przedsiębiorstwa znalazły trwały dostęp do pól naftowych w Iraku -
powiedział na spotkaniu z biznesmenami w Business Centre Club.
"Powinniśmy dokonać konwersji naszych wierzytelności na mierzony w dłuższej perspektywie czasu dostęp do źródeł surowca"
- powiedział Cimoszewicz.
"Mam wrażenie że jedną ze słabości polskiego biznesu naftowego, trwałą słabością jest brak bezpośredniego dostępu
do źródeł surowca. I oto pojawia się dosyć wyjątkowa okazja pozbycia się tej słabości".
"Rozmawiałem z kierownictwem Kelloga w Waszyngtonie,
spotkałem się w niedzielę z regionalnym kierownictwem w Kuwejcie i oni są rzeczywiście zainteresowani
współpracą z polskimi firmami. Tutaj jesteśmy najbliżsi ewentualnych konkretnych przedsięwzięć i porozumień zwłaszcza,
że ta firma jest zainteresowana szerszym zakresem współpracy z naszym sektorem naftowym także na miejscu w Polsce" -
powiedział Cimoszewicz.
Celem strategicznym jest oczywiście uzyskanie dostępu do irackich złóż ropy. - Zdajemy sobie sprawę, że jego realizacja
będzie możliwa za kilka lat, o ile dobrze wypadniemy na etapach wstępnych - mówi Janusz Wisniewski, wiceprezes PKN Orlen.
Wg szacunków Ministerstwa GP i Polityki Społecznej zadłużenie Iraku wobec Polski wynosi 564.212 tys.
USD. Powstało ono z tytułu kredytów rządowych, udzielonych Irakowi przez Polskę w latach 1984-1988.
A w tych latach to ładnie było sponsorować dyktatora "Saddama, co przez Halabdżę szedł z USA na wojnę przeciw Iranowi?"
Ale Wielki Brat też handlował, nawet gazy bojowe do Iraku i Iranu (obu stron wojennego konfliktu) sprzedawał,
i to nawet m.in. poprzez te same firmy, które teraz "odbudowują" Irak: Bechtel i Halliburton, mające powiązania z terroryzmem
światowym oraz Białym Domem (czyż to już niemal nie synonim? ;).
Polski czwarty rozbiór - iracki
Irak ma być podzielony na 3 strefy okupacyjne:
jedna strefa pod zaborem USA, druga Wielkiej Brytanii, a trzecia - pod zaborem Polski.
Jawohl !!!
Wojska polskie jako Hilfspolizei w akcji, bez
pytania obywateli o zdanie.
Hańba, skandal i wielki wstyd! Żegnaj, Polsko...

Nowa flaga Polski, stary współpracownik (Polski oraz CIA) na portrecie. Czy dlatego Gazeta Wojenna zwraca się doń po imieniu per "Saddam"?
Czyżby kolejna afera typu "Rywingate" - ze wspomnieniem nostalgicznej konstatacji ekipy Paula Bremera III, obecnego prokonsula Iraku:
"skurwysyn, ale nasz"? Rzeczpospolita w okresie rozbiorów;
Udział Poski w wojnie napastniczej
A więc jesteśmy okupantami. Nie udało się z Magadaskarem... więc Irak. Nie na darmo Liga Kolonialna nie likwidowała swej warszawskiej siedziby.
Tylko... Czy nie pamiętamy historii? I w tym bagnie... Politycy....co uczyniliście
z naszym narodem? Zmasakrowaliście Irakijczyków pod pretekstem "wyzwalania", rozpoczynacie brutalną okupację, której oni sobie nie życzą,
upodliliście uczciwych ludzi w Polsce, którzy się tej rzezi o ropę sprzeciwiali. Teraz pod płaszczykiem "stabilizacji" rozkradacie cudze zasoby...
Wstyd i obrzydzenie być Polakiem.
Siła amerykańskich agencji PR w sprawie wojny: Halabdża
Siła amerykańskich agencji PR w sprawie wojny:
jak Masakrę w Halabdży zamieniono w prowojenny materiał
propagandowy, podczas gdy Pentagon i firmy US (m.in. Searle Rumsfelda)
sprzedawały broń Irakowi
(na podst. art. w New York Times)

W 1988 roku masakra w Halabdży nie wzbudziła protestów społeczności międzynarodowej.
Przyjmowano wówczas, że tragedia była "szkodą uboczną" działań wojennych, skutkiem błędnego manipulowania gazami bojowymi przez oddziały irańskie.
W styczniu 2003 roku Stephen C. Pelletiere, który stał na czele tamtej komisji śledczej Pentagonu -
b. profesor Army War College i analityk polityczny C.I.A w sprawach Iraku -
na łamach New York Times oburzał się, że przebieg masakry w Halabdży ciągle traktuje się jak oczywistość. Według niego kurdyjski dramat był zbrodnią wojenną, najprawdopodobniej popełnioną przez naciskanych Irańczyków, a nie iracką zbrodnią przeciwko ludzkości:
śledztwo wykazało, że "w żadnym przypadku" nie chodziło o rozmyślne mordowanie ludności cywilnej.
Prawdą jest, że Stany Zjednoczone zbroiły wówczas obie strony: oficjalnie Irak i nieoficjalnie Iran (za pośrednictwem Izraela: "Irangate"). Pentagon doskonale znał zasoby broni chemicznych Saddama Husajna, gdyż był jego gorliwym zaopatrzeniowcem (wąglik, VX, itp.). Okazjonalnie - przed nalotami - sprawa Halabdży jest używana przez służby propagandowe rządu amerykańskiego przeciwko Irakowi, ale - kiedy przyjdzie
godzina Iranu - przebieg tragedii w Halabdży może jeszcze nabrać zupełnie innego wydźwięku.
Więcej

Kurdowie byli wytruci podczas wojny z Iranem pod egidą i za pomocą gazów chemicznych USA. Oto fragment
raportu komisji senackiej USA z 1994r: "U.S. Chemical and Biological
Warfare-Related Dual Use Exports to Iraq and their Possible Impact on
the Health Consequences of the Persian Gulf War".
Więcej
Cynizm USA wobec Kurdów;
Halabdża - udział USA, Iranu;
Kto sprzedawał gazy chemiczne dla Iraku ? Pentaogn,
firmy amerykańskie, m.in.
"SEARLE" Donalda Rumsfelda;
dlatego USA ocenzurowało 12 000 stron raportu irackiego,
podając do ONZ tylko 8000 stron -
USA censors Iraq Report. Więcej
Die Tageszeitung podaje listę korporacji US, które zaopatrywały Irak w broń
(nuclear, chemical, biological, and missile technology, prior to
1991);
U.S. corporations involved...
A - nuclear K - chemical B - biological R - rockets (missiles)
Więcej
To "Milicja" Ahmada Chalabiego obalała pomnik Husseina!

Amerykańska reżyseria obalania pomnika Saddama Hussajna w Bagdadzie czyli
jak tworzyć spontaniczne spektakle na żywo za pomocą wynajętych
aktorów, paru czołgów, drabiny i jednego dźwigu.
9 kwietnia 2003
(...) Dopiero nazajutrz dziennikarze orientują się, że już gdzieś widzieli Irakijczyków obalających pomnik i tworzących "historyczną"
scenę dla światowych telewizji. To oddział
"milicji" Ahmada Chalabiego, stojącego na czele finansowanej (25 mln dolarów "na dobry początek")
przez Pentagon
mikroskopijnej i nieznanej w Iraku irackiej grupy opozycyjnej, która ma teoretycznie "współrządzić" w czasie okupacji.
Część "milicjantów" szkolono w Wielkiej Brytanii, część w amerykańskiej bazie wojskowej na Węgrzech.
Więcej: Jak "Milicja"Chalabiego obalała pomnik Husseina...

Jak łatwo można było przewidzieć, zapanowała nowa dyktatura, też wspierana przez CIA, tyle że tym razem "czysto amerykańska".
Wojska USA torturują więźniów,
strzelają do pokojowych manifestantów, prowokują grabieże, by móc
uzasadnić obecność coraz to większych oddziałów okupacyjnych, ignorują dramatyczną sytuację humanitarną
po zniszczeniu przez Pentagon ujęć wody i elektryczności.
Są traktowani powszechnie jako
znienawidzony agresor, niedawny
sponsor Husseina.
Wraca "nowe"
Iraccy jeńcy są torturowani przez USA

Przedstawiciel Amnesty International, Sa'id Bumaduha, twierdzi, że jeńców
torturowano w An-Nasirijji i w okolicach Al-Basry
(elektrowstrząsy, bicie, stosowanie broni, itp.)
Represje i tortury US gorsze niż Husseina - mówią Szyici
Amnesty Int. poświadcza.
(rtf)Więcej:
Okupacja
Amerykanie strzelają nieustannie do cywili.
Są ofiary śmiertelne i dziesiątki rannych pośród pokojowych manifestantów.
19.7.Amerykanie brutalnie atakuja cywili. Ludzi w agonii pozostawiają w męczarniach, bo - jak twierdzą - "nienawidzą Irakiczyków i
brzydzą się im pomóc."
"I just pulled the trigger"(eng, rtf)
A co będą czynić Polscy żołnierze (za pieniadze polskich
podatnikow bezpośrednich i podatnikow-watowców) ? Zabijać,
torturować będą ? Złapani przez ruch oporu - również torturowani, zabijani będą ?
Wybór wojny (a potem tzw. "stabilizacja" czyli bez żargonu: okupacja) powinien
należeć do narodu poprzez referendum, a nie od interesów korporacyjnych Kwaśniewskiego, Millera, Niemczyckiego, Kulczyka i ich protektora z Bechtelu
zza Oceanu.
Tak rodzi się nowy faszyzm... Po jakiej stronie staniemy dzisiaj ?
Propagandowe bzdury o "tchórzliwych terrorystach, niedobitkach Saddama" wymagają weryfikacji.
Amerykanie wciąż nazywają powstańców "siepaczami" Saddama lub "zbrodniczymi elementami" (jak onegdaj Goebbels powstańców AK).
Ale w rzeczywistości obserwujemy rozwój zorganizowanego ruchu oporu, który bynajmniej nie składa się tylko z byłych
członków partii Baas czy saddamowych fedainów.
Zabicie synów Husajna nie przerwie ataków na wojska okupanta:
tylko mała część partyzantki to dawni członkowie partii Baas; a nawet oni walczą wyłącznie o swe własne interesy, a nie o
przywrócenie do władzy Husajna. Reżim okupanta US jest tu jeszcze bardziej znienawidzony od dawnego reżimu:
poza tym wielu Irakijczyków wie o wyniesieniu do władzy w coup
d'etat przez CIA i wieloletnim wsparciu rządu USA dla dyktatora,
a także o wpólnie stłumionym przez Husseina i Busha Sr. powstaniu szyickim 1991r.
Opór przeciwko wojskom koalicji pochodzi z wielu źródeł - religijnych szyitów, sunnitów, komunistów; nie wiadomo ponadto,
czy synowie Husajna byli w stanie na większą skalę koordynować działania i organizować opór.
2 gangi - rząd USA i gang Husseinów - wiele lat współpracujące ze sobą, (a rząd USA mimo tej samy wiedzy o reżimie w Iraku, co obecnie) w sposób gangsterski wyrównały porachunki.
Irakijczycy chcieli powołać Trybunał, ale wtedy trzeba by było również sądzić wieloletnich sponsorów Husseina z Białego Domu, dlatego Amerykanie szybko sięgneli po prawo buszu.
Międzynarodowy Trybunał istnieje, lecz USA go nie respektują (identycznie jak nie respektował Hussein :)
Oba gangi niczym się niemal nie różnią, tyle że rząd USA posiada broń masowego rażenia i na całym świecie robi z niej użytek, natomiast
reżim Husseina jej nie posiadał.
Robert Fisk: obserwujemy teraz wrzenie w wielu społecznościach - u szyitów, którzy zostali
pozbawieni złudzeń, którzy nie wierzą w to, że zostali wyzwoleni; u tych, którzy są związani z Iranem,
u sunnitów, którzy czują się zagrożeni przez szyitów, dawnych wasali Saddama, którzy stracili pracę, Kurdów, którzy
są rozczarowani.To dopiero początek prawdziwego oporu i wielkiego zagrożenia dla Amerykanów.
Amerykańscy żołnierze są w irackich miastach nocami atak
owani przez anonimowych wrogów".
Jeden z żołnierzy powiedział mi, że zawsze, kiedy schodzi nad rzekę (niedaleko Faludży) czuje się jak w Somalii.
Jeśli tylko Amerykanie zostaną atakowani, Biały Dom zrzuci to na niedobitki Saddama,
tak samo jak na niedobitki Talibanu zrzuca się winę za brak stabilizacji w Afganistanie.
Można także oskarżyć Al Kaidę, tak że Ameryka znów będzie walczyć ze swoimi starym wrogiem.
Opór i głęboka wrogość narasta w społecznościach szyickich, które zawsze były najbardziej opozycyjne w stosunku do Husseina.
Obecny ruch oporu składa sie większości
z przeciwników Husseina, twierdzących iż wspólnie z Pentagonem doprowadził on do masowych prześladowań Szyitów (w obliczu próżni politycznej
Bush senior pozwolił w 1991
Husseinowi krwawo z helikopterów stłumić szyickie powstanie ludowe, do którego wcześniej namawiał).
"Agresorzy powinni opuścić nasz kraj. Pozwólcie nam samym utworzyć własny rząd!"
Koniec pieśni łabędziej
Do Imperatorów rozmaitej potencji i Wspierających ich Naczelnych

Ave Imperator, morituri te salutant
Galia est omnis divisa in partes tres
Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani
Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nastra Gali apelantur
Ave Caesar morituri te salutant!"
Nad Europą twardy krok legionów grzmi
Nieunikniony wróżąc koniec republiki
Gniją wzgórza galijskie w pomieszanej krwi
A Juliusz Cezar pisze swoje pamiętniki.
Pozwól Cezarze gdy zdobędziemy cały świat
Gwałcić rabować sycić wszelkie pożądania
Proste prośby żołnierzy te same są od lat
A Juliusz Cezar milcząc zabaw nie zabrania.
Cywilizuje podbite narody nowy ład
Rosną krzyże przy drogach od Renu do Nilu
Skargą krzykiem i płaczem rozbrzmiewa cały świat
A Juliusz Cezar ćwiczy napinalność stylu!
"Polska, będąca przez stulecia igraszką obcych mocarstw, tryumfuje teraz wierząc, że nareszcie znalazła się nie tylko po stronie dobrej sprawy, lecz także po stronie zwycięzców. Dla Polski, podzielonej dawniej na trzy części pozostające pod zaborami państw ościennych, sektor podzielonego na trzy części Iraku staje się rodzajem historycznego zadośćuczynienia" - czytamy w "SZ".
Zdaniem komentatora, wyróżnienie przez administrację amerykańską właśnie Polski nie da się wytłumaczyć jedynie dzielnością polskich żołnierzy, znajomością Iraku czy też szczególną wiernością polskich władz wobec Waszyngtonu.
"Wydaje się, że dzieląc Irak na sektory Stany Zjednoczone zamierzają przy okazji pogłębić nowe podziały w Europie. Polska ma zostać wzmocniona także dlatego, aby osłabić Niemcy i Francję" - stwierdza "SZ".
Rząd w Warszawie nie powinien bagatelizować nieufności wobec Polski, stającej się bezkrytycznym adwokatem amerykańskich interesów.
"W obiegu jest już powiedzenie o trojańskim ośle".

To nie fotomontaż - żołnierze USA dopisali na czołgu: "Dzisiaj Bagdad, jutro Paryż".
Francja i Niemcy całkowicie straciły zaufanie do amerykańskich (i polskich) "elit" politycznych.
Europa już zaczyna zwierać szeregi w obronie przed zalewem
amerykańskiego bezprawia,
czarnosecinnego ciemnogrodu wspartych militarną superpotęgą, ktore mają
duże szanse przerodzić
się
w niebezpieczną siłę brunatną - faszyzm. Na szczęście jest sporo jeszcze
poważnych europejskich i światowych polityków, którzy mieli
odwagę odciąć się od miltarnej awantury i nielegalnej wojny Busha (to za wojnę prewencyjną ostatnio w Norymberdze
odpowiadała ekipa Hitlera).
O
światowej opini publicznej nie trzeba wspominać, bo w sondażach (poza
USA) Bush ma najniższe notowania ze wszystkich amerykańskich
politykow ostatnich dziesięcioleci.
Nie leży w tradycji uciskanej przez zabory i faszyzm Polski wspieranie brunatniejącej superpotęgi USA.
Pokażmy światu, że wbrew decyzjom polskiego rządu, nie ma społecznego poparcia dla imperialnej polityki USA: mordowania cywili w imieniu praw człowieka, stosowania zakazanych broni, łamania prawa międzynarodowego, rozwijania programu budowy broni nuklearnych, okupacji i narzucania "american life-style" społecznościom, które wcale tego nie pragną!
Nigdy nie będziemy amerykańskimi wasalami!
Wspomnienie Rejtana. Nieliczni sprawiedliwi.
BRAVISSIMO i chapeau bas! dla
Prezydenta Krakowa, prof.
Jacka Majchrowskiego;
"Skandal przed wizytą Busha"
"Märkische Oderzeitung": Polska klasa polityczna jest w ciężkim stanie. Społeczeństwo ze względu na ostatnie afery korupcyjne i
słabą sytuacje gospodarczą nie darzy zaufaniem rządzącej partii, a zapowiedziana groźba odejścia premiera L.Millera,
jeżeli referendum się nie powiedzie, nie jest dla wielu Polaków niczym strasznym. Wielu Polaków również uważa, że to farsa,
iż premier jako były sprzymierzeniec Moskwy teraz umacnia przyjaźń polsko-amerykańską.
Bejrut
"The Daily Star" (20.05) "Co się kryje za intencją Stanów Zjednoczonych, oddania Polsce "potędze trzeciej-kategorii" pod dowództwo
jednej ze stref irackich, celem zaprowadzania bezpieczeństwa.
Losy Polski podobne są smutnych dziejów krajów arabskich,
które również mają świadomość niesprawiedliwości historycznej i przez lata były represjonowane.
Po rozszerzeniu UE na wschód, większość z nowych członków będzie miała - zarówno polityczny, jak i gospodarczy -
profil pro-amerykański. Wojna w Iraku - to grabież irackiej gospodarki i dóbr kultury, a przejmujące jest,
iż Amerykanie oddają część zdobyczy wojennych Polsce, która - jak pisze Azmeh -
jest krajem jednocześnie anonimowym i niewidocznym. "Polska w ostatnich latach odcięła się od swych europejskich
i słowiańskich korzeni i podąża na drugą stronę Atlantyku..."
"Aftenposten", Oslo21.05. Były korespondent norweski w Polsce Dag Halvorsen
podkreśla, że "są też sprawiedliwi. Jacek Kuroń, największy autorytet moralny spośród byłych
dysydentów zdecydowanie opowiedział się przeciwko wojnie w Iraku".

Konflikt iracki dobitnie i bez złudzeń ujawnił przy okazji w Polsce, jak tragiczna jest
kondycja moralna i umysłowa polskiej inteligencji,
której dedykujemy motto:
"- Jak pan, jako humanista, sądzi: czy wojna w Iraku jest sprawiedliwa?
- To się okaże!"
(prof. Paweł Śpiewak w odp. na pytanie red. A. Turskiego, "Panorama", II program TVP, 23.03.2003)
Czyżby wpływy "zgniłego francuskiego postmodernizmu ze swym relatywizmem moralnym" dotarły do polskich filii think-tanków Kissingera i Sorosa ;)?
Pięknie na tym jałowym i brudnym tle błyszczą trzy postaci: bezkompromisowego
księdza St. Musiała, Jacka Kuronia i Jacka Majchrowskiego,
Wiceprezesa Trybunału Stanu
"Wiadomo bowiem powszechnie, że nic tak dobrze nie wpływa na realizację praw człowieka jak bombowce B-52 dokonujące nalotów dywanowych. Niestety
nie spotkało się to z powszechnym zrozumieniem wśród skostniałych przywódców europejskich" -
Prof. Jacek Majchrowski, Prezydent Krakowa, Wiceprezes Trybunału Stanu
29.05.2003 10:14 PAP
Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski oświadczył dzisiaj dziennikarzom, że decyzja o tym, iż
nie będzie uczestniczyć w powitaniu i pożegnaniu przylatującego do Krakowa prezydenta USA,
jest "próbą ingerencji w suwerenność państwa". Więcej>
Po wybuchu wojny w Iraku prezydent Majchrowski napisał artykuł
"Pax Americana" opublikowany przez "Gazetę Krakowską", w której skrytykował interwencję zbrojną USA i wojsk sprzymierzonych.
Na początku kwietnia, podczas jednej z demonstracji antywojennych w Krakowie, przyjął apel przeciwników wojny,
którzy domagali się od krakowskich radnych potępienia akcji zbrojnej w Iraku. Powiedział wówczas zebranym:
"Solidaryzuję się z tym apelem i uważam,
że są państwo jedną z nielicznych grup, która ratuje honor tego miasta".
Wschodnie i zachodnie aspiracje "łańcuchowych psów imperializmu i stalinizmu"

Michnik, doradca amerykańskiego Council of Foreign Relations w rozmowie z Putinem; fot.
prawdopodobnie z roku 2002-3
Rosja wspomoże Polskę (USA) w misji w Iraku.
Współpraca ta ma się opierać na wymianie doświadczenia:
Władimir Ruszajło,
sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Federacji Rosyjskiej powiedział na spotkaniu z Siwcem, że
Rosja nie zmieniła stosunku do wojny w Iraku i nadal ją negatywnie ocenia, lecz
Polacy mogą mieć w czasie swojej misji do czynienia z irakijskimi grupami zbrojnymi lub przestępczymi, a
Rosja ma doświadczenia wyniesione z Afganistanu (od red.- 1,5 mln ofiar) oraz Czeczenii (od red.- ludobójstwo na niespotykaną skalę)
i może je polskim wojskom przekazać.

"W czasach historycznych przełomów przyzwyczailiśmy się do pewnych rzeczy, które 20 lat temu wydawały się niewyobrażalne.
Jednak zmiany nie zaszły jeszcze tak daleko, aby rosyjscy żołnierze uczestniczyli pod polskim dowództwem w zaprowadzaniu
porządku w Iraku. Wyobrażenie, że Rosja - byłe mocarstwo okupacyjne - będzie przyjmować na obcym terytorium rozkazy od Polski,
jest tak niedorzeczne, że nie wymaga żadnego dementi".
"Jeszcze niedawno Warszawa z pewnością odrzuciłaby rady Rosjan walczących w Czeczenii.
Lecz w swej nowej roli - jako trochę za małe mocarstwo średniej wielkości - Polska przyjmuje nawet niemoralnie
brzmiące oferty, szczególnie gdy chodzi o mocarstwa, które
niedawno spiskowały ponad jej (Polski) głowami,
wykuwając wielkie osie" - pisze komentator "FAZ". (PAP)

Według Belgów Polska naciskała na nich razem z USA, doprowadzając do
zaprzepaszczenia niezależnej
ustawy sądowniczej.
Mimo zaprzeczeń ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza Belgowie twierdzą,
że Polska, Czechy i Węgry
pomagały Stanom Zjednoczonym w naciskach na Belgię i zgłaszały kandydatury swoich stolic na nową siedzibę NATO.
Więcej
Czyżbyśmy stali się państwem "lekkich obyczajów", wyzbytym jakichkolwiek norm moralnych ? Takie obyczaje oraz "prawo pięści" (sponsora-alfonsa?)
zdaje się lansować na łamach Gazety Wojennej Leopold Unger w skandalicznym, cynicznym
felietoniku-śmieciu na temat Trybunału Karnego w Hadze. Gazeto Okupacyjna, upadasz coraz niżej...
Procesy polityczne w Polsce - za sprzeciw wobec bezprawnej wojny
Policja w Krakowie uzbrojona była w broń gładkolufową, Kraków, 30 maja 2003
Kilkadziesiąt osób będzie sądzonych za udział w manifestacjach antywojennych
(m.in. w dniu ataku na Irak).
8 lipca w sądzie stawił się
Omar Faris, który jest między innymi działaczem Międzynarodowej Koalicji Na Rzecz
Powrotu Uchodźców Palestyńskich. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, Franciszek Ziejka straszył studentów komisją dyscyplinarną za zorganizowanie w
trakcie wizyty amerykańskiego prezydenta, wiecu przed Collegium Novum.

Rozprawa Omara Farisa
w Krakowie odbyła się druga część rozprawy przeciwko
panu Omarowi Farisowi - Polakowi pochodzenia palestyńskiego.
Więcej
14. 07 odbyła się największa rozprawa, w której
sądzeni byli uczestnicy antywojennych protestów. Więcej +++.
21. 07 zapadł kolejny wyrok w procesie antywojennych aktywistów.
Więcej +++
Jeśli także dostaliście wezwania do sądu lub na policję, skontaktujcie się z nami - zorganizujemy wspólnę kampanię
solidarności i obrony:
[Kraków] [Poznań]
[Warszawa] [Wrocław]

Opinia Profesora Andrzeja Rzeplińskiego z Komitetu Helsińskiego
O manifestacji powinno zawiadomić się miejscowe władze najpóźniej siedem dni przed jej organizacją.
Wystarczy samo zawiadomienie, nie trzeba otrzymywać zgody. Jeśli nawet tygodniowy termin nie został dochowany,
nie oznacza to, że należy (działaczy) stawiać przed sądem. Skoro manifestacja miała pokojowy przebieg, to policja ma
prawo umorzyć postępowanie w tej sprawie. Przecież demonstrujący nie zrobili nikomu krzywdy, nie rzucali kamieniami.
Nie powinno się karać za pokojowe przedstawianie swoich antywojennych przekonań. Szkoda na to publicznych pieniędzy.
Więcej +++
Kilkudziesięciu osobom z różnych miast grożą kary za uczestnictwo w protestach przeciw wojnie i okupacji Iraku.
Część z nich już otrzymała mandaty, inni czekają na rozprawy w sądach. Niektórym grożą nawet kary pozbawienia wolności.
Molestowanie działaczy antywojennych sprawami sądowymi i mandatami to rzecz skandaliczna.
Przebieg antywojennych demonstracji miał zawsze charakter pokojowy.
Nigdy nie doszło do przemocy ze strony protestujących. Tymczasem protesty dotyczyły wojny, tzn. najskrajniejszej skomasowanej przemocy. Wojny ze strony wielkiego imperium wobec nieporównywalnie słabszego kraju. Wojny, która pochłonęła tysiące ofiar.
Działania państwa wymierzone w ruch antywojenny mają miejsce momencie, gdy państwo polskie wysyła znacznie większą liczbę wojsk do Iraku i obejmuje we władanie jedną ze stref okupacyjnych.
Prosimy o wyrażenie solidarności z działaczami antywojennymi poprzez
złożenie podpisu pod tym apelem,
jak również o pomoc finansową dla ukaranych grzywnami (
Kontakt: stopwojnie@go2.pl tel. 0 600 599 306 albo podczas
akcji "Jedzenie zamiast bomb" - info o spotkaniach z nami w linkach po prawej).
Apelujemy także o niezmiennie liczny udział w protestach przeciw okupacji Iraku.

'Kwesta' Busha w Poznaniu
niedziela, 1. 06. 2003, Po Prostu
W piątek w Poznaniu osoby przebrane za Kwaśniewskiego i Busha kwestowały pod hasłem: Wakacje w Iraku!!! Potrzebujemy 30 mln. dolarów!!!
Rozdawano ulotki o następującej teści:
Panie i Panowie!
Prezydent Kwaśniewski i Bush ogłaszają wielką kwestę, której celem jest zebranie 30 mln. dolarów na ekspedycję polskich
żołnierzy do Iraku. To wyjątkowa okazja, aby nasze społeczeństwo mogło wesprzeć okupację tego egzotycznego kraju.
Od 1968 roku nie mieliśmy takiej sposobności. Operacja naszych wojsk będzie przeżyciem niepowtarzalnym i zakończy się z
pewnością sukcesem, bowiem przeprowadzą ją doświadczeni polscy generałowie, dobrze jeszcze pamiętający
Praską Wiosnę.
Polskie tanki nad Wełtawą.... a już można było przypuszczać, że "to se ne wrati".
W czasach globalizacji pojawiły się nowe możliwości i polskie wojska nie będą musiały stacjonować nad jakimś
zatrutym mazutem czeskim kanałem. Rozległe lądy nad Tygrysem i Eufratem czekają na naszych bohaterów.
Słońce, muzułmańskie dziewczęta i ropa naftowa. Czy trzeba czegoś więcej?!

Jako naród raczej niezasobny w pieniądze znowu mamy okazję wesprzeć naszych bogatych przyjaciół z Ameryki.
Pielęgniarki, nauczyciele, lekarze z pewnością zrozumieją, kiedy trzeba im będzie poczekać na swoje pensje.
Sam Prezydent Bush zresztą pofatygował się do Polski, aby wspomóc naszą kwestę. Nie możemy go zawieść.
Obywatelu! Polaku! - nie szczędź grosza na tę egzotyczną przygodę wojenną. Szczególnie apelujemy do młodzieży - i ty młody przyjacielu możesz w przyszłości wstąpić do armii, podróżować po nieznanych, egzotycznych, ekscytujących krajach, spotykać niezwykłych ludzi i ich zabijać. To naprawdę dużo lepsze od paint-balla.
OPERACJA "IRACKA WOLNOŚĆ" - maj 2003

Tym galeonem barykady
Planetę ognia opływamy
Nic nie widzący nie widoczni
Przejrzyste cienie dni
W popiołu plusz się zapadamy
W który zmieniły się pokłady
Niebo się coraz wyżej wznosi
Okręt nabiera krwi
Map popalonych czarne ptaki
Krążą dokoła gniazd bocianich
Z których nikt nie zawoła ziemia
By zerwać nas ze snu
Inne dziś nas prowadzą znaki
My już dla świata niewidzialni
I jeden tylko zbudzi hejnał
Żelazne kule głów
Tubylec się perłami poci tam
Gdzie zielona i głęboka
Rzeka, wśród palm leniwie gada
Że nadpływamy my
Niosący w darze huk i pocisk
Śmierć niezawodną w mgnieniu oka
Z którego cała nam wypadła
Planeta - grudka krwi
Więcej wstępnych informacji i fotoreportaży
z naszych akcji znaleźć można tutaj>
Tekst antywojenny, pod którym zbieramy
podpisy - oto podpis złożył właśnie Jacek Kuroń.
NIE W NASZYM IMIENIU (doc)
Czerpiąc swój sprzeciw z różnych źródeł światopoglądowych wspólnie mówimy:
NIE W NASZYM IMIENIU.
Oświadczamy, że nie mamy nic wspólnego ze śmiercionośnym pędem ku wojnie
z Irakiem, łącząc się w naszym sprzeciwie z szeregiem intelektualistów, artystów,
działaczy społecznych i religijnych oraz organizacji antywojennych na całym świecie.
Uważamy, że ta wojna nie przyczyni się do zwalczania terroryzmu, lecz spowoduje
śmierć dziesiątek lub setek tysięcy niewinnych ludzi przyczyniając się tym
samym do umocnienia korzeni terroryzmu. Naszym zdaniem nic nie usprawiedliwia
powodowania dodatkowej humanitarnej katastrofy milionów ludzi, którzy
wystarczająco mocno cierpią już z powodu reżimu Saddama Husajna i
ekonomicznych sankcji.